fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Chytry Leonidas

Witold M. Orłowski, główny ekonomista PwC w Polsce
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
W sprawie pakietu pomocowego dla Grecji osiągnięto w końcu porozumienie.
Po kilkumiesięcznym teatrze, w którym obie strony zdawały się nie znajdować wspólnego języka, Donald Tusk zamknął wszystkich na klucz i zagroził, że nie wypuści bez ugody. Grecki premier zgodził się na warunki wierzycieli, a grecki parlament w ekspresowym tempie przyjął narzucony przez nich pakiet ustaw.
Na razie wygląda, że grecka dziura finansowa została jakoś załatana – choć wcale nie jest pewne, czy za jakiś czas problem znowu się nie zaostrzy.
Premier Cipras zachował się w sposób szczególny. Gdy kilka tygodni temu bezwzględna horda agresorów (czyli wierzyciele pod wodzą Niemiec) zagroziła wolności Hellady, stanął na czele oporu. Miał wspaniały wzór z historii: podobnie postąpił 2500 lat temu spartański król Leonidas. Mały oddział 300 Spartan stanął wówczas na drodze potężnej armii perskiej, odrzucając z dumą wezwanie do kapitulacji. Tak samo współcześni Grecy, na wezwanie Ciprasa, odrzucili w referendum niemiecki dyktat. Potem bohaterscy wojownicy walczyli do końca, nie cofnęli się i wszyscy polegli. Ale ich śmierć nie poszła na marne, bo Termopile przeraziły Persów, zmobilizowały Hellenów i uratowały Grecję.
Premier Cipras skopiował jednak czyn Leonidasa w sposób wyrafinowany. Jego wojownicy tylko udali, że są martwi. Potem po cichu wstali, otrzepali miecze i wrócili do stołu negocjacyjnego. A po tygodniu zawarli ugodę na warunkach cięższych i bardziej upokarzających od tych, na które uprzednio nie zgodzili się w referendum.
Dlaczego tak się stało? Jak sądzę, wyjaśnieniem jest to, co działo się w Grecji podczas tygodnia po referendum. Tańczący na ulicach Aten ludzie byli chyba pewni, że odrzucenie proponowanych przez wierzycieli warunków nic nie zmieni w ich życiu. Po prostu nie trzeba będzie spłacać długów i kontynuować oszczędności budżetowych, pensje i emerytury pozostaną niezmienione, a z bankomatów na nowo będzie można normalnie wypłacać pieniądze. Wystarczyło jednak lekkie przyhamowanie zasilania greckich banków w gotówkę przez Europejski Bank Centralny, by dać wszystkim przedsmak tego, co naprawdę oznaczałoby bankructwo. Greckie pensje i emerytury pozostały wprawdzie teoretycznie bez zmian, tyle że banki nie miały środków na to, by Grecy mogli swoje pieniądze podjąć i wydać. Patrząc na to, co się dzieje, zdesperowani ludzie w kolejkach przed bankomatami chyba zrozumieli, jak wielką katastrofą byłoby bankructwo. I zrozumiał to premier Cipras, decydując się na powrót do stołu negocjacyjnego i akceptację niezwykle ciężkich warunków.
Finanse są bezlitosne. Więc jeśli politycy beztrosko doprowadzają kraj na krawędź bankructwa, potem nie mają wyjścia i muszą zaakceptować nawet najcięższe warunki. I nic nie pomagają referenda, uchwały i umiejętne podgrzewanie nastrojów społeczeństwa.
Witold M. Orłowski główny doradca ekonomiczny PwC w Polsce, profesor Politechniki Warszawskiej
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA