fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Cieślik: Krzyżacy

Fotorzepa, Robert Gardziński
Z krzyżem z teledysku zespołu Tulia jest jak z Kubusiem Puchatkiem i Prosiaczkiem. Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było.

Czytając coraz bardziej groteskowe tłumaczenia cenzorów, którzy krzyż wycięli, zaczynamy wątpić, czy on tam kiedykolwiek był. Tym bardziej że im więcej się o tym mówi, tym bardziej niejasne się staje, kto, kiedy i dlaczego wycinał.

Ale na początek fakty. Zespół Tulia, żeński kwartet wokalny znany z ludowych stylizacji, ma reprezentować Polskę na festiwalu Eurowizji. Tak zdecydowało TVP. Dodajmy jeszcze – co może mieć znaczenie, ale nie musi – że w tym roku finał Eurowizji odbywa się w Tel Awiwie. Wśród materiałów, które przekazano organizatorom konkursu, jest również teledysk. W pierwszych ujęciach klipu zespół Tulia przechodzi obok przydrożnego krzyża. Przynajmniej w wersji oryginalnej, bo jak wykryli internauci, w wersji wysłanej na Eurowizję krzyż zniknął. I tu zaczyna się scenka z Kubusia Puchatka. Menedżerka Tulii twierdzi, że krzyż wycięto na polecenie TVP, telewizja jest tym oburzona i wskazuje Universal, wytwórnia mówi, że nie ma z tym nic wspólnego, bo jak montowano klip, to management zespołu był na gali wręczania Fryderyków, a zatem zrobił to jakiś anonimowy montażysta. Nikt nic nie wie poza tym, że w związku z ocenzurowaniem krzyża używany jest argument dostosowania do regulaminu Eurowizji. Choć w wypowiedzi dla jednego z portali pojawia się – nieprawdziwy – argument, że ów regulamin „zabrania promowania jakichkolwiek instytucji i symboli religijnych, a tym jest krzyż".

Nawet nie proponuję eksperymentu pod tytułem: spróbujmy sobie wyobrazić znikającą gwiazdę Dawida albo muzułmański półksiężyc. Wiadomo, jaki byłby wynik – coś takiego zdarzyć by się nie mogło. Ale spróbujmy wczuć się w psychikę montażysty Seby i jego przełożonej Samanty, którzy aktu cenzury dokonali. Tym ludziom skutecznie wmówiono, że krzyż jest niebezpieczny i politycznie niepoprawny. A we współczesnym show-biznesie takich kontrowersji lepiej unikać. Co innego afiszowanie się z piątym mężem, odbitym koleżance z branży. To jest zupełnie normalne.

Autor jest zastępcą dyrektora Programu III Polskiego Radia

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA