fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Stefan Szczepłek: Tylko słowa piękne i okrągłe

Wrócili dawni mistrzowie Warta Poznań i Stal Mielec. Od Warty w lidze starsze są tylko Cracovia i Wisła
Fot. Warta Poznań/ Adam Ciereszko
Spośród szesnastu klubów przystępujących do rozgrywek ekstraklasy dziesięć zdobywało już tytuł mistrza Polski.

Mamy więc grupę byłych mistrzów i sześciu pretendentów do pierwszego tytułu (w tym trzech zdobywców Pucharu Polski), a to daje nadzieję na wyrównaną walkę, dobry poziom i pełne trybuny (bo pandemia kiedyś minie).

Do tego dochodzą nowoczesne stadiony, zaangażowanie największego polskiego banku – PKO BP, najpotężniejszego gracza – Totalizatora Sportowego, oraz potentata paliwowego – Orlenu. Mecze pokazywane będą przez Canal+ i TVP. Pieniądze publiczne i prywatne, sojusz państwa ze spółkami, jakimi są kluby, to porozumienie w słusznej sprawie.

Czego więc trzeba, żeby było jeszcze lepiej?

Potrzeba więcej fachowości, mniej pazerności, wspólnych działań, ograniczenia władzy agentów piłkarzy, stawiania na polskich wychowanków zamiast na cudzoziemców przed trzydziestką, którzy w większości niczego do ekstraklasy nie wnoszą. Potrzeba więcej zrozumienia dla trenerów, którym prezesi klubów nie ułatwiają pracy i zamiast tego rozliczają zbyt szybkimi zwolnieniami.

Często kluby swoje racje uważają za jedynie słuszne. Niedawny spór o podział pieniędzy z telewizji za prawa do transmisji czy przerzucanie się winą za to, że nie został rozegrany mecz o Superpuchar Polski między Legią a Cracovią, nie świadczą dobrze o środowisku. Podobnie jak stan niewypowiedzianej wojny między PZPN a Ekstraklasą S.A.

PZPN ma sporo na sumieniu. Nie przypominam sobie, aby związek przyznał się do winy w jakiejkolwiek sprawie. Przerzucanie odpowiedzialności na innych stanowi jego specjalność. Pewność siebie i poczucie nieomylności prezesa Zbigniewa Bońka wzbudzają wśród klubowych działaczy więcej irytacji niż szacunku. Dobro polskiej piłki w ustach każdego, kto ma wpływ na jej funkcjonowanie, wygląda inaczej. Słowa są piękne i okrągłe, a interesów tyle, ilu ludzi.

Chodzimy jednak na stadiony z nadzieją i wiarą, że chociaż gdzie indziej grają lepiej, to nasza liga nie jest najgorsza i ma swój urok, a Canal+ pokazuje ją, jakby była Premier League. Nawet kiedy narzekamy po kiksach zawodników, to nie możemy się doczekać na ich powrót po wakacjach czy jak teraz – po pandemii. Weekendom bez piłki brakuje deseru.

Wrócili mistrzowie sprzed lat: Warta Poznań i Stal Mielec. Od Warty w ekstraklasie starsze są tylko Cracovia i Wisła. Poznański klub w roku 1927 znalazł się wśród założycieli ligi. Napastnik Warty Marian Einbacher wystąpił w roku 1921 w pierwszym meczu reprezentacji Polski. Fryderyk Scherfke – też z Warty – strzelił pierwszą bramkę dla Polski w finałach mistrzostw świata 1938.

Stal Mielec to nie tak stare dzieje. Klub Grzegorza Laty (mieszkającego wciąż w Mielcu), Henryka Kasperczaka, Jana Domarskiego, Andrzeja Szarmacha, Zygmunta Kukli to potęga lat 70. Jej mecze z Legią rozgrzewały publiczność w całej Polsce. Mały Mielec nie był gorszy od potężnej stolicy.

Miło kiedy do ekstraklasy wraca historia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA