fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Anna Zalewska obroniona w nocnym głosowaniu. Wotum nieufności odrzucone

Kancelaria Sejmu/ Łukasz Błasikiewicz
Sejm nie poparł wniosku, który na początku kwietnia złożyła Platforma Obywatelska, o wotum nieufności dla szefowej resortu edukacji. Za odwołaniem minister głosowało 180 posłów, przeciwnych było 228, a 2 wstrzymało się od głosu. Posadę zachował też Marek Gróbarczyk, minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej. Sejm nad wnioskami głosował o 1.30 w nocy.

Platforma Obywatelska, która wniosek ws. wotum nieufności dla Zalewskiej złożyła na początku kwietnia, zarzucała minister edukacji chaos związany z wdrożoną przez rząd PiS reformą oświaty, brak podwyżek wynagrodzeń nauczycieli, a także "lekceważący stosunek przedstawicieli władzy do samorządu terytorialnego w zakresie sygnalizowanych problemów związanych z realizacją rzeczonej reformy".

Wnioskodawcy podkreślali przy tym, że "przeciwko szkodliwej działalności minister Anny Zalewskiej zrzeszyli się rodzice uczniów m.in. w organizacjach takich jak Razem dla gimnazjów, Ratujmy gimnazja, STOP likwidacji gimnazjów, Nie dla chaosu w szkole". "Ministerstwo nie przekazuje środków finansowych niezbędnych samorządom do realizacji nałożonych na nie zadań oświatowych" - dodano. Zwrócono też uwagę, że "ostatnie spotkania Rady Dialogu Społecznego w imieniu rządu prowadziła wicepremier Beata Szydło".

- Cała treść (wniosku o wotum) jest absolutnie obowiązująca, ale od tego czasu wydarzenia toczyły się dynamicznie. I są uzupełnieniem tego wniosku - dodała w czwartek na posiedzeniu sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży Urszula Augustyn z PO. - To są kolejne wydarzenia, których minister Zalewska nie może zapisać na swoje konto jako satysfakcjonujące, zadowalające; takie, które w historii wspominane będą jako dobre dla systemu edukacji. Potwierdzam każde słowo, które w uzasadnieniu wniosku jest zapisane - mówiła.

Mateusz Morawiecki w swoim wystąpieniu w Sejmie zwrócił uwagę, że w latach rządów PO-PSL zlikwidowano 954 szkoły. - My staramy się rekonstruować, odbudowywać szkolnictwo, zmieniać go na ten system, który lepiej się sprawdził, na 8+4. I tej bardzo trudniej pracy podjęła się właśnie minister Zalewska - przekonywał. Dodał też m.in., że niesłuszne okazały się obawy, iż konsekwencją reformy będą zwolnienia nauczycieli. Anna Zalewska zwróciła za to uwagę, że rząd kończy pisać ustawę, mającą "zagwarantować nauczycielom 15 proc. podwyżki w 2019 roku".

Był to już trzeci wniosek PO o odwołanie Zalewskiej ze stanowiska. Pierwszy Sejm odrzucił w listopadzie 2016 roku, a drugi w październiku 2018 roku.

Posadę zachował w nocnych głosowaniach także Marek Gróbarczyk, minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej. "Szkodzi polskiej gospodarce" - uzasadniała Platforma w złożonym wniosku. "Poprzez swoje decyzje i działania wykorzystuje ministerstwo przede wszystkim do realizacji interesów politycznych swojego  ugrupowania. Dzieje się to kosztem powierzonych mu sektorów gospodarki, a szczególnie przemysłu stoczniowego, polskich państwowych armatorów oraz żeglugi śródlądowej" - zarzucała PO. Autorzy wniosku dodawali, że "Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej kierowane przez ministra Marka Gróbarczyka stało się de facto resortem propagandy".

- Dla nas morze jest wielką szansą - bronił Gróbarczyka premier Mateusz Morawiecki. - Jest to proces rozpisany na 5, 10, 20 lat. Pierwsze wielkie, milowe kroki na tej drodze poczynił minister i należy się za to mu medal, a nie szopka w postaci odwoływania go przez piratów przebranych za flotę królewską - stwierdził. Wnioskodawcom z PO zarzucił, że "de facto odpowiadają za likwidację polskiego przemysłu morskiego, przemysłu stoczniowego".

Za wyrażeniem wotum nieufności dla Gróbarczyka głosowało 155 posłów, przeciwnych było 244, a 12 wstrzymało się od głosu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA