Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. W obliczu nasilonych ataków Rosjan prezydent Zełenski apeluje o znaczne prz...
W MSZ Ukrainy podjęto ostatnio radykalne kroki wobec swoich rodaków przebywających poza granicami kraju. Ukrywający się przez mobilizacją mężczyźni w wieku poborowym (18-60 lat) zostali pozbawieni dostępu do usług konsularnych. Nie mogą wyrobić np. nowych paszportów i wielu innych ważnych dokumentów. Na Litwie i w Polsce coraz częściej pojawiają się głosy polityków zastanawiających się nad tym, jak zmusić Ukraińców do służby w wojsku.
Czytaj więcej
Władze w Kijowie zaostrzają warunki mobilizacji. Miliony zdolnych do służby w wojsku ukraińskich mężczyzn będą musiały wyjść z cienia.
Nad Dnieprem obecnie nie ma jednak przepisów prawnych pozwalających na przekazywanie za granicę wezwań do wojska. A więc taka osoba musiałaby najpierw powrócić do kraju, by móc poddać się mobilizacji. A jak wygląda ściganie ukrywających się przed wojskiem na samej Ukrainie? Na razie przypomina walkę z wiatrakami.
Mobilizacja? Tysiące ukraińskich mężczyzn z zarzutami karnymi
W świetle ukraińskiego kodeksu karnego poborowi ukrywający się przez siłami zbrojnymi w czasie mobilizacji w szczególnej sytuacji (w kraju od ponad dwóch lat obowiązuje stan wojenny) muszą liczyć się z karą od 3 do 5 lat pozbawienia wolności.
Od początku rosyjskiej agresji ukraińska prokuratura wszczęła niemal 11 tys. tego typu spraw. Wynika to z danych ukraińskiej Prokuratury Generalnej, na które się powołuje popularny portal Hromadske. I wygląda na to, że liczba wytaczanych spraw rośnie. W 2022 roku zarzuty usłyszało ponad 2,4 tys. mężczyzn, a już 2023 roku pojawiło się ponad 6,7 tys. nowych spraw karnych. Tylko w ciągu trzech miesięcy bieżącego roku prokuratura wszczęła 1,5 tys. nowych postępowań wobec ukrywających się przed poborem.
Ukraińskie sądy łagodnie traktują uciekających przed poborem
Ukraińskie media podają, że połowa tego typu spraw kończy się umorzeniem z powodu m.in. „braku znamion czynu zabronionego”. Jeszcze mniej spraw (około jednej trzeciej) w konsekwencji trafiło do sądów. W pierwszy rok rosyjskiej agresji do sądu skierowano 446 tego typu spraw, w ubiegłym roku już 1768, a w pierwszym kwartale bieżącego roku 258. Wyroki zapadają, ale zazwyczaj nie kończą się pozbawieniem wolności.
Z danych monitorującego procesy sądowe portalu Opendatabot wynika, że po 1274 wyrokach, które zapadły w ubiegłym roku, jedynie 60 ukrywających się przed poborem trafiło za kraty.
Ukraiński oficer: wszystkim jednostkom brakuje ludzi
- Jeżeli człowiek ukrywa się przed służbą w wojsku i nie wywiązuje się ze swojego obowiązku powinien ponieść za to odpowiedzialność, również odpowiedzialność karną. Znajdujemy się w stanie wojny. Dobrowolna służba wojskowa skończyła się w 2022 roku, od tamtej pory mamy wojsko zmobilizowanych. Wszystkim jednostkom brakuje ludzi, potrzebują wsparcia. Jedni żołnierze giną, drudzy zostają ranni, niektórzy zaginęli bez śladu. Armia pilnie potrzebuje świeżych sił – mówi „Rzeczpospolitej” Taras Berezowiec, major z Pierwszej brygady sił specjalnych armii ukraińskiej, który przed rosyjska agresją był znanym politologiem nad Dnieprem.
- Dlaczego sądy tak liberalnie do tego podchodzą? Uważam, że brak odpowiedniej kary dla osób, które nie wywiązują się ze swoich obowiązków konstytucyjnych, też jest przestępstwem i niedopełnieniem obowiązków służbowych w czasie wojny – dodaje.
Wszystkim jednostkom brakuje ludzi, potrzebują wsparcia. Jedni żołnierze giną, drudzy zostają ranni, a ktoś zaginął bez śladu. Armia pilnie potrzebuje świeżych sił
Uważa, że kary grzywny „nie wystraszą” mężczyzn ukrywających się przed poborem. Nie wierzy też w masowy napływ do wojska rodaków z zagranicy. - Myślę, że ci, którzy wyjechali przed wojną, albo w jej trakcie uciekli za łapówki, nie mają żadnej motywacji do powrotu — mówi.
Nadchodzi kolejny wielki atak Rosji? Kiedy uderzy Putin?
Wojskowi ukraińscy nie ukrywają, że potrzeba usprawnienia procesu mobilizacji zaostrza się w warunkach rosyjskiego natarcia. W Kijowie mówi się też o kolejnym wielkim uderzeniu ze strony Rosji, do którego może dojść już na przełomie maja i czerwca.
Czytaj więcej
To nie jest jeszcze ten moment, byśmy mówili o jakimś przełomie. Rosja codziennie wydaje około 500 mln dolarów na wojnę – mówi „Rzeczpospolitej” Oł...
- Rosjanie nieustannie prowadzą ofensywę. Zresztą od 2022 roku nie było dnia, w którym nie nacieraliby najeźdźcy. Czasem są w defensywie, ale ciągnie gdzieś atakują. Czy będzie wielkie uderzenie? Nie da się tego ukryć, musieliby tworzyć szpitale polowe, odpowiednie centra logistyczne, sprowadzić rezerwy i sprzęt. Potrzebują do tego minimum 4-6 tygodni. Na razie widzę tego, by przygotowywali się do uderzenia w jakimś zaskakującym dla nas miejscu – twierdzi.