fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Donald Trump chce zmienić z Andrzejem Dudą Europę

6 lipca 2017 roku Donald Trump spotkał się z Andrzejem Dudą w Warszawie
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Wizyta prezydenta Polski w Białym Domu może przybliżyć obalenie projektu Nord Stream 2 i powstanie stałych amerykańskich baz nad Wisłą.

Oto najlepsze i najchętniej klikane teksty z 2018 roku. Przez 12 dni z rzędu prezentujemy wybrane artykuły z poszczególnych miesięcy. W sierpniu na wyróżnienie zasługuje tekst Jędrzeja Bieleckiego o współpracy polsko-amerykańskiej.

Rosnącą pozycję Polski w Waszyngtonie tłumaczą przede wszystkim międzynarodowe okoliczności. Gdy Wielka Brytania wychodzi z Unii, a Emmanuel Macron i Angela Merkel ogłaszają, że przestali ufać Stanom Zjednoczonym, Donald Trump potrzebuje na gwałt wiarygodnych sojuszników w Europie.

Ale też polska polityka wzięła ostatnio pod uwagę kluczowe postulaty Waszyngtonu, przede wszystkim, gdy idzie o ustawę o karaniu osób, które obciążają Polaków współodpowiedzialnością za Holokaust.

– Nie doszłoby do wizyty polskiego prezydenta w Białym Domu, gdyby ten zapis nie został zniesiony – słyszymy po stronie amerykańskiej.

Noc w Blair House

W sporze o zerwanie przez Trumpa porozumienia o irańskim programie atomowym Warszawa de facto stanęła za Amerykanami, a nie wsparła Francji i Niemiec. Naciskała także na wstrzemięźliwość Brukseli w wojnie celnej przez Atlantyk, jaka jeszcze miesiąc temu wydawała się nieunikniona. I cofnęła się przed przekroczeniem „czerwonych linii" nakreślonych przez Waszyngton, jak nałożenie wysokich kar na należący do amerykańskiego Discovery TVN.

Ta proatlantycka strategia naraża rząd PiS na coraz większą niechęć państw starej Unii. Ale teraz przychodzi moment nagrody ze strony Trumpa. Najpierw będzie symboliczny. Andrzej Duda co prawda nie przyjedzie 18 września do Waszyngtonu z wizytą państwową, co w amerykańskiej praktyce dyplomatycznej zdarza się bardzo rzadko. Jednak formuła „roboczej wizyty oficjalnej" oznacza, że na lotnisku w bazie wojskowej Andrews polskiego prezydenta powita honorowy szpaler wojskowy, a noc spędzi w Blair House, oficjalnej rezydencji amerykańskich prezydentów.

Przede wszystkim jednak w czasie rozmowy w cztery oczy Trump i Duda będą mieli do uzgodnienia kilka kluczowych spraw, które mogą zmienić równowagę geostrategiczną, wojskową i energetyczną w Europie. Do tego stopnia, że zaniepokojeni takim rozwojem spraw Niemcy zgłosili akces do lekceważonej do tej pory polskiej inicjatywy Trójmorza (Polska, wbrew radom niektórych krajów naszego regionu, zgodziła się tylko na przyznanie Berlinowi statusu obserwatora, aby zachować „podmiotowość" tej struktury), a w połowie przyszłego tygodnia, jeszcze przed wylotem Dudy za Atlantyk, do Warszawy przyleci minister gospodarki i – co ważne – energetyki Peter Altmaier, aby rozmawiać z Polską o projektach energetycznych.

Jak ujawniła w ub. tygodniu „Rz", Polska namawia Amerykanów do nałożenia sankcji na konsorcjum budujące Nord Stream 2. Z naszych informacji wynika, że pozytywna decyzja Amerykanów w tej sprawie jest bardzo prawdopodobna. Do tego stopnia, że już w poniedziałek Christopher Delbruck, szef niemieckiego koncernu energetycznego Uniper, przyznał, że jego firma wycofa się z budowy gazociągu pod Bałtykiem, jeśli Trump zdecyduje się na nałożenie restrykcji (Uniper to jeden z pięciu udziałowców konsorcjum). Ku zaskoczeniu Berlina nagle okazuje się, że zdawałoby się beznadziejne starania Warszawy o wstrzymanie tej kluczowej inwestycji mogą się zakończyć sukcesem.

Ale Duda chce iść dalej. Do Waszyngtonu przyleci bezpośrednio ze szczytu Trójmorza w Bukareszcie (17–18 września), aby rozmawiać o przekształceniu terminala LNG w Świnoujściu w hub, który dostarczałby amerykański gaz skroplony dla całej Europy Środkowej. Polski prezydent będzie też przekonywał Donalda Trumpa do zaangażowania amerykańskich funduszy finansowych w budowę infrastruktury energetycznej niezbędnej do rozprowadzenia tego amerykańskiego paliwa.

Stałe bazy

Nowe otwarcie w stosunkach ze Stanami ma się też przełożyć na większą obecność wojskową Amerykanów w naszym kraju. Wiosną eksperci Kongresu mają opublikować raport w sprawie stałych baz nad Wisłą. Wachlarz rozważanych opcji zaczyna się od składu sprzętu wojskowego, a kończy na prawdziwym miasteczku dla żołnierzy, ze szkołami, szpitalami, domami dla rodzin – koncepcji raczej mało realnej w czasach ograniczenia wydatków przez Pentagon. Duda będzie więc przekonywał Trumpa do koncepcji pośredniej – być może składu broni ciężkiej z ograniczoną jednostką wojskową, która jednak byłaby rozlokowana w naszym kraju na stałe, a nie rotacyjnie. To oznaczałoby ostateczne zniesienie ograniczeń statusu Polski w ramach NATO zapisanych jeszcze 20 lat w porozumieniu z Rosją. Ma w tym pomóc ogłoszenie przez polskiego prezydenta kolejnego dużego kontraktu na zakup broni, który najpewniej trafiłby do któregoś z amerykańskich koncernów.

Duda postara się także w Białym Domu, ale i w Senacie, pchnąć sprawę zniesienia obowiązku wizowego dla Polaków przyjeżdżających do USA: nasz kraj jest już blisko zejścia poniżej pułapu odmów wjazdu, który pozwala na wprowadzenie swobody podróżowania do USA.

Zadbać o biznes

Ostatnie szczegóły wizyty prezydenta ma przygotować szef jego gabinetu Krzysztof Szczerski, który pod koniec tygodnia leci na pogrzeb Johna McCaina, a potem będzie prowadził rozmowy w Waszyngtonie i Nowym Jorku. To dobra formuła pożegnania przez Polskę senatora z Arizony, który przez lata bardzo angażował się na rzecz wzmocnienia flanki wschodniej NATO, ale też mocno krytykował działania PiS w dziedzinie praworządności i był ostro skonfliktowany z Trumpem.

Ale takiej dyplomatycznej finezji w relacjach z Ameryką polskie władze będą potrzebowały więcej. 6 września, tuż przed odlotem Dudy do Waszyngtonu, listy uwierzytelniające złoży w Pałacu Prezydenckim nowa ambasador USA Georgette Mosbacher. Multimilionerka i gwiazda nowojorskiej socjety, a przede wszystkim znajoma Trumpa od dziesięcioleci, ma niepomiernie większe możliwości wstawienia się w Białym Domu za Polską niż jej poprzednik, zawodowy dyplomata Paul W. Jones.

Ale to też biznesmenka z krwi i kości, bardzo wrażliwa na nawet odosobnione przypadki możliwego złego traktowania w naszym kraju poszczególnych amerykańskich firm. Amerykanie zwracają tu uwagę na firmę medialną Emitel, której ma nie płacić za rozprowadzanie swojego sygnału TVP, a także Invenergy, który upomina się o setki milionów odszkodowań od Energi za zerwanie umowy na odbiór prądu z farm wiatrowych. Teraz te spory nabiorą całkiem politycznego wymiaru. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA