fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Polska i Litwa. Partnerzy spod Grunwaldu

Z okazji 600. rocznicy bitwy pod Grunwaldem, w 2010 r., zorganizowano wielką inscenizację bitwy. Teraz główną atrakcją 610. rocznicy jest spotkanie w naszym kraju prezydentów i premierów Polski i Litwy, tuż po wyborze Andrzeja Dudy na drugą kadencję
Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Prezydent i premier Litwy razem w Polsce w rocznicę wielkiej bitwy. Opozycja litewska też jest za szczególnymi stosunkami z Warszawą.

Grunwald (po litewsku Žalgiris), miejsce zwycięstwa nad Krzyżakami 15 lipca 1410 roku, to ważny symbol dla Litwinów.

Jego mit ewoluował, przed drugą wojną był antypolski. Świetnie pokazuje to wydarzenie z lat 30., które przybliża „Rzeczpospolitej" Alvydas Nikžentaitis, wybitny historyk: – Attaché wojskowy Litwy, składając listy uwierzytelniające w Pradze, podarował czechosłowackim gospodarzom obraz Matejki. „Oto dzieło znanego czeskiego malarza [ojciec Jana Matejki był Czechem], który na innym obrazie przypomina nam wielkie zwycięstwo Litwinów i Czechów ze wspólnymi wrogami" – nie zająknął się o Polakach ani o Niemcach. Teraz Grunwald też interpretowany jest z punktu widzenia współczesnych interesów, wspólnych w zakresie bezpieczeństwa. Lubią się tam spotykać ministrowie obrony Polski i Litwy – dodaje prof. Nikžentaitis.

Jak opowiada, wcześniej Litwini wyznawali mit Witolda Wielkiego. W niepodległej Litwie, po pierwszej wojnie, podkreślano antypolskość Witolda i dyskutowano, kto był głównym dowódcą podczas bitwy – on czy Władysław Jagiełło. – W czasach sowieckich mit wielkiego księcia litewskiego był nie do przyjęcia dla władz, ale mit Grunwaldu jako zwycięstwa Słowian nad Niemcami już tak. Główne miejsce Witolda w mitologii zajął Grunwald i tak zostało. Ostatnio tracił antypolski charakter. Teraz pokazuje bliskość Litwinów i Polaków.

Prof. Nikžentaitis przypomina, że w czasach Valdasa Adamkusa (prezydent w latach 1998–2003 i 2004–2009) z okazji jego spotkań z Aleksandrem Kwaśniewskim i Lechem Kaczyńskim deklarowano nawet, że Grunwald to symbol dążeń obu krajów do NATO. Polska została przyjęta do sojuszu w 1999 r., Litwa – pięć lat później.

Wileńska równowaga

Litwa to być może jedyny europejski kraj, z którym udało się wyraźnie poprawić stosunki za rządów PiS. Duża w tym zasługa premiera Sauliusa Skvernelisa. To jego rząd sprawił, że niechętne karaniu Polski na mocy art. 7 traktatu UE są nie tylko Węgry. I nie ma w Unii potrzebnej do wszczęcia tego procesu większości czterech piątych.

– W litewskich elitach panuje zgoda co do wagi stosunków z Polską w sprawach bezpieczeństwa i energii. Ale Wilnu zależy na delikatnej równowadze, chce też mieć dobre stosunki z Brukselą i Berlinem. Dlatego preferuje dialog, a nie sankcje wobec Polski. Zatrzymuje się tuż przed bezpośrednim wsparciem polityki PiS – mówi „Rzeczpospolitej" Vaidotas Beniušis, redaktor naczelny litewskiej agencji BNS.

PiS uznał w swoim programie Litwę za partnera strategicznego, wcześniej wymienił tam tylko dwa kraje Europy – Wielką Brytanię i Niemcy.

Wybrany rok temu prezydent Gitanas Naus?da nie przypomina swojej poprzedniczki Dalii Grybauskait?, odpowiedzialnej za okres chłodu w stosunkach z Warszawą. Naus?da wykonuje gesty pod adresem Warszawy. Podobnie jak polski prezydent, zbojkotował uroczystości rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz, które odbywały się w styczniu w Jerozolimie z głównym gościem Władimirem Putinem, zakłamującym historię. Naus?da pomógł też Andrzejowi Dudzie udającemu się przed wyborami na spotkanie z Donaldem Trumpem w Waszyngtonie. Ujawnił, że przeprowadził telekonferencję z Dudą, co sugerowało, że nie jedzie on tam tylko w celach reelekcji, ale też reprezentuje państwa regionu, które są za zwiększeniem amerykańskiej obecności wojskowej w Europie.

– Rządząca partia chłopska niezbyt ostrożnie założyła, że Duda na pewno wygra, i okazało się, że postawiła na dobrego konia – komentuje jeden z moich wileńskich rozmówców. Premier Skvernelis dostał we wtorek wysokie odznaczenie od prezydenta Dudy – Krzyż Wielki Orderu Zasługi RP.

Socjalny tryumf PiS

W październiku na Litwie są wybory do Sejmu. Ale partnerstwo wydaje się niezagrożone, niezależnie od tego, czy partii chłopów uda się pozostać przy władzy. Ostatnio jej notowania wzrosły, ma poparcie podobne (ponad 20 proc.) do głównej siły opozycji – konserwatystów. Niezłe notowania mają też socjaldemokraci.

– Wszystkie liczące się ugrupowania są zwolennikami bliskiej współpracy z Polską. I chyba wszystkie w ten czy inny sposób nawiązują do programu socjalnego PiS. Socjaldemokraci i liberałowie może są bardziej krytyczni wobec reformy sądownictwa, ale to nie oznacza, że się odwrócą się od Warszawy po wyborach. Wśród konserwatystów nie brakuje polityków, którzy chcieliby takich samych reform na Litwie – mówi „Rzeczpospolitej" Aleksander Radczenko, polski publicysta z Wilna.

Vaidotasowi Beniušisowi spotkania związane z Grunwaldem przypominają uroczystości pogrzebowe przywódców powstania styczniowego w Wilnie w zeszłym roku: – Cześć wspólnej historii przyjechali oddać zarówno prezydent, jak i premier Polski – podkreśla.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA