fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Państwa Europy odmawiają Łukaszence legitymacji

AFP
Niemcy wciąż nie uznają Aleksandra Łukaszenki za prezydenta Białorusi - oświadczył rzecznik niemieckiego rządu. Z kolei szef MSZ Słowacji stwierdził, że Łukaszenko nie ma legitymacji do rządzenia krajem. Oświadczenia po inauguracji białoruskiego przywódcy wydali też przedstawiciele Litwy, Czech i Polski.

W środę w Pałacu Niepodległości w Mińsku odbyła się niezapowiadana inauguracja Aleksandra Łukaszenki, na którą nie zostali zaproszeni przedstawiciele korpusu dyplomatycznego. Oficjalne białoruskie media poinformowały o ceremonii zaprzysiężenia po rozpoczęciu uroczystości.

Dowiedz się więcej: Aleksander Łukaszenko zaprzysiężony na prezydenta

Zdaniem białoruskiej opozycji, inauguracja była nielegalna. Liderka opozycji i rywalka Łukaszenki z sierpniowych wyborów prezydenckich Swiatłana Cichanouska określiła inaugurację mianem "farsy" i oświadczyła, że to ona jest jednym liderem wybranym przez naród.

- Niemcy wciąż nie uznają Aleksandra Łukaszenki za prezydenta Białorusi, mimo jego środowej inauguracji - oświadczył Steffen Seibert, rzecznik niemieckiego rządu.

Z kolei rzecznik niemieckiego resortu spraw zagranicznych powiedział, że Berlin chce jak najszybszego uzgodnienia przez Unię Europejską sankcji na Białoruś.

Minister spraw zagranicznych Słowacji Ivan Korcok napisał na Twitterze, że Łukaszenko nie ma legitymacji do rządzenia państwem. "Jest odpowiedzialny za wybory prezydenckie, które nie były ani wolne, ani uczciwe. Słowacja wspiera obywateli Białorusi" - dodał.

Prezydent Gitanas Nauseda poinformował, że Litwa nie uznaje Łukaszenki za prawowitego przywódcę i opowiada się za przeprowadzeniem nowych wyborów na Białorusi. Szef litewskiej dyplomacji Linas Linkevicius ocenił środową inaugurację jako "godną ubolewania".

"Wybory na Białorusi nie były wolne ani uczciwe, zatem ich wyniki są nieprawomocne, dlatego dzisiejsza inauguracja Aleksandra Łukaszenki także jest nieprawomocna" - oświadczył z kolei szef MSZ Czech Tomasz Petrziczek. "Białoruskie społeczeństwo obywatelskie ma pełne wparcie Republiki Czeskiej. Białorusini zasługują na wolność" - zaznaczył minister na Twitterze.

Do sprawy odniosło się także polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. "Prezydent wybrany w niedemokratycznych wyborach nie może zostać uznany za legalnie sprawującego władzę niezależnie od tego czy zaprzysiężenie będzie potajemne, czy oficjalne" - czytamy we wpisie umieszczonym na Twitterze.

Po zaprzysiężeniu Łukaszenki białoruska opozycja wezwała do dalszych protestów, które rozpoczęły się po wyborach z 9 sierpnia. Według oficjalnych wyników głosowania, Łukaszenko zdobył 80,1 proc. głosów. Zdaniem opozycji, wybory były sfałszowane.

Źródło: rp.pl / Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA