fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Prezydent Duda: Atak na ambasadora? Wszystko wskazuje na to, że był to po prostu akt antypolski

Fotorzepa/ Robert Gardziński
- Rzeczpospolita to przede wszystkim jej naród, który ma swoje potrzeby, ma swoją dumę i ma swoją godność. Nikt nie będzie nas obrażał ani poniżał. Nie pozwolimy na to - zapowiedział w reakcji na atak na polskiego ambasadora w Tel Awiwie prezydent RP Andrzej Duda.

Do ataku na polskiego dyplomatę doszło wczoraj. 65-letni Arik Lederman zablokował wjazd na teren polskiej placówki i zatrzymał samochód, w którym jechał Marek Magierowski. Kierowca auta polecił Ledermanowi zejść z drogi. Wówczas architekt uderzył pięścią w dach auta. Gdy Magierowski wyjął telefon, aby zrobić napastnikowi zdjęcie, ten otworzył drzwi samochodu ambasady i opluł dyplomatę, obrzucając go jednocześnie wyzwiskami.

Dowiedz się więcej: Kto i dlaczego zaatakował ambasadora RP w Izraelu?

- Dziś polski ambasador, pan Marek Magierowski, którego ja osobiście wysłałem do Izraela, żeby nas tam reprezentował, został zaatakowany i został poniżony. Władze Izraela muszą tę sprawę wyjaśnić. Odpowiednie służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo w tym kraju muszą to wyjaśnić - wezwał w środę wieczorem prezydent Andrzej Duda. Magierowski był rzecznikiem głowy państwa, zanim po rezygnacji z tego stanowiska trafił do MSZ, gdzie był wiceministrem.

- Niestety, wszystko wskazuje na to, że był to po prostu akt antypolski, akt nienawiści przeciwko nam, nienawiści absolutnie niesprawiedliwej. Chcę to z całą mocą podkreślić - zaznaczył Duda, cytowany przez portal 300polityka.

Prezydent skomentował także sprawę "ustawy 447", w sprawie której rzekomo w ambasadzie miał interweniować Lederman. - Jeżeli ktoś obawia się, że przyjdą tutaj i będą zgłaszali jakieś roszczenia do majątków, co do których nie było spadkobierców, w związku z II Wojną Światową, to ja powiem tak: to nie my wywołaliśmy tę wojnę. Nie my mordowaliśmy bezbronnych ludzi w czasie tej wojny. Nie my tworzyliśmy obozy koncentracyjne. Myśmy w tych obozach koncentracyjnych byli więźniami, obok Żydów i innych narodów. Powiem wszystkim, którzy czują się zaniepokojeni: bądźcie państwo spokojni - mówił Andrzej Duda.

- Jeśli ktokolwiek będzie chciał dochodzić w Polsce takich roszczeń, to żeby mógł dojść ich skutecznie, to najpierw musiałoby zmienione zostać polskie prawo, bo dzisiaj na to miejsca nie ma. Ja, jako prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, dopóki nim jestem, się na to nie zgodzę, żeby prawo w Polsce zostało tak zmienione - zapowiadał w czasie wizyty w Myślenicach.

- Jak zwalczam wszelkie przejawy antysemityzmu, uważając je za coś ohydnego i niegodnego, tak samo nie zgodzę się absolutnie na żaden akt antypolski - zastrzegł Duda.

Źródło: rp.pl/ 300polityka
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA