fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Czy należy odwołać ambasadora RP w Berlinie Andrzeja Przyłębskiego

Andrzej Przyłębski
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Czy podpis pod zobowiązaniem do współpracy z SB to wystarczający powód, by odwołać ambasadora? Polacy nie mają raczej wątpliwości – pokazał sondaż SW Research dla serwisu rp.pl.

Połowa ankietowanych jest zdania, że należy odwołać ambasadora RP w Berlinie Andrzeja Przyłębskiego (a prywatnie męża prezes Trybunału Konstytucyjnego), w związku z informacjami o jego współpracy z SB. Przeciwnego zdania jest 15 proc. badanych, a częściej niż co trzeci nie ma zdania w tej sprawie.

 

- Częściej za odwołaniem ambasadora są mężczyźni (54 proc.), osoby powyżej 50. roku życia (56 proc.), o dochodzie powyżej 5000 zł (68 proc.) oraz ankietowani z miast od 100 do 199 tysięcy mieszkańców (66 proc.) - zwraca uwagę Piotr Zimolzak z agencji badawczej SW Research.

Według prof. Antoniego Dudka, historyka i politologa z UKSW w Warszawie, wyniki sondażu potwierdzają, że zdaniem największego odsetka badanych osoby piastujące wysokie stanowiska publiczne - w tym przypadku ambasadora, a zatem osoby reprezentującej państwo polskie - powinny mieć życiorysy pozbawione znaków zapytania.

- Kiedy zatem wobec takiej osoby pojawiają się zarzuty, że mógł skłamać składając oświadczenie lustracyjne, trudno się dziwić, że większość chce jego odwołania. Nie musi to przesądzać o winie ambasadora, ale - szczególnie w kontekście zmian jakie rząd PiS zamierza wprowadzić w służbie dyplomatycznej - dalsze kontrowersje wokół urzędującego ambasadora Przyłębskiego mogą rzutować na wizerunku rządu – komentuje prof. Dudek.

Z zachowanej w Instytucie Pamięci Narodowej 40-stronicowej teczki Przyłębskiego wynika, że gdy przed wyjazdem do Anglii starał się o paszport w czerwcu 1979 roku podpisał zobowiązanie do współpracy z SB i obrał pseudonim „Wolfgang”. Dokumenty pokazują jednak, że rok później SB uznała tego tajnego współpracownika za nieprzydatnego i współpracę zerwała.

Latem ubiegłego roku obejmując funkcję ambasadora w Berlinie Przyłębski w oświadczeniu lustracyjnym napisał, że nie współpracował z SB. Teraz sąd lustracyjny orzeknie, czy kontakt ambasadora z tą służbą wyczerpuje znamiona współpracy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA