fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Ministerstwo Sprawiedliwości pozwie profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zarzuca im kłamstwo

Piotr Guzik
Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiedziało pozew przeciwko profesorom i doktorom nauk prawnych z Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego. Twierdzi, że skłamali w swojej krytycznej opinii o nowelizacji kodeksu karnego pisząc, że nowe przepisy dotyczące łapownictwa nie będą miały zastosowania do szefów największych strategicznych spółek z udziałem Skarbu Państwa. Wiceminister Warchoł stwierdził w przesłanym mediom stanowisku, że Ministerstwo Sprawiedliwości pozwie krakowskich ekspertów "za zwykłe kłamstwo, a nie za krytykę czy naukową opinię." Prawnicy z Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego przyjęli zapowiedź pozwu z niedowierzaniem.

Zaufanie do wymiaru sprawiedliwości to fundament państwa prawa, państwa demokratycznego i uczciwego. Dlatego państwo nie może tolerować kłamstwa, które uderza w jego podstawy, które sprawia, że zaufanie obywateli zostanie zachwiane. Szczególnie, gdy kłamią prawnicy, profesorowie jednej z najznamienitszych uczelni w Polsce, a nawet na świecie. Uczeni Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, którzy byli do tej pory niekwestionowanymi autorytetami w dziedzinie prawa - czytamy w komunikacie Biura Komunikacji i Promocji Ministerstwa Sprawiedliwości.

Czytaj też:

Ziobro - UJ: pozew to najgorsza forma dyskusji

HFPC: ministerstwo powinno być wdzięczne prawnikom z UJ

Kontrowersyjna nowelizacja

Nowelizacja Kodeksu karnego m.in. zaostrza kary za przestępstwa pedofilii. W nocy z czwartku na piątek Sejm przyjął 43 poprawki Senatu do nowelizacji. Ustawa czeka już tylko na podpis prezydenta.

Wdrażane w pośpiesznym trybie zmiany w Kodeksie karnym i innych przepisach budzą poważne wątpliwości prawników, m.in.  z Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego (KIPK). W swojej opinii z 9 czerwca  stwierdzili oni, że "przepisy dotyczące przestępstw łapownictwa w sektorze publicznym (art. 228 k.k., art. 229 k.k.) mogą nie mieć zastosowania do osób zarządzających największymi, strategicznymi spółkami handlowymi z udziałem Skarbu Państwa, co prowadzi do rażących nierówności wobec prawa i nieuzasadnionego uprzywilejowania niektórych podmiotów gospodarczych". Jako przykład wymieniono prezesa Orlenu, co w efekcie doprowadzić miałoby do jego bezkarności za korupcję.

"Posłużenie się wyłącznie kryterium ilości udziałów posiadanych przez podmiot publiczny jest merytorycznie błędne i może prowadzić do bezkarności osób zarządzających największymi, strategicznymi spółkami z udziałem Skarbu Państwa (takimi jak KGHM Polska Miedź S.A. czy Polski Koncern Naftowy Orlen S.A. –w obu tych spółkach Skarb Państwa jest mniejszościowym akcjonariuszem). W myśl poprawki wprowadzonej w Senacie prezes zarządu PKN Orlen S.A. nie mógłby więc odpowiadać karnie za łapownictwo w sektorze publicznym, podczas gdy odpowiedzialności takiej podlegać będzie przykładowo prezes spółki komunalnej, zajmującej się wywozem nieczystości w małej gminie wiejskiej." - napisali autorzy opinii: dr hab. Agnieszka Barczak-Oplustil, dr Wojciech Górowski, dr Mikołaj Małecki, dr Witold Zontek (Katedra Prawa Karnego UJ Krakowski Instytut Prawa Karnego), dr Szymon Tarapata (Katedra Prawa Karnego Materialnego UWr Krakowski Instytut Prawa Karnego)  oraz dr hab. prof. UJ Włodzimierz Wróbel, dr Mikołaj Iwański (Katedra Prawa Karnego UJ).

Czytaj też:

Ze zbyt surowego prawa jest więcej szkód, niż pożytku

Ekspresowe prawo

Czy lekarz i położna za błąd trafią do więzienia?

Ćwiąkalski: Nowela kodeksu karnego to bubel prawny

Destrukcyjne zmiany w prawie pod pretekstem walki z pedofilią

MS: to zwykłe kłamstwo

"Ta opinia jest nieprawdziwa. Jest kłamstwem. W rzeczywistości zmiany zaostrzają prawo. Prezesom spółek prywatnych i tych z mniejszościowym udziałem Skarbu Państwa za łapówkarstwo będzie grozić – w myśl art. 296a par. 1 – 5 lat więzienia, tyle samo co dzisiaj. Ale prezes spółki, w której Skarb Państwa ma więcej niż połowę udziałów, za korupcję – w myśl art. 228 par. 1 – trafi za kraty na 8 lat. Żaden przepis, żaden paragraf nowego prawa, wbrew temu, co twierdzą profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego, nie przewiduje wyłączenia prezesów państwowych spółek z karania za łapówkarstwo." - czytamy w komunikacie MS.

Ministerstwo Sprawiedliwości podkreśla, że nie zna powodów, dla których "profesorowie i doktoranci znamienitej krakowskiej uczelni skłamali w swojej opinii".

"Od takich prawników wymaga się jednak najwyższych standardów, największego profesjonalizmu – są bowiem oni autorytetami w dziedzinie prawa dla wszystkich obywateli. Ich opinia, z której wynika, że nowe prawo rzekomo daje bezkarność określonej grupie przestępców, podważa społeczne zaufanie do państwa i uderza w podstawy demokracji. " - napisano w komunikacie.

MS twierdzi, że pozew ma na celu obronę dobrego imienia resortu i polskiego wymiaru sprawiedliwości, a także  obronę renomy samego Uniwersytetu Jagiellońskiego.

"Są bowiem granice krytyki i politycznych sporów, których przekraczać nie wolno." - dodano w komunikacie.

Minister Warchoł odpowiada

W sobotę po południu Ministerstwo Sprawiedliwości przesłało mediom stanowisko wiceministra  Marcina Warchoła odnoszące się do komentarzy, jakie pojawiły się  po zapowiedzi wytoczenia pozwu w obronie dobrego imienia resortu. Przytaczamy to stanowisko w całości:

"Ministerstwo Sprawiedliwości pozwie krakowskich ekspertów za zwykłe kłamstwo, a nie za krytykę czy naukową opinię. Merytoryczna krytyka jest cenna i potrzebna, bo jest konstruktywna. Natomiast kłamstwo jest destrukcyjne, bo wprowadza w błąd społeczeństwo. Resort pozwie, bo nie może pozwolić, aby dalej w Polsce przez fałszywe informacje oszukiwano społeczeństwo.

Nieprawdą jest, że nowelizacja Kodeksu karnego łagodzi prawo antykorupcyjne. Kodeks karny, wbrew nieprawdziwej opinii grupy prawników z Krakowa, zaostrza prawo jeśli chodzi o spółki z udziałem większościowym Skarbu Państwa. Natomiast jeśli chodzi o spółki z udziałem mniejszościowym Skarbu Państwa, to nowelizacja pozostawia prawo bez zmian. Twierdzenia o łagodzeniu prawa antykorupcyjnego są nieprawdziwe i nie możemy się na to zgodzić.

Każdy ponosi odpowiedzialność za swoje słowa, a zwłaszcza ekspert, który jako autorytet tłumaczy społeczeństwu sens zmian w prawie.

Będąc od ponad 13 lat pracownikiem uniwersytetu, codziennie spotykam się z debatą naukową, dyskusją i krytyką, dlatego wiem, jak jest to ważne i potrzebne, ale nie można oszukiwać społeczeństwa i dlatego właśnie wniesiemy ten pozew. Krytykować trzeba, kłamać nie wolno." - napisał wiceminister Marcin Warchoł.

Prawnicy z UJ: to godzi w wolność prowadzenia badań naukowych

Zapowiedź MS ze zdumieniem przyjęli prawnicy Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego. Na stronie internetowej KIPK pojawiło się w sobotę ich oświadczenie, w którym piszą, że z niedowierzaniem przyjmują słowa, iż opinie naukowe sformułowane w ekspertyzie do procedowanych w Parlamencie zmian w prawie karnym mają stać się podstawą pozwu wniesionego przez Ministerstwo Sprawiedliwości.

"Bezprecedensowe działania Ministerstwa, podjęte jeszcze przed podpisaniem opiniowanej ustawy przez Prezydenta RP, godzą w wolność prowadzenia badań naukowych, ingerują w wolność wypowiedzi i wyrażania opinii oraz zagrażają standardom debaty o tworzeniu prawa w Rzeczypospolitej Polskiej. Z przykrością odbieramy również fakt, iż tezy opinii dotyczące wykładni nowelizowanych przepisów bezpodstawnie określone zostały przez autorów komunikatu mianem „kłamstwa” („kłamstwo”, „kłamią”, „jest kłamstwem”, „skłamali”). Ubolewamy, że ekspertyza środowiska naukowego mogła spotkać się z tego typu reakcją urzędu państwowego, godzącą w dobra osobiste autorów ekspertyzy. - "- stwierdzili naukowcy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA