fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Debaty ekonomiczne

Jak głębokie będzie spowolnienie?

Uczestnicy debaty redakcyjnej zwracali uwage, że odbudowa zaufania na rynku kapitałowym będzie trudnym i żmudnym procesem, ale bez tego nie będzie znaczącego ożywienia na giełdzie. Partycypacja w PPK na poziomie 40 proc. jest tego wymownym przykładem
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Czego należy się spodziewać w roku brexitu, wyborów prezydenckich w USA i Polsce? Jak ożywić rynek kapitałowy? Nad tymi kwestiami zastanawiali się redaktorzy „Rzeczpospolitej" i „Parkietu".

Debatę dotycząca przyszłości polskiej gospodarki rozpoczęto od makroekonomicznego spojrzenia na kwestię spowolnienia. – Możliwe, że zauważymy osłabienie pewnego trendu, ale utrzymamy wzrost. Będą miały na to wpływ rozpędzenie gospodarki i mobilizacja przedsiębiorców. Koło gospodarki jest rozpędzone tak bardzo, że nie ma możliwości, by je zatrzymać – mówił Bogusław Chrabota, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej".

– Polska jest ewenementem na skalę światową. Przez ostatnie dwa lata nasza gospodarka rozwijała się rocznie w tempie 4–5 proc., a indeksy giełdowe w tym czasie spadły. Czegoś takiego chyba jeszcze dotąd w historii świata nie zanotowano – dodał Andrzej Stec, redaktor naczelny Gazety Giełdy i Inwestorów „Parkiet".

Niższa dynamika wzrostu

Michał Niewiadomski, redaktor „Rzeczpospolitej", przywołał dane, jakie przedstawiają ekonomiści. – Były wicepremier i minister gospodarki profesor Jerzy Hausner przygotował dla Ministerstwa Rozwoju analizę, z której wynika, że między II i III kwartałem 2020 roku dynamika PKB osłabnie do 3 proc. – zaznaczył.

– Po każdym wzroście następuje spadek, chodzi o to, by nie był on zbyt gwałtowny. Do niedawna notowaliśmy ponad 5 proc. wzrostu PKB i wzrost płac rzędu 7–8 proc. przy nieistniejącej inflacji. W tej chwili sytuacja się odwraca: hamujemy, ale inflacja rośnie, a władze monetarne Polski nie przywiązują wagi do walki z nią. Ekonomiści ostrzegają, że to może się skończyć stagflacją – dodał Krzysztof Kowalczyk, szef działu ekonomicznego „Rzeczpospolitej".

W trakcie dyskusji dziennikarze zastanawiali się także nad tym, jakie wydarzenia, zarówno w Polsce jak i na świecie, mogą stanowić zagrożenie dla polskiej gospodarki. – Należy się obawiać tego, co wiadomo, że się wydarzy, lecz nieznane są tego skutki. Czeka nas brexit i wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. To są czynniki o nieprzewidywalnych skutkach, czyli powód do niepewności – podkreślał Marcin Piasecki, redaktor „Rzeczpospolitej".

Wśród politycznych wydarzeń o znaczącym wpływie na polską gospodarkę wymieniano także wybory prezydenckie w kraju. – Jeżeli wygra kandydat lub kandydatka opozycji, prezydent przestanie być notariuszem rządu. Ponadto możemy mieć do czynienia z tzw. odwróconym efektem Midasa. W momencie koniunktury państwo wykłada pieniądze na środki socjalne – dzieje się tak np. w petropaństwach, a gdy pojawia się dekoniunktura, wraz z nią przychodzą problemy, bo świadczenia socjalne trzeba zacząć odbierać albo przynajmniej redukować – wyjaśniał Michał Niewiadomski.

Słabość giełdy i rynku kapitałowego

Wśród podejmowanych podczas debaty tematów pojawiła się także przyszłość rynku kapitałowego. – Polskie społeczeństwo i firmy mają dużo gotówki, jednak nie wchodzą na rynek kapitałowy. Jest to związane z poczuciem niepewności. Po pierwsze, chodzi o wyhamowanie koniunktury, po drugie – co specyficzne dla Polski – pojawia się niepewność instytucjonalna, inwestorzy mogą nie wiedzieć, jakie są warunki gry. Powodem jest zmienność prawa i warunków funkcjonowania biznesu – zaznaczał Marcin Piasecki.

O polskim rynku kapitałowym dyskutowano także w perspektywie wydarzeń na świecie. – Polityczne turbulencje, czyli brexit i wybory w USA, prawdopodobnie sprawią, że będziemy mieli do czynienia z ucieczką od rynków wschodzących i złoty ucierpi. Ale to dla złotego lepszy scenariusz. Gorszym rozwiązaniem byłoby, gdyby inwestorzy zagraniczni powiedzieli polskiej gospodarce: „sprawdzam", wtedy pojawiłby się problem – tłumaczył Piasecki.

– Złoty jest niewielką walutą, narażoną na różnego typu zdarzenia, manipulacje i wahania, ponadto podatną na ataki spekulantów. Rząd polski jest w pewnym sensie zakładnikiem stabilności złotego, próbuje go stabilizować, ponieważ osłabienie wartości złotego oznacza spadek wolumenu świadczeń społecznych. Niższa wartość świadczeń automatycznie przełoży się na dodatkowe roszczenia, dlatego rząd zrobi wszystko, by utrzymać wartość złotego – wyjaśniał Bogusław Chrabota.

Zdaniem Krzysztofa Kowalczyka trudna sytuacja na rynku kapitałowym to efekt zmian wokół otwartych funduszy emerytalnych. – Rząd od dłuższego czasu stara się zmienić proporcje z zadłużania się za granicą na zadłużanie się wewnątrz kraju, co ma na celu – jak mniemam – stabilizowanie złotego i uchronienie się przed nagłym spadkiem jego wartości. Natomiast jeżeli chodzi o rynek kapitałowy, to politycy wyrwali mu pazury. To, co stało się z OFE, które regularnie dostarczały kapitał na polską giełdę, woła o pomstę do nieba – mówił.

Mieszkania cały czas w cenie

Prognozy gospodarcze na 2020 rok skupiły się także wokół jednego z najszybciej rozwijających się rynków, czyli nieruchomości. Michał Niewiadomski zwrócił uwagę na to, jak spowolnienie może wpłynąć na budownictwo związane z rządowym programem Mieszkanie+. – Mirosław Barszcz, szef PFR Nieruchomości, mówił ostatnio w programie #RZECZoBIZNESIE, że spowolnienie, które nadchodzi, paradoksalnie będzie szansą dla rządowego programu. Na razie deweloperzy traktują program z góry i nie chcą się w niego angażować, ale gdy pojawi się spadek, wtedy zmniejszy się liczba budów.

Redaktor naczelny „Parkietu" studził te nadzieje, zwracając uwagę na dynamikę wzrostu cen. – Mamy do czynienia z inflacją: ceny produktów i usług szybko rosną, przez co rosły będą także koszty budowy. Spowolnienie nie przełoży się również na rynek pracy, ponieważ mamy do czynienia z wysokim poziomem niedoboru pracowników. Z drugiej strony zarówno konsumenci, jak i firmy mają duży zasób gotówki, dlatego popyt na mieszkania jest naturalny. Na rynku mieszkaniowym będziemy mieli do czynienia z kontynuacją popytu – mówił Andrzej Stec.

Kryzys i szansa dla energetyki

Spotkanie redaktorów było także okazją do zastanowienia się nad tym, czy 2020 rok będzie przełomowy dla polskiej energetyki. – Kryzys cenowy jest szansą dla energetyki. Już 2019 rok pokazał, że wysokie ceny energii motywują firmy do autogeneracji. W tym sektorze może mieć miejsce rewolucja, pytanie, czy rząd postanowi ją wesprzeć. Należy postawić na rozproszenie i małe miasta będą szły w tym kierunku – zwracał uwagę Niewiadomski.

Bogusław Chrabota wskazał natomiast energetykę jako wyzwanie gospodarcze dla polskiego rządu na 2020 rok. – Energetyka, nie tylko w skali rozwiązania trudnego bilansu energetycznego, ale w skali podejmowania racjonalnych decyzji pro futuro. Należy się zainteresować energetyką termojądrowa, to jest przyszłość świata, ponieważ jest to imitowanie zjawisk, jakie mają miejsce na Słońcu. To jest moment, gdy należy zapomnieć o energetyce jądrowej. Jeżeli komuś udało się zasymulować procesy energetyczne dziejące się na gwiazdach, to cywilizację posuwamy do przodu w nieskończone – podsumował redaktor naczelny „Rzeczpospolitej".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA