fbTrack

Dane osobowe

PESEL Kaczyńskiego: Sala sądowa nie jest od szykanowania

Fotolia
Każdy uczestnik rozprawy sądowej winien być pod ochroną nie tylko prawa ale i sądu, niezależnie kim jest i po jakiej stronie występuje.

Podczas zeznań Jarosława Kaczyńskiego w procesie z Lechem Wałęsą operator jednej z kamer telewizyjnych zrobił zbliżenie na dowód osobisty prezes PiS dzięki czemu widzowie mogli zobaczyć jego dane osobowe, w tym numer PESEL.

Czytaj także: TVN pokazał PESEL prezesa PiS

Szybko zareagowała szefowa Urzędu Ochrony Danych Osobowych Edyta Bielak-Jomaa pisząc do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, że taka praktyka „jest niewłaściwa z punktu widzenia dóbr osobistych" osób, które mogą znaleźć się w podobnej sytuacji. Przepisy konstytucji i kodeksu cywilnego chronią dane każdej prywatnej osoby bez względu na pełnioną funkcję. Wskazane byłoby zatem podjęcie działań, mających na celu opracowanie kodeksu postępowania, by uniknąć takich działań w przyszłości – pisze.

Czytaj także: E-sąd ma znać PESEL

Nie trzeba jednak żadnego kodeksu – tylko przestrzegania właśnie prawa i dobrych obyczajów. Nie trzeba być prawnikiem, by wiedzieć, że zaglądanie do czyjegoś dowodu, a tym bardziej ujawnianie danych takich jak Pesel (bo przecież nie chodzi o nazwisko czy wizerunek Kaczyńskiego, które są znane), wkracza w jego prywatność i niczemu sensownemu nie służy. Gdyby to się odbywało za wiedzą sądu, obciążałoby także sędziego, ale pewnie skupiony na prowadzeniu sprawy mógł tych technicznych zabiegów nie dostrzec. Dostrzec je powinien dziennikarz i redaktorzy dopuszczający materiał do publikacji, i rzeczą Jarosława Kaczyńskiego jest co z tym zrobi. Słusznie natomiast interweniuje szefowa UODO, choć sprawa wymaga zbadania czy to tylko lekkomyślność operatora kamery i dziennikarzy stacji.

- Ujawnienie PESEL nawet osoby powszechnie znanej, czy publicznej, narusza jej prywatność, a w mojej ocenie możemy mówić o niezachowaniu staranności wymaganej od profesjonalnego podmiotu, czyli o zawinionym naruszeniu prywatności – ocenia adwokat Zbigniew Krüger . - Zarówno Urząd Ochrony Danych Osobowych może nałożyć sankcje, jak i sama strona, której prywatność została ujawniona może domagać się zadośćuczynienia na drodze sądowej.

Znamienne, że to kolejny przypadek niefrasobliwiości telewizji w relacjach z procesu sądowego. Niedawno, podczas procesu dotyczącego zabójstwa Ewy Tylman, telewizja która transmitowała przebieg rozprawy, nie zabezpieczyła danych osobowych uczestników postępowania oraz innych osób, których nazwiska były wymieniane podczas składania zeznań. Sprawa była tym bardziej bulwersująca, gdyż zeznania dotyczyły spraw prywatnych i intymnych.

W sprawie ma nadto zastosowanie RODO, gdyż przewidziana tam klauzula prasowa nie wyłącza stosowania go do tworzenia materiałów prasowych.

- Zastosowanie znajduje w szczególności art. 32 RODO, który nakazuje należycie zabezpieczać dane, w tym zapewniać poufność informacji. Dla mnie oznacza to, że nie udostępniamy danych, które nie są konieczne dla realizacji celu – wskazuje Maciej Kawecki, dyrektor Departament Zarządzania Danymi Ministerstwo Cyfryzacji. - Trudno jest dopatrzeć się celów w udostępnianiu zdjęć dowodów osobistych w trakcie relacjonowania rozprawy sądowej nawet, jeżeli dotyczy ona osoby publicznej. Niezależnie jednak od RODO, nigdy nie wolno nam zapomnieć, że udostępnianie informacji każdym kanałem – również prasowym, może naruszyć dobra osobiste osoby, której dane są udostępniane. Prawo do prywatności jako szersze niż ochrona danych osobowych.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL