fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

USA nieoczekiwanym sojusznikiem polskich weterynarii

Wikimedia, fot. Tim1965
Amerykański rząd zaskoczył Polskę żądaniem zatrudnienia dodatkowych 50 weterynarzy i groźbą zatrzymania eksportu wieprzowiny za ponad 631 mln zł. To może przyśpieszyć podwyżki płac, których nie wywalczył nawet strajk.

Amerykanie żądają od Polski szybkiego znalezienia 50 nowych weterynarzy, którzy będą badać tylko i wyłącznie mięso przeznaczone na ich rynek, lub eksport wieprzowiny zostanie wstrzymany. Szacowany koszt realizacji ich „życzeń" to 4 mln zł, na które resort pilnie szuka pieniędzy. Ministerstwo jest w klinczu, bo już opóźnia wypłatę 40 mln zł na do tej pory obiecane podwyżki dla pracowników Głównego Inspektoratu Weterynarii, a musi znaleźć kolejne środki i zachęcić 50 osób do szybkiego podjęcia pracy w instytucji znanej z niskich pensji.

Na początku kwietnia do Głównego Inspektoratu Weterynarii wpłynęło pismo od amerykańskich władz z żądaniem, by GIW zatrudnił 50 nowych weterynarzy do 15 lipca. Rząd ma czas do 8 maja na przedstawienie informacji o powziętych krokach. O piśmie pierwszy informował portal Farmer.

Czytaj także:  Chiny zwiększą import mięsa aż o 33 proc. Europa może świetnie zarobić 

Żądania Amerykanów stają się niespodziewanym wsparciem dla trwającego od grudnia protestu pracowników tego właśnie urzędu, którzy skarżą się, że lekarze weterynarii po studiach zarabiają tam 3,2 tys. zł. W ciągu ostatnich siedmiu lat z GIW zwolniło się 290 lekarzy. Właśnie z powodu złych warunków pracy.

Ministerstwo robi dobrą minę do złej gry. – Żądania Amerykanów to nie jest szantaż, to realia światowego handlu wyrażone przez nich w sposób najbardziej dobitny – mówi Szymon Giżyński, wiceminister rolnictwa. – Trwa obecnie przygotowanie dokumentów, tym samym decyzji uwalniającej środki na etaty przeznaczone do nadzoru nad zakładami eksportującymi produkty pochodzenia zwierzęcego do USA – informuje minister. Do chwili znalezienia pieniędzy inspekcja ma sobie poradzić przez zmianę organizacji pracy.

Tymczasem związki zawodowe GIW domagają się wypłaty dawno obiecanych 40 mln zł na podwyżki, a także włączenia ich do konsultacji nad reformą nadzoru weterynaryjnego. W środę znowu spotkali się z ministrem Giżyńskim i Pawłem Niemczukiem, głównym lekarzem weterynarii. Spotkanie dotyczyło przekazania 40 mln, które miały być wypłacone do końca marca i do tej pory nie wpłynęły. Następny termin to koniec kwietnia. Pojawiają się jednak kolejne warunki.

– Minister Giżyński poinformował, że dziś ostateczna decyzja należy do Ministerstwa Finansów i premiera. Na tę decyzję czeka podobno minister Ardanowski. Jednakże minister już 9 stycznia informował nas, że decyzja polityczna w tej sprawie już zapadła, więc nie rozumiemy, dlaczego musi zapaść po raz drugi – mówi Sara Meskel, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników IW. Podwyżek związkowcy domagają się już od blisko półtora roku, od grudnia trwa oficjalny protest, złożyli nawet 2 tys. wniosków o podwyżki w Kancelarii Premiera Mateusza Morawieckiego. Wszystko na nic. Żądanie USA przynosi pewną szansę na przyśpieszenie zmian, bo eksport wieprzowiny do USA przyniósł w ub. roku 631 mln zł.

– Myślę, że minister jest w trudnej sytuacji, Amerykanie grożą zamknięciem rynku, a nie ma środków, by robić podwyżki płac w Inspekcji Weterynaryjnej – zauważa Aleksander Dargiewicz, dyrektor Krajowego Związku Pracodawców, Producentów Trzody Chlewnej. Problem nie polega tylko na wyższych pensjach dla 50 nowych osób. – Jeśli podniesie się pensje nowym inspektorom, to trzeba też podnieść pensje pozostałym już zatrudnionym lekarzom – mówi Dargiewicz. Zdaniem branży ostre kroki Amerykanów są dyktowane strachem przed przeniesieniem do Stanów wirusa ASF. Kolejny problem polega na tym, że Amerykanie chcą, by tych 50 inspektorów zatrudnić do badań zwierząt w rzeźniach. Tymczasem palącym problemem jest, że zwierzęta w rzeźniach badają zewnętrzni lekarze, wyznaczeni jedynie przez powiatowego lekarza weterynarii. Resort rolnictwa przygotował projekt ustawy wzmacniającej nadzór GIW nad ubojem zwierząt rzeźnych, wkrótce trafi do konsultacji.

eksport ważny w dobie ASF

Ze strachu przed ASF Amerykanie odwołali organizację World Pork Expo. Napięcie rośnie, bo pandemia ASF zatacza coraz szersze kręgi, jest w Europie, Rosji, a od sierpnia żywiołowo rozwija się w Chinach, przeszedł już do Wietnamu i Kambodży, jest nawet w Australii. Rozwój ASF w Chinach przypomina stan klęski, na tym największym światowym rynku wieprzowiny, wg szacunków Rabobanku, produkcja spadnie w 2019 roku o 30 proc. Chiński deficyt wieprzowiny szacowany jest na 10 mln ton, co przekracza możliwości eksportowe UE, USA i Brazylii. Eksport do Chin zatrzyma jednak wykrycie wirusa ASF w danym kraju. Wieprzowina z USA jest droższa w Chinach przez wojnę celną, mimo to USA wysłały tam w ostatnim tygodniu rekordowe 77,7 tys. ton mięsa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA