fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Wirus bije w turystykę

Kryzys w branży turystycznej staje się coraz poważniejszy. Na zdjęciu: turystki w maskach ochronnych przed katedrą w Mediolanie. Ten region Włoch został szczególnie dotknięty epidemią koronawirusa
AFP
Klienci biur podróży rezygnują z wyjazdów, hotele tracą gości. Firmy proszą rząd o wsparcie.

– To jest katastrofa. Mamy do czynienia z dewastacją branży turystycznej – twierdzi Ernest Mirosław, właściciel krakowskiego biura podróży Ernesto Travel. Do siedziby firmy specjalizującej się w turystyce przyjazdowej praktycznie bez przerwy napływają informacje o odwoływanych podróżach do Polski: rezygnują umówione wcześniej grupy turystów z krajów europejskich, z Azji i Ameryki. – Kierowcy oraz piloci wycieczek nie mają co robić. W biurze już tylko administrujemy kryzysem – dodaje Ernest Mirosław.

Czytaj także: Hotelarze w pełnej gotowości. Jedni stracą, inni zyskają

Koronawirus uziemił obsługujące turystów przedsiębiorstwa transportowe. Prawie 300 autokarów należących do polskich firm, które zajmują się obwożeniem po Europie zagranicznych gości, właśnie musiało wrócić do kraju. Część kierowców została skierowana na bezpłatne urlopy, a właściciele firm przewozowych z niepokojem myślą o nadchodzących miesiącach.

Czytaj także: Biura turystyczne chcą wsparcia finansowego od państwa

– Co roku w lecie ok. 600 autokarów z Polski wozi po Europie 10- lub 14-dniowe wycieczki z Chin. Należą do biur nastawionych na tę grupę turystów i nie zdołają tego szybko zmienić – mówi Adam Gąsior, szef branżowego portalu Waszaturystyka.pl.

Czytaj także: Koronawirus dobił Flybe. Przewoźnik zbankrutował

Ale odwoływane są także wycieczki krajowe, zwłaszcza organizowane dla szkół. – Po wydaniu rekomendacji przez MEN 75 proc. wycieczek szkolnych odwołano. I skala rezygnacji ciągle rośnie – podkreśla Alina Dybaś, dyrektor produktu w biurze podróży Premio Travel.

Groźba epidemii uderzyła także w hotele, gdzie spada liczba gości. Zwłaszcza klientów korporacyjnych, których firmy ograniczają podróże służbowe. – Niektóre hotele szacują spadek liczby gości w marcu o ok. 20 proc. w stosunku do ub. roku. Jeśli rozprzestrzenianie się koronawirusa potrwa dłużej, część branży hotelowej może odnotować stratę w całym 2020 roku – ostrzega Ireneusz Węgłowski, prezes Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego.

Czytaj także: Nowy Jork: Nie wiadomo, kto zaraża. Kwarantanna tysiąca osób

Część firm ma jednak nadzieję, że w maju sytuacja się uspokoi, a w czerwcu popyt zacznie wracać do ubiegłorocznego poziomu. Według Andrzeja Betleja, prezesa Instytutu Badań Rynku Turystycznego TravelDATA, ceny wycieczek na lato wciąż utrzymują się na poziomie podobnym do ubiegłorocznego, a rezygnacji z wyjazdów na wakacje jest na razie niewiele. – Niemal 10-proc. spadki cen widać w ofertach na najbliższy okres, ale w ub. roku w marcu, kwietniu liczba klientów w czarterach nie przekraczała 80 tys., a dopiero w maju rosła do ok. 230 tys. – mówi Betlej.

Optymistyczny scenariusz może się jednak nie ziścić. A jeśli kryzys będzie się przedłużać, może pojawić się panika. Tego biura podróży boją się najbardziej. – Mamy klientów, którzy już teraz chcą rezygnować z wyjazdów w lipcu lub sierpniu do krajów, gdzie nie ma zachorowań – mówi Remigiusz Talarek, wiceprezes Rainbow Tours.

Ogólnopolskie Stowarzyszenie Agentów Turystycznych i Zarząd Polskiego Związku Organizatorów Turystyki poprosiły o spotkanie premiera. Branża zamierza starać się o wsparcie poszkodowanych firm pieniędzmi z Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego.

Turyści zostają w domu. Cała nadzieja w wakacjach.

Światowa Rada Podróży i Turystyki szacuje, że dochody branży w skali globalnej spadną w tym roku o 22 mld dol. Włosi oceniają, że ich straty spowodowane koronawirusem sięgną 7,4 mld euro.

W Polsce na razie szczególnie mocno oberwały biura podróży zajmujące się turystyką przyjazdową. I to w dłuższej perspektywie: wirus już niweczy nadzieje hotelarzy i touroperatorów na przyciągnięcie turystów i pielgrzymów z okazji Roku Papieskiego. 2 kwietnia przypada 15. rocznica śmierci, a 18 maja 100-lecie urodzin Karola Wojtyły. Miało się to przyczynić do wzrostu wyjazdów Polaków do Rzymu i przyjazdów do Polski turystów z zagranicy, m.in. z Włoch. Z kolei jeszcze w lutym wstrzymano sprzedaż biletów na eliminacje do 18. Konkursu Chopinowskiego.

- Epidemia to katastrofa dla branży – uważa prezes Polskiego Stowarzyszenia Przewoźników Autokarowych Rafał Jańczuk. – Zniknęli turyści, a wraz z nimi zamówienia biur podróży. Do Europy nie przyjeżdżają Azjaci, także polscy klienci wycofali się z wyjazdów. Panika jest tak duża, że turyści wycofują się z wycieczek na maj i czerwiec. Nasze przychody zmalały o 97 proc. – oblicza Jańczuk. – W ten piątek 40 autokarów ze studentami miało jechać z Polski do Włoch. Udało się uzbierać chętnych na jeden – opisuje sytuację prezes PSPA. Tylko jeden polski przewoźnik podstawiał codziennie 60 autokarów dla turystów w Londynie. Od wybuchu epidemii nie ma żadnego zlecenia. Już 5 firm autokarowych ogłosiło bankructwo.

Jańczuk przypomina, że polskie autokary woziły wycieczki od Londynu po Rzym i były niekwestionowanym liderem europejskiego rynku obsługi autokarowej turystów. Blisko 3,3 tys. przewoźników dysponuje 13,3 tys. autokarów. Teraz wszystkie stoją pod płotem, a kierowcy zwalniają się. Większość zasiliła w ostatnich tygodniach komunikacje miejskie w Polsce i w Niemczech. – Dla nas to rujnacja, bo z wielkim trudem zebraliśmy dobrych kierowców – podkreśla Jańczuk.

Przedstawiciele azjatyckich biur podróży stwierdzili 4 marca w Londynie, że w tym sezonie już nie planują wycieczek do Europy, bo zakończenie walki z koronawirusem spodziewane jest w czerwcu-lipcu.

Zapaść przedsiębiorstw autokarowych to kłopot także dla państwa. Przewoźnicy notowali rocznie ponad 7,5 mld zł przychodów, z czego opłacali podatki. PSPA wspólnie ze Zrzeszeniem Międzynarodowych Przewoźników Drogowych złożyła w czwartek na ręce premiera prośbę o wsparcie. Koszty stałe branży to 100 mln zł miesięcznie i stowarzyszenia wnioskują o nieoprocentowaną, 4-5-letnią pożyczkę na kapitał obrotowy. – W przeciwnym wypadku firmy nie przetrwają tego kryzysu – uważa prezes ZMPD Jan Buczek.

Stowarzyszenia wnioskują także o prolongatę płatności podatków i opłat ubezpieczeń społecznych. – Nasi kierowcy byli zatrudnieni na etatach i dbamy o nich. Bez tej pomocy rynek opanują firmy, które zatrudniają na umowy-zlecenia i nie zapewniają pracownikom ochrony socjalnej – podkreśla Jańczuk.

Branża liczy, że wirus do wakacji zniknie. W zagranicznej turystyce wyjazdowej organizowanej przez polskich touroperatorów sezon jeszcze się nie zaczął. – Touroperatorzy zachowują się bardzo rozsądnie. Ceny na wakacje kształtowane są w podobny sposób jak w ub. roku – mówi Andrzej Betlej, prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego TravelDATA. – Na razie kilkadziesiąt biur jest mocno dotkniętych rezygnacjami, ale nie ma to większego wpływu na sytuację całej branży – dodaje Adam Gąsior, szef branżowego portalu Waszaturystyka.pl. Jeśli jednak duże zagrożenie koronawirusem utrzyma się do kwietnia, branża będzie miała potężny problem, bo wtedy rozpoczyna się sprzedaż ofert letnich i sezon wycieczkowy.

—współpraca: Robert Przybylski

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA