fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Białoruś

Wiktar Babaryka. Szef banku, który obudził rodaków

Wiktar Babaryka
Wiktar Babaryka od czerwca ubiegłego roku siedzi w areszcie KGB
AFP
Przed sądem stanął Wiktar Babaryka. Od pół roku jest w areszcie, ale wciąż pozostaje czołowym konkurentem reżimu.

Sprawa jest pod osobistą kontrolą Aleksandra Łukaszenki, a proces nie toczy się w sądzie rejonowym czy obwodowym, jak w przypadku wielu opozycjonistów, lecz od razu w Sądzie Najwyższym. A to możliwe tylko wtedy, gdy sprawa ma „wagę państwową". Gdy wyrok już zapadnie, odwołanie się będzie graniczyło z cudem.

W środę Wiktar Babaryka siedział w kajdankach w klatce na sali sądowej otoczonej przez kordon funkcjonariuszy milicji. Nie jest niebezpiecznym mordercą, lecz czołowym rywalem Aleksandra Łukaszenki, niedopuszczonym do wyborów prezydenckich 9 sierpnia. Zarzuty: korupcja i pranie brudnych pieniędzy na dużą skalę. Grozi za to nawet 15 lat łagrów. Jakby tego było mało, władze wsadziły za kraty syna Babaryki i nałożyły areszt na cały jego majątek.

– Jest uważany przez rządzących za głównego konkurenta, niebezpiecznego rywala. W Mińsku zdają sobie sprawę z tego, że w wolnych wyborach Łukaszenko nie miałby z nim szans. W przeciwnym przypadku Babaryka nie zostałby wyeliminowany z wyścigu w ubiegłym roku i nie wsadzano by go za kraty – mówi „Rzeczpospolitej" Waler Karbalewicz, czołowy białoruski politolog.

Naród się nie cofnie

Babaryka przez ponad 20 lat stał na czele Biełgazprombanku należącego do rosyjskiego Gazpromu. Był głównym mecenasem kultury i filantropem, otwierał fundacje, ściągał z zagranicy obrazy urodzonych na Białorusi malarzy (w tym m.in. Chagalla), tworzył galerie, wspierał teatry. Wydawał nawet książki zakazanej w kraju Łukaszenki noblistki Swiatłany Aleksijewicz, która później gorąco popierała jego polityczne ambicje i sama trafiła pod walec represji. Zaufały mu setki tysięcy Białorusinów, którzy na początku lata ustawiali się w kolejki, by złożyć podpis pod jego kandydaturą, umożliwiając mu start w sierpniowych wyborach. Zebrał wtedy ponad 435 tys. podpisów, najwięcej wśród wszystkich dotychczasowych rywali Łukaszenki. Do wyborów bankowca nie dopuszczono, głosy poparcia zostały wyrzucone do kosza przez Centralną Komisję Wyborczą.

Babarykę aresztowano wraz z synem Eduardem 18 czerwca. Do banku wprowadzono zarząd komisaryczny, aresztowano niemal wszystkich byłych współpracowników biznesmena. Dzień wcześniej na łamach „Rzeczpospolitej" Babaryka mówił, że ma „dosyć tego, że przywódca jest najlepszym w kraju lekarzem, rolnikiem, sportowcem i nawet komputerowcem". – Można wsadzić do więzienia Babarykę, ale naród białoruski się nie cofnie – twierdził.

Naród się nie cofnął. Gdy Babaryka trafił za kraty, w biurze bankowca zainstalowała się żona aresztowanego blogera Siarheja Cichanouskiego Swiatłana, która została poparta przez sztab Babaryki i ludzi niedopuszczonego do wyborów Waleryja Cepkały. Po sfałszowanych wyborach (oficjalnie Łukaszenko wygrał z 80-proc. poparciem) w tym samym biurze zaczął działać sztab opozycyjnej Rady Koordynacyjnej, doszło do bezprecedensowych w historii kraju protestów i zarazem bezprecedensowych represji.

Przyszły prezydent?

– Babaryka odegrał kluczową rolę w ubiegłorocznych wydarzeniach na Białorusi. To on rozpoczął potężną i skuteczną kampanię wyborczą, która odbiła się szerokim echem na terenie całego kraju. Stał się prototypem przyszłego prezydenta dla wielu Białorusinów – mówi „Rzeczpospolitej" dr Ryhor Astapienia, szef niezależnego mińskiego Centrum Nowych Idei i współpracownik brytyjskiego Chatham House, który niedawno badał nastroje Białorusinów.

W przeprowadzonym w styczniu przez londyński think tank sondażu najwięcej ankietowanych (28,8 proc.) stwierdziło, że Babaryka byłby najlepszym kandydatem na prezydenta Białorusi. Za urzędującym od 1994 roku przywódcą opowiedziało się 27,4 proc. respondentów. Trzecią pozycję w rankingu zajął Paweł Łatuszka (12,1 proc.), wypchnięty z kraju były minister kultury i wieloletni dyplomata. Liderkę demokratycznej opozycji Swiatłanę Cichanouską na tym stanowisku widzi zaledwie 4 proc. Białorusinów. Nic dziwnego, gdyż sama jeszcze w czasie kampanii deklarowała gotowość objęcia rządów jedynie na okres przejściowy, do nowych wolnych wyborów. Z tegoż sondażu wynika, że głosowało na nią ponad 50 proc. Białorusinów, na Łukaszenkę – 21,2.

Niemal codziennie na Białorusi zapadają wyroki skazujące przeciwników reżimu. W czwartek nad ranem wyrok w mińskim sądzie mają usłyszeć dwie młode dziennikarki Biełsatu Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa, które relacjonowały białoruskie protesty. W środę prokurator zażądał dla nich dwóch lat więzienia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA