Uzbrojeni funkcjonariusze wyważyli drzwi i wdarli się do mieszkania, a po drodze na komisariat grozili młodym dziennikarkom, że spędzą w więzieniu dziesięć lat przy szyciu mundurów dla milicjantów. – Zapytałam wtedy, dlaczego nas nie rozstrzelacie? Odpowiedział, że na wszystkich „nie wystarczy amunicji" – relacjonowała we wtorek swoje listopadowe zatrzymanie, stojąc w klatce na sali sądowej w Mińsku, Kaciaryna Andrejewa, młoda dziennikarka nadającej z Polski jedynej niezależnej białoruskiej stacji Biełsat.