fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Bezpłatna pomoc prawna

Bezpłatna pomoc prawna: wielkie poszukiwania prawników

123RF
Do 30 listopada powiaty winny wyłonić organizacje gotowe prowadzić punkty bezpłatnego poradnictwa.

„Działając w imieniu Stowarzyszenia Inicjatywa na Rzecz Praw i Ochrony Obywateli, uprzejmie informuję, iż nasze Stowarzyszenie rozszerza swoją działalność i otwiera kilkadziesiąt oddziałów na terenie całego kraju. W związku z tym aktywnie poszukujemy (...) osób chętnych do udzielania porad prawnych w punktach nieodpłatnej pomocy. Współpraca miałaby się rozpocząć od 1 stycznia 2018 r. Kwota wynagrodzenia, w związku z podjęciem współpracy wynosiłaby 3000 zł + VAT za prowadzenie jednego punktu" – to fragment jednego z wielu ogłoszeń, jakie trafiają do kancelaryjnych skrzynek pocztowych.

– Z podobnymi ofertami zgłasza się wiele organizacji społecznych, które już dziś prowadzą punkty albo chcą takie punkty otworzyć – informuje adwokat dr Karol Pachnik, który w imieniu prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej przygotowuje opinię o prezydenckim projekcie nowelizacji ustawy o nieodpłatnej pomocy.

Zbiera też sygnały o tego typu działaniach NGO-sów.

– Chcemy wykazać, że udział organizacji pozarządowych w systemie bezpłatnego poradnictwa to błąd. Nie mają wystarczającej liczby osób, by obsadzić setki punktów w kraju. Efekt jest taki, że większa część organizacji faktycznie nie prowadzi poradnictwa, tylko pobiera prowizje za pośrednictwo. Ot, taki sposób na biznes – odpowiada mecenas Pachnik.

Zgodnie z ustawą o nieodpłatnej pomocy prawnej poradnictwo powierzone zostało w połowie adwokatom i radcom, w połowie zaś organizacjom pozarządowym.

W tym roku miesięczna kwota dotacji na punkt wynosi 5217 zł. 97 proc. tej kwoty powinno iść na wynagrodzenia z umów zawartych między powiatem a adwokatami oraz radcami, gdy natomiast punkty zostały powierzone NGO, to na rzecz organizacji. Tymczasem w promesie zawarcia umowy, do której dotarła „Rz", stowarzyszenie Vitae Porto za pełną obsługę „przystosowanego" do świadczenia pomocy punktu przewiduje wynagrodzenie prawnika nieprzekraczające 2000 zł.

– Tego typu historie wynikają z błędów zawartych w ustawie o nieodpłatnej pomocy. To ona powoduje, że organizacje stają się pośrednikami – komentuje prof. Maciej Gutowski, dziekan ORA w Poznaniu.

4000 zł na miesiąc oferuje prawnikom stowarzyszenie Sursum Corda. Na co idzie pozostała kwota dotacji?

Jej prezes wskazuje, że część grantu ma być dla stowarzyszenia buforem, dzięki któremu będzie mogło prowadzić również poradnictwo obywatelskie (mówi o nim prezydencki projekt).

– Stowarzyszenie z otrzymanej dotacji ponosi także koszty obsługi administracyjnej oraz wyposażenia punktów w konieczny sprzęt i materiały, jak również finansuje inne koszty, np. promocji, a także korespondencji, wizyt monitorujących pracę punktów, obsługi księgowej, koordynacji, comiesięcznej sprawozdawczości przed powiatami itp. – wylicza Marcin Kałużny, prezes Sursum Corda.

– Nie ma takiej możliwości ani nie determinują tego przepisy, aby cała kwota dotacji, jaką otrzymuje organizacja na wykonanie zadania publicznego, była przeznaczona na wynagrodzenia dla prawników – dodaje.

I zaznacza, że w myśl ustawy o działalności pożytku publicznego organizacja nie może zarabiać na wykonaniu zadania publicznego.

– Rozpowszechniane informacje, że organizacje „zarabiają i mają dochód" na pośrednictwie, są nieprawdziwe – akcentuje. – OPP powinny przeznaczać przychód z działalności odpłatnej na prowadzenie tejże działalności. To jednak nie wyklucza m.in. przyznawania diet członkom – zauważa mec. Pachnik. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA