fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Bezpieczeństwo

RPO: obywatele mają prawo do zgromadzeń spontanicznych

Protest w Warszawie wobec wyroku TK ws. zakazu aborcji
JANEK SKARZYNSKI / AFP
Obywatele mają prawo do zgromadzeń spontanicznych, co ma szczególne znaczenie w kontekście decyzji w sprawie aborcji – podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich. Jest zaniepokojony użyciem środków przymusu wobec demonstrantów.

Zdaniem Adama Bodnara, dotychczasowe i kolejne demonstracje przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego ws. zakazu aborcji muszą odbywać się w formie zgromadzeń spontanicznych, gdyż wedle obecnych przepisów nawet zgromadzenie uproszczone  wymaga notyfikacji 3 dni przedtem, co nie jest możliwe. Rzecznik zaznacza, że obecna sytuacja społeczna oraz zaangażowanie społeczeństwa, dla którego decyzja TK jest niezwykle istotna, powoduje, że reakcja na jego wydanie musi być natychmiastowa.

- Spontaniczność pewnych zgromadzeń jest gwarantem skutecznej krytyki, protestu, czy aktywnego zwrócenia uwagi opinii publicznej na dany problem. Możliwość spontanicznego zgromadzenia stwarza dodatkowy mechanizm skutecznej kontroli społecznej, jest ważnym elementem demokracji bezpośredniej - twierdzi RPO.

Czytaj też:

Fundacja Helsińska wzywa do niestosowania wyroku TK

Skutki uboczne wyroku o aborcji

Zły czas na wojnę o aborcję

Jego zaniepokojenie wzbudziło użycie wobec manifestantów środków przymusu bezpośredniego np.  gazu łzawiącego oraz znaczna liczba zatrzymanych. Rzecznik poprosił Komendę Stołeczną Policji o informacje w tej sprawie. Zapytał o podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jej szczegółowy przebieg: w odniesieniu do ilu osób używano środków przymusu bezpośredniego i jakich, w jaki sposób ustalono, czy były one adekwatne, ile osób zatrzymano,  jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności i na jakiej podstawie, czy wnieśli do sądu zażalenia na zatrzymanie, w stosunku do ilu osób skierowano notatki policyjne do inspektoratów sanitarnych, jaka była podstawa prawna przekazania zawartych w notatkach danych osobowych.

Ponieważ zapowiedziano kolejne manifestacje będące zgromadzeniami spontanicznymi, Adam Bodnar przypomina policji i resortowi spraw wewnętrznych obowiązujące standardy ochrony zgromadzeń, także spontanicznych. Wniósł  o ich zastosowanie.

Zakaz naruszający konstytucyjne prawa

Z art. 57 Konstytucji RP wynika, że każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa. Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń wynikają z ogólnej klauzuli zawartej w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Tymczasem na mocy rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października 2020 r. możliwość organizowania zgromadzeń publicznych została ograniczona. W obszarze czerwonym maksymalna liczba uczestników nie może być większa niż 10 osób, a w obszarze żółtym - 25. Utrzymano jednak całkowity zakaz zgromadzeń spontanicznych, niezależnie od liczebności ich uczestników.

Najnowsze, obowiązujące od dzisiaj rozporządzenie wprowadza czerwoną strefę w całym kraju oraz ogranicza do pięciu maksymalną liczbę osób spoza wspólnego gospodarstwa domowego podczas imprez, spotkań i zebrań w przestrzeni publicznej. Dotyczy to także zgromadzeń w rozumieniu ustawy o zgromadzeniach publicznych.

Zakazowi organizowania zgromadzeń spontanicznych - wprowadzanemu kolejnymi rozporządzeniami - Rzecznik stawia  szereg zarzutów.

- Przede wszystkim niedopuszczalne jest nadanie regulacji ustawowej dotyczącej przekazania do rozporządzenia materii wolności zgromadzeń charakteru blankietowego i odesłanie w całości tej materii do uregulowania w rozporządzeniu , a taki właśnie charakter ma art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Zakaz został jednak wprowadzony rozporządzeniami, a nie ustawą - twierdzi Rzecznik.

Nie można karać wielu za agresję nielicznych

W jego ocenie policja zobowiązana jest chronić wszystkich uczestników pokojowych manifestacji i kontrmanifestacji (które są realizowane w granicach prawa) niezależnie od wyrażanych przez nich poglądów i dbać o to aby w trakcie demonstracji nie dochodziło do aktów przemocy. W przypadkach, w których doszło do zaniedbań policji w zakresie ich obowiązków względem manifestantów, w tym bierności policji wobec naruszeń praw uczestników zgromadzeń, odpowiedzialni za to funkcjonariusze powinni ponieść odpowiedzialność karną i dyscyplinarną.

Podejmowane przez policję działania wobec uczestników zgromadzeń publicznych powinny być adekwatne do stwierdzonych naruszeń, a zastosowane środki przymusu bezpośredniego - proporcjonalne.

- Nie może zatem karać manifestantów za wyrażanie swoich poglądów w formie okrzyków, za pomocą transparentów, megafonów, jeżeli przybierają one postać pokojowego manifestowania. Pojedyncze niepokojowe, nawet agresywne, zachowania uczestników zgromadzenia nie mogą prowadzić do pociągania do odpowiedzialności zbiorowej i do szerokiego użycia środków przymusu bezpośredniego, czy rozwiązania zgromadzenia. Zachowania pojedynczych uczestników nie świadczą bowiem o niepokojowym charakterze całego zgromadzenia - twierdzi RPO.

Jego zdaniem również przyjęte metody zabezpieczenia zgromadzenia – np. odgradzanie zgromadzeń betonowymi ogrodzeniami, taktyka przetrzymywania manifestantów w tzw. „kotle" – powinny mieć miejsce w sytuacjach wyjątkowych, koniecznych, mających na celu odizolowanie osób agresywnych lub łamiących prawo.

- Nieproporcjonalność, a w szczególności sytuacje nadużycia środków przymusu bezpośredniego każdorazowo musi pociągać za sobą odpowiedzialność karną i dyscyplinarną funkcjonariuszy - podkreśla RPO.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA