fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Bezpieczeństwo

Odpowiedzialność za rozprzestrzenienie się pożaru

Fotolia.com
Właściciel korzystający z budynku obowiązany jest zabezpieczyć go przed zagrożeniem pożarowym. Inaczej odpowiada za rozprzestrzenienie się ognia.

Najnowszy wyrok Sądu Najwyższego powinien być ostrzeżeniem dla korzystających z budynku, obiektu lub nawet terenu.

Sprawa była pokłosiem głośnego swego czasu pożaru domu handlowego Gigant w Krakowie, w którym wielu kupców straciło swoje majątki. Sprawcy podpalenia nie wykryto, nikt też na ścieżce karnej nie został uznany za winnego nieprawidłowości zarówno przy zabezpieczeniu obiektu, jak też przeciwpożarowym.

Pożar u sąsiada

Barbara K., właścicielka jednego ze sklepów, pozwała spółkę Domar, współwłaściciela obiektu. Nie łączyła jej ze spółką żadna umowa, ale w jednym z lokali wybuchł pożar i rozprzestrzenił się na jej sklep. Zażądała odszkodowania za zniszczone towary. Domagała się nieco ponad 300 tys. zł. Zarzuciła spółce, że pożar mógł się rozprzestrzenić z powodu niesprawnej instalacji przeciwpożarowej.

Krakowskie Sądy Okręgowy i Apelacyjny zasądziły żądaną kwotę, ale nie potrafiły znaleźć lepszej podstawy prawnej i sięgnęły po konstrukcję prawną pomocnictwa, częściej stosowanego w sprawach karnych, ale też występującego w cywilnych. To jest art. 422 kodeksu cywilnego, który stanowi, że za szkodę odpowiedzialny jest nie tylko ten, kto ją bezpośrednio wyrządził, lecz także kto dla sprawcy był pomocny.

Dwie instalacje: alarmowa – obowiązkowa oraz tzw. tryskaczowa (czyli swego rodzaju prysznice), były niesprawne. Biegły stwierdził, że gdyby ta druga się uruchomiła, to pożar by się nie rozprzestrzenił. Oprócz tego nie było monitoringu osób wchodzących i poruszających i na skutek takich zaniedbań w lokalach sąsiada powódka straciła dorobek swego życia – mówił przed Sądem Najwyższym jej pełnomocnik adwokat Maciej Bocheński.

Jakie obowiązki

– Szefowie Domaru nie mieli żadnej wiedzy o podpalaczu, nie można więc mówić o jakimkolwiek pomocnictwie z ich strony – argumentował pełnomocnik pozwanej adwokat Grzegorz Pobożniak. – Prawo nie wymagało zaś instalacji tryskaczowej, więc fakt, że była niesprawna, nie może obciążać jej właściciela. Natomiast konserwację instalacji alarmowej powierzył firmie specjalistycznej, więc jej niesprawność nie obciąża właściciela.

Nie przekonał Sądu Najwyższego.

– Nie ma tu mowy o pomocnictwie. SN uważa, że można mówić tylko o pomocnictwie umyślnym, więc ta podstawa odpada – wskazał w uzasadnieniu sędzia SN Karol Weitz. – Co się tyczy instalacji przeciwpożarowych, to nawet ta nieobowiązkowa, jeśli była już zamontowana, powinna być sprawna.

Przede wszystkim właściciel lokalu odpowiada za zabezpieczenia przeciwpożarowe na podstawie ogólnej regulacji, tj. art. 3 ust. 1 ustawy o ochronie przeciwpożarowej.Ten stanowi, że osoba fizyczna czy instytucja korzystająca z budynku obowiązana jest zabezpieczyć go przed zagrożeniem pożarowym. W związku z tym spółka musi zapłacić żądane odszkodowanie.

Sygnatura akt: III CSK 190/16

OPINIA

prof. Bartosz Rakoczy - Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, specjalista od prawa nieruchomości

Trudno zgodzić się z wyrokiem Sądu Najwyższego, ponieważ niemal do granic absolutnych rozszerza on odpowiedzialność właściciela lokalu korzystającego z niego za rozprzestrzenienie się pożaru. Moim zdaniem, by pociągnąć go do odpowiedzialności, trzeba mu wykazać bezprawne zachowanie (winę) poprzez naruszenie konkretnie wskazanych w prawie obowiązków przeciwpożarowych, np. brak wymaganej instalacji czy sprzętu. Nie wystarczy wskazać, że naruszył ogólny obowiązek, gdyż na tej zasadzie można pociągnąć do odpowiedzialności niemal za każdy pożar.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA