fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Michał Szułdrzyński: Modernizacja według premiera

Mateusz Morawiecki
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Prawdziwym powodem sporów na prawicy są niemożliwe do pogodzenia wizje tego, jak Polska ma się rozwijać. Spór o węgiel jest tego symbolem.

Jarosław Kaczyński stara się wyciszyć konflikty koalicyjne. Spotkał się ze Zbigniewem Ziobrą i Jarosławem Gowinem, by wysłać pojednawcze sygnały i powtórzyć to, co powiedział PAP: by koalicja trwała, każdy – on również – musi zrobić krok wstecz (nazwał to samoograniczeniem).

Z politycznego punktu widzenia to racjonalne. Wcześniejsze wybory nie są na rękę obozowi władzy. Mogą się skończyć utratą władzy przez PiS, a dla koalicjantów wypadnięciem za sejmową burtę. Jak pisałem we środę, oznacza to konieczność szukania przez nich nowych politycznych konstelacji. Ale nie teraz. Są skazani na polityczny konflikt, ale opłaca im się go odwlec.

Oprócz tego koalicjantów dzielą różnice programowe, a ściślej – wizja modernizacji Polski. Jak zauważył w „Plusie Minusie" Piotr Zaremba, kluczowy był sprzeciw Solidarnej Polski wobec strategii transformacji energetycznej rządu, bo dotyczył właśnie modernizacji. PiS stara się zachować konserwatywną agendę, bronić chrześcijańskiego świata, nie dopuścić do szerzenia się lewicowych ideologii, ale równocześnie modernizować gospodarkę, infrastrukturę, cywilizację materialną. Innymi słowy wierzy, że da się przeprowadzić połowiczną modernizację – zmienić warunki życia ludzi, styl życia obywateli, nie dokonując albo hamując przemiany obyczajowe.

Ziobryści nie wierzą, że da się zrobić tylko pół kroku. Uważają, że zielona transformacja to nie tylko pieniądze, ale też zmiana myślenia, priorytetów, postawienie ekologii w centrum uwagi. To pociągnie zmiany w patrzeniu na zwyczaje, tradycje, ale też moralność. Węgiel staje się symbolem sprzeciwu wobec zmiany, której nadejście trzeba odwlec, a nie przyspieszać.

Podejście do Unii Europejskiej i Zachodu jest pochodną tego sporu. Ziobryści zdają się widzieć w Unii narzędzie ideologicznej opresji – w sądownictwie, energetyce czy obyczajach.

Umiarkowana część PiS i Porozumienie wierzą w polską wersję modernizacji. Chcą z Unii tego, co pasuje do konserwatywnej wizji świata, pozostałym rzeczom chcą się sprzeciwiać.

Te podziały są trochę inne niż partyjne. Sam Kaczyński często zdaje się być bliższy punktowi widzenia ziobrystów, choć jako polityk ukształtowany przez PRL ma wciąż wielki sentyment do Zachodu, poziomu jego zamożności i rozwoju cywilizacyjnego. Mimo taktycznych i politycznych sporów między nimi wizja Morawieckiego i Porozumienia Gowina wydaje się być podobna. A podział wykracza też poza obóz władzy. SP bliżej tu do Konfederacji. Z kolei wizję modernizacji Gowina i Morawieckiego podziela Koalicja Polska z PSL, a nawet konserwatyści z Platformy Obywatelskiej, dla których „non possumus" jest rewolucja obyczajowa.

Która wizja wygra? Czy Morawieckiemu uda się przekonać większość PiS? Powołanie rady politycznej przy premierze, złożonej głównie ze starszych, lojalnych wobec Jarosława Kaczyńskiego polityków, może być takim sygnałem. I wreszcie, czy to poparcie może wykraczać poza obóz władzy. Bo to mogłoby go politycznie wzmocnić.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA