fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Jacek Nizinkiewicz: Prezes życia i śmierci

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Poseł Kaczyński, żonglując terminem wyborów, nie poniesie odpowiedzialności za nic. Spadnie ona na przedstawicieli władzy, którzy podlegają mu tylko w partii.

Wybory prezydenckie na cztery dni przed planowanym terminem nie są przygotowane. Nikt ich także nie odwołał. Marszałek Sejmu pyta za to Trybunał Konstytucyjny, czy przesunięcie terminu będzie zgodne z konstytucją. Dzień wcześniej Elżbieta Witek zapytała PKW, czy wybory można przeprowadzić 10 maja, mimo że Sylwester Marciniak, szef Komisji, już w minioną sobotę informował na łamach „Rz”, że nie jest to możliwe z przyczyn prawnych i organizacyjnych.

Gołym okiem widać, że rządzący szukają formuły prawnej, by wybory przesunąć. Wcześniej nie potrzebowali jednak żadnej podstawy do odebrania PKW uprawnień do organizacji wyborów i przekazania odpowiedzialności za głosowanie kopertowe Poczcie Polskiej. Kto może ponieść konsekwencje za przygotowanie wyborów jedynie na podstawie decyzji premiera z 16 kwietnia?

Na bezpośrednią odpowiedzialność Mateusza Morawieckiego za podejmowanie decyzji „z rażącym naruszeniem prawa” wskazuje rzecznik praw obywatelskich. Do odpowiedzialności może zostać pociągnięty również minister zdrowia, z którego rekomendacją dla majowych wyborów nie zgadzają się lekarze, m.in. prof. Krzysztof Simon i Porozumienie Chirurgów Skalpel. Medycy nie wykluczają skargi na rząd za przeprowadzenie wyborów w czasie epidemii. To wierzchołek góry lodowej wątpliwych działań PiS.

W 2009 r. Lech Kaczyński nie zgadzał się na zmianę przepisów wyborczych trzy miesiące przed wyborami, argumentując, że wprowadzanie ich na mniej niż pół roku przed terminem jest niezgodne z konstytucją. Dzisiaj brat byłego prezydenta jest głównym architektem zmian przepisów na kilka dni przed wyborami. Ale dzięki obsadzeniu sądów swoimi ludźmi PiS może zapewnić sobie bezkarność.

Sam Jarosław Kaczyński zadbał o swoje bezpieczeństwo podwójnie. Będąc jedynie szeregowym posłem, ale i szefem partii z ambicją przejścia do historii w roli „zbawcy narodu”, nie pobrudził sobie rąk żadną decyzją urzędową. Odpowiedzialność poniosą podlegający mu w partii politycy, a ewentualne konsekwencje zdrowotne – biorący udział w kopertowych wyborach. I takie to prawo i sprawiedliwość.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA