fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Japonki na ratunek gospodarce

foter.com/ sizumaru
Po miesiącach zapowiadania, że to japońskie kobiety mają uzdrowić gospodarkę, wygląda na to, że strategia rządu zaczyna wchodzić w życie.

Shinzo Abe od początku swojej kadencji z dumą roztaczał wizję kraju, którego siła gospodarcza polega na aktywizacji obywateli dotychczas dość biernych zawodowo. Nie chodziło jednak o tych, którzy pracować nie chcieli, ale bardziej nie mogli sobie pozwolić na planowanie kariery. Japonia przez wieki nie respektowała kobiet na wysokich stanowiskach rezerwując je dla mężczyzn. Urlopy macierzyńskie dyskwalifikowały pracownice jako ważne ogniwa dla firm, decyzja o narodzinach dziecka powodowała, że z marzeniami o pracy trzeba się było pożegnać.

W kraju, w którym zapowiadany blask (strategia pod nazwą "Womenomika" głosiła japońskie hasło "kagayaku josei", dosłownie "błyszczących kobiet") miał dać nową energię ekonomii, do nowych pomysłów premiera podchodzi sceptycznie. Zbyt wiele skostniałych systemów kultury trzeba było zmienić, by mówić o wstępie do sukcesu. Jednak wreszcie zaczyna widać pierwsze efekty wprowadzane strategii.
Zaskakująco dla samego premiera od zmian kulturowych szybciej za aktywizację kobiet zaczęła odpowiadać demografia. Japonia się starzeje, przepisy wizowe nie pozwalają na łatwe pozwolenia na pracę cudzoziemcom, a krajowe firmy wciąż potrzebują nowych pracowników. W tej sytuacji kobiety są idealnym rozwiązaniem, ponieważ mówią po japońsku, mają odpowiednie dokumenty (są w końcu obywatelkami) tego kraju i znają realia tamtejszych korporacji. Długo oczekiwany blask zapewnia w tym wypadku konieczność utrzymania się na rynku, a nie presją na równouprawnienie płci jak to miało miejsce podczas aktywizacji zawodowej kobiet na Zachodzie.
Kolejnym powodem zwiększenia udziału pań w pracy nad krajowym PKB jest konieczność wypełniania przez koncerny kwot narzuconych przez strategię premiera. Od kwietnia 2016 roku, czyli od początku nowego roku fiskalnego w Japonii, trzeba będzie rozliczać się z odsetków zatrudnianych Japonek i wypełniać zalecane normy jak najszybciej.
Demografia wraz ze wsparciem rządu zaczynają robić swoje. O szybkie zmiany w Japonii będzie trudno, jednak rewolucja już się rozpoczęła. Ciężko będzie ją teraz zatrzymać.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA