fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Adwokaci

Adwokat ukarany naganą za obrażanie w pismach procesowych - orzeczenie Wyższego Sądu Dyscyplinarnego

Adobe Stock
Formułowanie w pismach procesowych osobistych wycieczek mających sprawić przykrość sędziemu, przeciwnikowi procesowemu czy innym adwokatom nie przystoi członkowi palestry – przypomniał Wyższy Sąd Dyscyplinarny Adwokatury.

„Sąd w kwestionowanym postanowieniu nie zawahał się posunąć do autokompromitacji", „O skali ignorancji tegoż sądu świadczy", „Poziom kompromitacji, jaki został osiągnięty przy bezprawnym »poprawianiu« postanowienia, jest niewyczerpany". To fragmenty „twórczości" członka palestry, jaką zaprezentował w jednym tylko z pism procesowych. Za swoje postępowanie ukarany został przez Wyższy Sąd Dyscyplinarny naganą.

Czytaj też:

Jak pociągnąć do odpowiedzialności aroganckiego adwokata

Arogancja i groźby w trakcie rozprawy sądowej

Organ dyscyplinarny adwokatury w orzeczeniu wydanym wobec grubiańskiego prawnika wywodzącego się z Kujawsko-Pomorskiej Izby Adwokackiej zaznaczył, że argumentacja adwokata oraz wszelkie jego wypowiedzi nie powinny być formułowane ad personam, ale skupiać się na istocie rzeczy. „Próba przekierowania argumentacji zwalczającej nawet błędne rozstrzygnięcie i przenoszenie jej na osobę, która to orzeczenie wydała, jest nie tylko merytorycznie błędne, ale etycznie niedopuszczalne" – czytamy w uzasadnieniu orzeczenia WSD.

Przypomniano w nim również podstawowe zasady związane z przynależnością do samorządu adwokackiego. A mianowicie obowiązek przestrzegania przez członka palestry zasad etyki i godności zawodu oraz zwyczajów utrwalonych w tradycji – i to tak w działalności zawodowej oraz publicznej, jak też w życiu prywatnym.

„Niezależnie od stanu emocji i przekonania o własnych racjach adwokat jest zobowiązany we wszystkich swoich wystąpieniach zachować oględność, takt i umiar" – akcentuje się w uzasadnieniu.

Nagana to – po upomnieniu – najniższa z kar, jakie można wymierzyć krnąbrnemu pełnomocnikowi. Wyższy Sąd Dyscyplinarny zdecydował się na jej zastosowanie wobec adwokata z Pomorza, licząc na opamiętanie i to, że w przyszłości będzie się powstrzymywał przed czynieniem osobistych wycieczek.

Czy słusznie?

– Uważam, że tego rodzaju zachowanie wymaga bardzo solidnego napiętnowania. Te słowa nie padły przecież w sali sądowej, gdzie czasem nerwy – choć oczywiście nie powinny – puszczają i ktoś coś nieopatrznie powie. Naganne sformułowania utrwalone zostały na piśmie, które przecież zawsze można poprawić, przemyśleć – zaznacza adwokat Andrzej Michałowski.

W jego ocenie w żadnej sytuacji nie ma rzeczowej potrzeby, by pisać o „skali ignorancji sędziego".

– Tak piszą pieniacze sądowi, a nie profesjonalni pełnomocnicy – dodaje mec. Michałowski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA