Odpowiednie finansowanie to wyższa jakość szpitali

Goście debaty zorganizowanej na zakończenie rankingu liderów zarządzania BFF, zastanawiali się, czy nowa ustawa o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta przyniesie korzyści polskim szpitalom i chorym.

Publikacja: 27.11.2023 01:00

Ranking liderów zarządzania szpitalami zorganizowany był przez BFF Banking Group po raz ósmy

Ranking liderów zarządzania szpitalami zorganizowany był przez BFF Banking Group po raz ósmy

Foto: Materiały prasowe

Materiał powstał we współpracy z BFF Banking Group

Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, stwierdził, że dobra „jakość polskich szpitali jest powszechna”.

– Najbardziej jestem zainteresowany elementem związanym z dążeniem do najwyższej jakości, czyli akredytacyjnym. Wszyscy praktycy zarządzania wiedzą, że akredytacja to wyróżnianie najlepszych. Dobre zarządzanie finansowe najczęściej idzie w parze z wysoką jakością zarządzania placówką. Mamy bardzo poważne zastrzeżenia do tej ustawy, ponieważ akredytacja została w niej przeniesiona do Ministerstwa Zdrowia, gdzie w znacznym stopniu ogranicza się niezależność Centrum Monitorowania Jakości – zaznaczył Fedorowski.

Prezes Polskiej Federacji Szpitali zwrócił także uwagę, że ustawa o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta „zmniejsza niezależność szpitali”. – Na mocy tej ustawy to de facto minister podpisuje akredytacje. I znowu akredytację i autoryzację prowadzi ta sama instytucja, czyli NFZ. To nie sprzyja wyróżnianiu najwyższej jakości. Postulaty środowiska szpitalnego sprowadzają się do nieograniczania niezależności i dopuszczenia do tego procesu autoryzowanych instytucji międzynarodowych.

Fedorowski podkreślił, że Polska Federacja Szpitali popiera działania zmierzające do osiągnięcia jak najwyższej jakości w szpitalach. – Narracja, która mówi, że jakość polskiej ochrony zdrowia to kolosalny problem – jest fałszywa. Zwrócimy uwagę, jak OECD definiuje jakość. Tam na cztery wskaźniki tylko jeden dotyczy jakości szpitalnej ochrony zdrowia. Reszta faktorów dotyczy podstawowej opieki zdrowotnej. A na tym polu wskaźniki nie są dobre. Składa się na to bardzo duża ilość wypisywanych antybiotyków i wysoka liczba hospitalizacji, których można było uniknąć. Jest jeszcze problem dostępności. Niezależnie od klimatu politycznego i wprowadzanych zmian wszyscy wyznajemy zasadę, że trzeba robić swoje dla naszych pacjentów – podkreślił Fedorowski.

Zdaniem prezesa PFSz „ustawa nie utrudnia pracy szpitali ani tego nie ułatwia”. – Jest niepotrzebna, ponieważ akredytacje powinny być przyznawane przez Centrum Monitorowania Jakości, które robiło to dobrze. NFZ do tej pory autoryzował wszystkie placówki medyczne, przecież nie mogliśmy podpisać z nim umowy bez autoryzacji. Teraz może być tak, że rada złożona z urzędników będzie nam to utrudniać. Na pewno pozytywnym aspektem ustawy jest to, że bardziej zwracamy uwagę na jakość w opiece zdrowotnej – podsumował.

Dariusz Jorg, pełnomocnik dyrektora ds. restrukturyzacji w Powiatowym Zespole Zakładów Opieki Zdrowotnej w Będzinie i Czeladzi, zgodził się z tą opinią i zwrócił uwagę na kulisy powstania nowej ustawy. – Zazwyczaj w Polsce jest tak, że jak ktoś nie wie, jak zająć się ochroną zdrowia, to poprawia to, co nie wymaga poprawy. Przez rok w Sejmie boksowano się o ustawę o jakości, która nie rodzi skutków dla szpitali. Mamy około 900 szpitali w Polsce, z czego certyfikat Centrum Monitorowania Jakości ma 170 szpitali. Te 170 placówek ma akredytację i dobrą sytuację finansową. Pozostałą, ogromną grupą ponad 700 szpitali nikt się nie zajmuje. Ustawodawca myśli, co się nadaje do publicznej dyskusji i dochodzi do wniosku, że jakość. Ale chodzi o jakość w tych 170 szpitalach czy we wszystkich 900? Przez rok zajmowaliśmy się jakością, a na koniec wyszedł gniot, z którego wynika, że to urzędnicy będą oceniać, co to jest jakość. A tak naprawdę ci urzędnicy będą się dopiero uczyć, czym jest ochrona zdrowia, przy okazji wystawiania autoryzacji. W taki sposób nie uda się rozwiązać problemów w ochronie zdrowia. To całkiem dobry temat zastępczy. Taką kwestią są też dobre posiłki w szpitalach. Próbuje się nas przekonać, że dla polskich chorych ta kwestia jest najważniejsza. Dlaczego debatujemy nad jakością, a nie finansami w ochronie zdrowia? Jeśli rzeczywiście chcemy mówić o jakości, to musimy zacząć od finansów – uważa Jorg.

Tomasz Stefaniak, dyrektor ds. lecznictwa, lekarz naczelny UCK, stwierdził, że „jakość i działania prokonsumenckie powinny wynikać z inicjatywy zarządu”. – Tak jak w każdej organizacji, niezależnie od tego, czy mówimy o fabryce samochodów, zakładzie fryzjerskim czy szpitalu. Trzeba chcieć robić i poprawiać jakość, a nie zasłaniać się ustawą. Mamy 170 szpitali, które mają aktualny certyfikat akredytacyjny i spełniają kryteria zdefiniowane przez CMJ. Ale są jeszcze bardziej wymagające certyfikaty, które może połowa szpitali miałaby szanse uzyskać. Wymagania co do szpitali zwiększają się bardzo szybko – wskazywał Stefaniak.

Ale czy szpitale na pewno realizują cele jakościowe zapisane w ustawie? Zdaniem Dariusza Jorga „w większości tak”. – Każda świadoma organizacja wie, co realizuje, analizuje własne błędy i wie, w czym tkwi jej problem. Czy to w wydłużonym czasie hospitalizacji, czy zwiększonym odsetku śmiertelności. Wszystkie szpitale, które ubiegały się o akredytację CMJ, musiały robić takie analizy. Mówimy, że ustawa o jakości nagle stworzyła nową rzeczywistość. Ale to nieprawda, ci, którzy starali się o CMJ, przechodzili już przez takie analizy – takie przygotowania trwają od roku do dwóch lat. Zarządzam dwoma placówkami, które mają bardzo dobre wskaźniki, więc nie mam problemu z przygotowaniem się do realizacji tej ustawy. Zgadzam się, że wskaźniki jakościowe są potrzebne, bo zabezpieczają pacjentów i szpitale. Ale szpital musi być świadomy, jak wprowadzić te standardy. Ustawa o jakości nie zmienia rzeczywistości szpitali – stwierdził ekspert.

Radosław Moks, członek zarządu BFF Polska S.A., zwrócił z kolei uwagę na „szalenie niekorzystną sytuację makroekonomiczną w Polsce, przede wszystkim wysoką inflację i stopy procentowe”. – Mamy niskie bezrobocie w Polsce, co przekłada się na presję płacową. W szpitalach jest ona zwielokrotniona przez braki kadrowe. Rok 2022 to czas, w którym przychody szpitali urosły tak samo jak koszty. Oba te elementy – o około 10 proc. Pojawiły się dużo wyższe koszty finansowe – urosły o 100 proc. rok do roku, ale stanowią tylko ok. 1 proc. wszystkich kosztów. W 2022 roku zaczęły się zmiany w finansowaniu i inflacji, a w 2023 roku presja cały czas się utrzymuje. Nikt z uczestników rynku nie jest zadowolony z tego, jaka jest skala zobowiązań, które urosły o około 10 proc. Jest to spowodowane również tym, że nakłady poszły w górę. W perspektywie dziesięcioletniej nakłady urosły dwa razy – tak samo jak zobowiązania. Sytuacja jest stabilna, ale nikogo nie cieszy – zakończył Moks.

Materiał powstał we współpracy z BFF Banking Group

Zdrowie
Peru: Liczba ofiar tropikalnej choroby potroiła się. "Jesteśmy w krytycznej sytuacji"
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Zdrowie
W Szwecji dziecko nie kupi kosmetyków przeciwzmarszczkowych
Zdrowie
Nerka genetycznie modyfikowanej świni w ciele człowieka. Udany przeszczep?
Zdrowie
Ptasia grypa zagrozi ludziom? Niepokojące sygnały z Ameryki Południowej
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Zdrowie
Prof. Zbigniew Gaciong: Chcę ukończyć moje projekty