Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego proponuje zmiany w procedurze karnej. Chce zrewolucjonizować obronę z urzędu.
Podejrzany, którego nie stać na obrońcę z wyboru, dostanie go z urzędu. Inaczej będzie przed sądem. Na tym etapie postępowania wystarczy, że oskarżony złoży wniosek, i adwokat zostanie mu przyznany. Generalnie płacić za niego będzie państwo, ale jeśli podsądny przegra proces, zwróci koszty. Pojawi się też nowa instytucja: wyznaczenie obrońcy z urzędu dla przeprowadzenia określonej czynności procesowej w postępowaniu przed sądem.
Zdania adwokatów na temat zmian są podzielone. Najbardziej pesymistyczni uważają, że adwokaci mogą powoli zacząć tracić klientów z wyboru. Zdaniem mec. Jacka Kondrackiego wyznaczanie obrońcy „od przypadku do przypadku" może wręcz zaszkodzić podsądnemu.
– Adwokat, nawet ten wyznaczony tylko na jedno posiedzenie, np. o uchyleniu aresztu, powinien przeczytać akta całej sprawy, bo jak inaczej ma przedstawić racje klienta? – tłumaczy. Wskazuje też na inne zagrożenie. – Jeśli podejrzany dostanie na etapie postępowania przygotowawczego kilku różnych obrońców do pojedynczych czynności procesowych i każdy z nich zalecać będzie jedyną słuszną linię obrony, to klient może na tym stracić – wyjaśnia.
Komisyjnych propozycji broni z kolei mec. Mariusz Paplaczyk. Jego zdaniem powszechne przyznawanie adwokatów usprawni proces karny. Nie boi się, że korporacja będzie tracić klientów. – Dostając adwokata z urzędu, klient nie będzie miał żadnego wpływu na to, jaki mecenas mu się trafi. Ostrożniejsi będą woleli zapłacić więcej i wybrać odpowiednie nazwisko – mówi „Rz".
Propozycje KKPK nie budzą większych zastrzeżeń Naczelnej Rady Adwokackiej. – Godny pochwały jest pomysł rozszerzenia kompetencji referendarzom sądowym i przyznanie im prawa do wyznaczania adwokatów z urzędu – mówi adwokat Andrzej Siemiński.
Komentuje Andrzej Zoll, profesor, przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego
Wzmocnienie modelu kontradyktoryjności w postępowaniu karnym spowoduje przerzucenie odpowiedzialności za jego wynik na strony. Sąd ma odgrywać rolę raczej biernego arbitra, który po przeprowadzeniu wnioskowanych przez strony dowodów wyda sprawiedliwy wyrok. Przy takim założeniu nie można pozostawić oskarżonego bez profesjonalnej obrony, tym bardziej że po przeciwnej stronie będzie stał prokurator. Nie będzie ona też zupełnie bezpłatna. Jeśli oskarżony przegra proces, będzie musiał pokryć jej koszty. Kiedy wygra, za obrońcę zapłaci państwo.
Czytaj także: