Polska dołączyłaby tym samym do takich krajów, jak Niemcy i Finlandia, które postanowiły przetestować bezwarunkowy dochód podstawowy. Eksperyment w naszym kraju chce przeprowadzić Stowarzyszenie Warmińsko-Mazurskich Gmin Pogranicza, aby zbadać, jak taki dochód wypłacany „za nic” wpłynie na zachowania Polaków.

Szczegóły pilotażowego programu przedstawił Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jak pisze na swoim portalu uniwersyteckie.pl, eksperyment ma potrwać dwa lata i objąć od 5 tys. do 31 tys. wybranych mieszkańców gmin położonych na Warmii i Mazurach. Uczestnicy mieliby otrzymywać co miesiąc stałą kwotę w wysokości 1300 zł, którą mogliby rozporządzać dowolnie.

Stowarzyszenie Warmińsko-Mazurskich Gmin Przygranicza w rozmowie telefonicznej z „Rzeczpospolitą” podkreśla jednak, że projekt nie jest jeszcze na zaawansowanym etapie. Na posiedzeniu Rady Partnerstwa Stowarzyszenia 27 stycznia 2022 r., wysłuchano dr Macieja Szlindera, prezesa Polskich Sieci Dochodu Podstawowego oraz absolwenta UAM i UEP który „omówił stan prac nad pilotażem bezwarunkowego dochodu podstawowego”.

– Ale to tyle. Nie ma żadnych więcej konkretów – powiedział nam przedstawiciel Stowarzyszenia. Dodał, że jeśli chodzi o finansowanie pilotażu, na pewno nie będę tego robiły same gminy. – Jeśli już, to miały to być rządowy program, i to rząd miałby wskazać gminy, które miałby w nim wziąć udział i zapewnić finansowanie – dodaje nasz rozmówca.

Czytaj więcej

Artur Soboń: Szykujemy radykalne wsparcie dla kredytobiorców

Stowarzyszenie Warmińsko-Mazurskich Gmin Przygranicza skupia dziewięć niewielkich gmin: Barciany, Bartoszyce (gmina wiejska), Braniewo (gmina wiejska), Budry, Dubeninki, Górowo Iławeckie, Lelkowo, Sępopol i Srokowo. Koszty pilotażowego programu, w którym brałoby udział 5 tys. osób i otrzymywałoby 1300 zł dochodu bezwarunkowego przez dwa lata, to ok. 156 mln zł, a przy 31 tys. uczestników – ok. 970 mln zł.

Dr Maciej Szlinder wyjaśnił, dlaczego wybrano do programu właśnie ten region. – Ten obszar źle wypada pod względem dochodów, ubóstwa, aktywności gospodarczej i bezrobocia. Interwencja, jaką byłby program pilotażowy bdp (skr. bezwarunkowy dochód podstawowy – red.), mogłaby przynieść istotny efekt. Jest to region wyludniający się, popegeerowski, mocno dotknięty przez skutki transformacji ustrojowej, ale także zamknięcia małego ruchu granicznego w 2018 r. – wytłumaczył.

Dr Szlinder wspomniał o podobnych testach, które przeprowadzono już w Indiach i Finlandii. W ubiegłym roku rozpoczął się również eksperyment w Niemczech, a wkrótce ma ruszyć w Katalonii. Jak przyznał, sam kiedyś nie był zwolennikiem idei bezwarunkowego dochodu podstawowego, ale widząc doświadczenia innych krajów, zaczął dostrzegać jego zalety. Pilotażowe programy za granicą wykazały bowiem wiele pozytywnych efektów bdp, w tym poprawę higieny i odżywania, wzrost spożycia warzyw i owoców i spadek spożycia alkoholu, a także wzrost oszczędności.

– Jest to o tyle istotne, że odpowiada na jedno z powszechnych w społeczeństwach uprzedzeń, że jeśli przekażemy bezpośrednio pieniądze do ręki, to ludzie je zmarnują, przepiją. Inne społeczne eksperymenty również potwierdzają, że to uprzedzenie nie jest potwierdzane przez fakty – przekonuje dr Szlinder.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ