– Autorka wpadła na pomysł napisania 25 monologów dla kobiet w różnym wieku – mówi Krystyna Janda. – Każdy jest inny w nastroju, charakterze, sytuacji emocjonalnej. Powstał świetny materiał, z którego reżyserzy komponują przedstawienia według uznania, dobierając odpowiednie monologi.

Janda wybrała pięć z nich. Jest umęczona matka trojga dzieci w kolejnej ciąży, nadmiernie kochająca swoją rodzinę. Jest kobieta opuszczona i zdradzona. Jest wdowa, która uważa, że życie nie ma jej już nic do zaoferowania, i młoda dziewczyna przed zamążpójściem. Jest też piosenkarka z problemami rodzinnymi i alkoholowymi. Każda bohaterka opowiada historię swojego życia. – Nie przedstawiam każdej z tych opowieści po kolei, lecz przeplatam je ze sobą, co rodzi nowe relacje między nimi – opowiada reżyserka. – Powstało słodko-gorzkie widowisko, a raczej wieczór teatralny. Jest w nim także sporo muzyki. Autorka sugeruje, że w roli piosenkarki trzeba obsadzać znaną w danym kraju wokalistkę. Pomyślałam o Lidii Stanisławskiej, która opisaną przez Joannę Murray-Smith historię ilustruje pięcioma swymi przebojami. Pierwszy raz robię podobną układankę, w której ktoś gra realistycznie, a ktoś inny robi pastisz. Ta mozaika mnie bawi. Myślę, że dla widzów będzie i znajoma, i zabawna. Mam też nadzieję, że wzbudzi refleksję.

Dorota Pomykała gra w tym przedstawieniu wdowę, która myśli, że wszystko już przeżyła, i na nic więcej nie liczy.

– Jednak życie bez przerwy szykuje nam niespodzianki, więc pewnego dnia… – aktorka tajemniczo zawiesza głos. – Cóż, resztę trzeba zobaczyć w teatrze. Moja bohaterka żyje od czterech lat po śmierci męża w monotonii nudy. Zamknięta jest na wszystko, co jeszcze mogłoby spotkać aktywnego człowieka. Lubię starszych ludzi, których często widzę, jeżdżąc na trasie Warszawa – Kraków. Mam dla nich wiele zrozumienia i tkliwości. Lubię więc swoją wdowę w jej śmiesznostkach. Pewnego dnia przekona się, że życie jest zbyt krótkie, aby je przesypiać.

Maria Seweryn gra w spektaklu matkę trojga dzieci, kobietę w ciąży nieradzącą sobie z nadmiarem obowiązków, co jest przyczyną jej postępującej depresji.

– Jednak moja Mira nie jest tragiczną postacią. Staram się ją grać z dystansem, aby oglądające mnie w tej roli wielodzietne matki mogły się mimo wszystko uśmiechnąć – tłumaczy Maria Seweryn.

Informacje o spektaklu i repertuar teatru www.teatrpolonia.pl