„Odrodzenie demokracji lokalnej było jednym z kamieni milowych na drodze polskiej transformacji” – napisał prezydent Lech Kaczyński do uczestników konferencji „Dwudziestolecie funkcjonowania samorządu terytorialnego w Polsce”. Odbyła się ona w piątek i sobotę na Politechnice Warszawskiej. Patronat nad tym wydarzeniem objęła „Rzeczpospolita”.

[b]RZ: Niedługo minie 20 lat odrodzenia samorządu lokalnego w Polsce. Jak pani ocenia ten czas?[/b]

[b] prof. Helena Kisilowska, jedna z organizatorek konferencji:[/b] Pozytywnie. Można wskazać tu m.in. wykształcenie społeczeństwa obywatelskiego, znaczne zwiększenie poczucia odpowiedzialności obywateli za sprawy nie tylko lokalne, ale i całego kraju.

[b]Jakie były największe sukcesy?[/b]

To, że samorządy są rzeczywistą władzą lokalną o sporych kompetencjach i że skutecznie rozwiązują wiele spraw społecznych, zwłaszcza z zakresu oświaty, gospodarki komunalnej, ochrony środowiska, kultury.

[b]A porażki? [/b]

Największą, choć nie używałabym słowa porażka, a raczej „największą bolączką” samorządów są trudne do wyeliminowania patologie; korupcja, kumoterstwo, kliki, prywatne interesy i niekompetencja. To jednak problemy nie tylko samorządów.

[b]Część ekspertów mówi wręcz o samorządowych sitwach.[/b]

Problemy biorą się z przekonania, że mając władzę, jest się bezkarnym. Często rządzących umacniają w tym przekonaniu ich poplecznicy. Samorządowe sitwy są przede wszystkim wynikiem braku aktywności lokalnej społeczności. Brak organizacji pozarządowych i kontroli społecznej może prowadzić do powstawania układów patologicznych. Coraz częściej ludzie jednak widzą, że w skrajnych przypadkach można wezwać na pomoc media, i to może się okazać skuteczne.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

[b]Mimo wszystko politycy samorządowi są generalnie lepiej oceniani niż ich koledzy z parlamentu.[/b]

Dlatego, że muszą się starać zaspokajać lokalne potrzeby. Są też lepiej kontrolowani przez swoich współmieszkańców. W gminie każdy wie, co wójt robi i na co żona lub mąż wójta wydaje pieniądze. Bardziej też trzeba się liczyć z opinią publiczną, jeśli chce się pozostać na stanowisku w następnej kadencji.

[b]Niektórzy politycy chcą uciec z Sejmu do samorządu. Dlaczego?[/b]

W samorządzie jest znacznie więcej rzeczywistej władzy i samorządności, co pozwala osiągnąć założone cele, choć w mniejszej skali. Wpływ na funkcjonowanie państwa jako całości politycy „centrali” mają faktycznie niewielki. Na tym szczeblu decyduje wola kierownictwa partii politycznych.

[b]Jak pani ocenia efekty reform samorządowych z 1990 i 1998 r.?[/b]

Były to wydarzenia przełomowe, które zmieniły Polskę. Ale czas na nowe rozwiązania.

[b]Jakie?[/b]

Trzeba się zastanowić nad sensem istnienia powiatów i dualizmu władzy w województwie. Wiele argumentów przemawia za tym, że gminy powinny być silniejsze, często większe i samodzielne. Warto też może umocnić samorządowe regiony. Doświadczenie takich państw jak Hiszpania, Niemcy, Szwajcaria wskazuje, że silne regiony nie osłabiają państwa, lecz je umacniają i pozwalają szybciej i skuteczniej rozwiązywać wiele problemów.

[b]Czy udało się już w Polsce wykształcić etos samorządowców?[/b]

Myślę, że tak. Jest już sporo ludzi dobrze wykształconych, kompetentnych, z doświadczeniem w organizacjach pozarządowych czy wolontariacie, którzy chcą zrobić coś sensownego dla lokalnej społeczności. Wiedzą, że dzięki temu zostaną wybrani na następną kadencję lub awansują, robiąc coś wartościowego.