Ich góralskie stroje i transparent z napisem Polacy z Rumunii zwracają powszechną uwagę.
Jechali na uroczystość pogrzebową autokarem cały dzień i całą noc. Nie narzekają jednak na trudy podróży ani fakt, że nie wejdą do krypty wawelskiej wieczorem, bo niemal zaraz po mszy ruszają w drogę powrotną.
Kazimierz Droszczak z Suczawy, jeden z członków tej delegacji, nie rozumie pytań, czy warto było jechać tak długo, skoro tak szybko trzeba będzie Kraków opuścić. Przecież jesteśmy Polakami - obrusza się. - Trzeba tu być.
Zadowoleni są także 15-letni Stefan Longher, syn polskiego posła z Bukowiny i 22-letni Sylwester Szumański, który dumnie trzyma transparent grupy. Obaj są członkami polskiego zespoły folklorystycznego i chwalą się, że to w Suczawie istnieje Dom Polski oraz zespół "Sołonczanka".
Wejściówki do najlepszego sektora polska delegacja dostała od znajomego księdza z Krakowa. Nie przeszkadza jej fakt, że pod Wawel nie dotrze wielu znanych polityków i koronowanych głów. Przyjechali tu oddać hołd parze prezydenckiej i duchowe przeżycie całej ceremonii interesuje ich najbardziej - zapewniają.