Na materiały z rosyjskiego śledztwa, np. protokoły przesłuchań świadków czy opinie biegłych, polscy prokuratorzy mogą czekać wiele miesięcy. To od Rosjan zależy, kiedy i co im udostępnią.
[srodtytul]Politycy i prawnicy[/srodtytul]
Czy można było walczyć, by śledztwo samodzielnie prowadziła polska prokuratura?
Niektórzy politycy sugerują, że tak. – Rosjanie powinni pomagać np. przy badaniu szczątków maszyny, ciał ofiar czy przesłuchiwaniu rosyjskich urzędników. Ale biorąc pod uwagę, że samolot należał do polskiej armii, a na jego pokładzie był prezydent Polski oraz dokumenty, nośniki informacji niejawnych, wyjaśniać okoliczności wypadku powinna strona polska – mówi „Rz” poseł PiS Karol Karski, wiceszef Komisji Spraw Zagranicznych. I przytacza konwencję chicagowską z 1944 r. – Konwencja ta mówi, że państwo, na którego terenie doszło do zdarzenia, może przekazać prowadzenie postępowania każdemu innemu państwu, w szczególności temu, do którego należał samolot.
Prawnicy wyjaśniają: – W pierwszej kolejności śledztwo prowadzi to państwo, na terenie którego nastąpiło zdarzenie. Chociażby dlatego, że musi wyjaśnić, czy np. doszło do zaniedbań rosyjskich kontrolerów, czy też zawinił pilot. Ustalenie tego ma znaczenie także dla strony rosyjskiej – podkreśla prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości.