Jarosław Kaczyński ma sprostować nieprawdziwą informację, którą podał na wiecu wyborczym w Lublinie, że Bronisław Komorowski chciał, by służba zdrowia była sprywatyzowana – orzekł wczoraj Sąd Okręgowy w Warszawie. Zakazał również kandydatowi PiS rozpowszechniania takiej informacji.

[srodtytul]Nie „chciał”, ale „dopuszczał” [/srodtytul]

Zdaniem sądu Kaczyński świadomie manipuluje i wprowadza opinię publiczną w błąd. Co prawda jedną z konsekwencji przyjętej przez Sejm na wniosek PO ustawy (zawetowanej przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego) mogła być prywatyzacja.

– Nie była to jednak konsekwencja ani konieczna, ani statystycznie przeważająca, ani też nieuchronna – przekonywał sąd. – Reforma służby zdrowia akceptowana przez Bronisława Komorowskiego zmierzała do tego, by swobodę decyzji w kwestii prywatyzacji zostawić samorządowi terytorialnemu. Jednak – podkreślał sąd – ciągle opieka zdrowotna musiałaby być zapewniana nieodpłatnie.

– To dobra wiadomość nie tylko dla naszego kandydata i sztabu, ale wszystkich, bo jest nadzieja, że w polityce zapanuje prawda – komentował wyrok Sławomir Nowak, szef sztabu PO.

Sztabowcy Kaczyńskiego zapowiadają apelację (mają na to 24 godziny). – Cieszymy się, że przynajmniej na sali sądowej dowiadujemy się, jakie poglądy ma Komorowski na kwestię służby zdrowia – mówił Paweł Poncyljusz, rzecznik sztabu PiS.

[srodtytul]Zdrowie szkodzi PO [/srodtytul]

Jednak wygrana w sądzie nie oznacza dla PO całkowitego zwycięstwa. Zdaniem Wojciecha Jabłońskiego, politologa z UW, dyskusja o służbie zdrowia szkodzi kandydatowi Platformy. – To temat niewygodny dla partii, która rządzi dwa i pół roku i niewiele w tej sprawie zrobiła – mówi. – Niezależnie od wyroków sądów kontynuowanie dyskusji na ten temat to tak naprawdę granie tak, jak chce PiS. Może na tym wygrać tylko Kaczyński.

A wczorajszy wyrok nie zamyka dyskusji na temat służby zdrowia podczas tej kampanii. Dziś ma się odbyć w tej sprawie okrągły stół. To pomysł Grzegorza Napieralskiego, szefa SLD. Zaprosił na debatę, w której sam też weźmie udział, liderów trzech największych partii politycznych: Bronisława Komorowskiego i Donalda Tuska z PO, Jarosława Kaczyńskiego z PiS i Waldemara Pawlaka z PSL.

– Chcielibyśmy się wspólnie zastanowić, jak dojść do konsensusu w sprawie służby zdrowia – tłumaczył wczoraj wiceszef Klubu Lewicy Marek Wikiński.

Jednak Komorowski i Tusk nie pojawią się na spotkaniu. – Koncepcja debaty na temat zdrowia czterech kandydatów na prezydenta, z których dwóch już odpadło w I turze, nie jest do końca trafiona – ironizuje Nowak.

[srodtytul]Okrągły stół z Kopacz[/srodtytul]

Dlatego w okrągłym stole weźmie prawdopodobnie udział minister zdrowia Ewa Kopacz. Zabrała głos w sprawie sporu na temat służby zdrowia już wczoraj – na konferencji prasowej po wyroku sądu. Przypomniała, że w poniedziałek w Szczecinie Jarosław Kaczyński powiedział: – To my daliśmy pracownikom ochrony zdrowia najwyższe podwyżki w historii.

Minister Kopacz przytoczyła dane dotyczące zarobków w tym okresie. – Te cyfry świadczą o tym, że niczego tak naprawdę nie dali, a to, co dostali lekarze i pielęgniarki, wywalczyli sami – zaznaczyła. Przypomniała białe miasteczko (protest pielęgniarek) pod Kancelarią Premiera za rządów Kaczyńskiego.

Minister finansów Jacek Rostowski zarzucił Kaczyńskiemu niekonsekwencję w finansowaniu publicznej służby zdrowia. Jego zdaniem kandydat PiS raz wypowiada się przeciwko podniesieniu składki zdrowotnej, a raz za podwyższeniem.

Jabłoński przestrzega, by nie wyciągać pochopnych wniosków – że jeśli trwa dyskusja o służbie zdrowia, to mamy do czynienia z merytoryczną kampanią wyborczą. – Od początku tym, którzy ten temat wywołali, chodziło o sprowokowanie emocjonalnej reakcji konkurenta, wyprowadzenie go z równowagi – podkreśla.