– Nikt z nas nie myśli o porozumieniu z Rosją – mówi Wanda Rodowicz z Warszawy, jedna z kilkunastu krewnych ofiar NKWD, która w maju 2009 roku wniosła do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu skargę katyńską. To efekt ostatniego, październikowego, stanowiska rządu rosyjskiego skierowanego do strasburskiego Trybunału. Rząd rosyjski stwierdził w nim, że nie ma obowiązku wyjaśniać losu tysięcy oficerów “zaginionych” w 1940 roku w wyniku “wydarzeń katyńskich”. “Rz” ujawniła treść dokumentu tydzień temu.
– Ugody nie będzie – potwierdza Irena Erchard, inna ze skarżących, której ojciec, policjant, spoczywa w Miednoje. – Rosyjska odpowiedź to bezczelność.
Choć oficjalnej propozycji ugody nigdy nie złożono, strona polska nie wykluczała rozmów z przedstawicielami Rosji. 20 kwietnia 2010 r. pięcioro prawników reprezentujących Polaków (w tym dwoje moskiewskich mecenasów) w strasburskim postępowaniu przeciw Rosji opublikowało w “Rz” i rosyjskich mediach apel do władz Federacji Rosyjskiej. Napisali, że jeśli rosyjski rząd spełni żądania krewnych ofiar, tj. ujawni wszystkie dokumenty śledztwa katyńskiego i rehabilituje wszystkich zamordowanych w Katyniu Polaków, skarga nie musi zakończyć się wyrokiem przed Trybunałem. Dotąd jednak rosyjski rząd nie zdecydował się nawet na odtajnienie decyzji o umorzeniu rosyjskiego śledztwa katyńskiego z 2004 r.
– Liczyłam, że po tragedii smoleńskiej władze Rosji choć częściowo potrafią się odciąć od dotychczasowego stanowiska. Teraz nawet nie czuję się obrażona “wydarzeniami katyńskimi”. Rząd Putina zachowuje się jak oskarżony o morderstwo, któremu wolno we własnej obronie kłamać i mataczyć. Nie ma co czekać na przyznanie się do winy, bo Rosja tego nie zrobi – mówi Wanda Rodowicz, kuzynka legendarnego “Anody” (Jana Rodowicza) z akcji pod Arsenałem. W Katyniu zginął jej dziadek.
Rosyjski dokument z października kończy wymianę korespondencji stron postępowania dotyczącego skargi katyńskiej. Teraz sędziowie Trybunału wydadzą wyrok.