Wśród 43 tysięcy wyspiarzy już dają się odczuć braki lekarstw czy opału.
- Nawet trudno sobie wyobrazić jakie to jest straszne. Drogi są zamknięte, a oni kopią i kopią, ale wystarczających rezultatów brak - ocenia pracę służb Helle Skov Olesen.
- Co gorsza nie wiadomo, gdzie podziać cały ten śnieg - dorzuciła mieszkanka wioski Klemensker w centrum wyspy.
Duński Instytut Meteorologiczny (DMI) odnotował na Bornholmie 140-centymetrową warstwę śniegu. - To tyle, ile jest w wielu miejscowościach narciarskich - powiedział pracownik instytutu. To średnia, w niektórych miejscach zaspy mają nawet sześć metrów.
Obfite opady śniegu, jak podała telewizja, zaczęły się w czwartek; gdzieniegdzie zaspy sięgają sześciu metrów. Według dziennika "Politiken" policja na Bornholmie zażądała dodatkowo 234 pojazdów, w tym pługów śnieżnych i traktorów, do wywozu śniegu. Jest go tak dużo, że władze Bornholmu zezwoliły na wrzucanie śniegu do morza.