Sondażowe odbicie Socjaldemokracji Danii opisuje serwis Politico. Doszło do niego w styczniu po tym, jak Frederiksen przeciwstawiła się żądaniom Donalda Trumpa domagającego się przekazania Stanom Zjednoczonym kontroli nad Grenlandią, autonomicznym terytorium zależnym Królestwa Danii. Frederiksen ostrzegała, że jeśli USA spróbują zająć Grenlandię zbrojnie, wówczas oznaczać to będzie koniec NATO. Jej rząd sygnalizował też, że duńska armia stawiłaby opór w przypadku interwencji wojskowej USA, a sama premier podkreślała, że Grenlandia nie jest na sprzedaż. Kopenhaga wraz z autonomicznym rządem Grenlandii podjęła dialog z Waszyngtonem ws. sytuacji w Arktyce, ale zaznaczyła, że czerwoną linię stanowi dla niej kwestia suwerenności nad Grenlandią.
W styczniu partia premier Danii zanotowała skok poparcia w sondażach
– Po długim czasie ostatecznie zajęli wyraźne stanowisko, zamiast stwarzać wrażenie uległości – ocenia Per Clausen, europarlamentarzysta opozycyjnej koalicji Czerwono-Zielonych. Jego zdaniem zdecydowana postawa duńskiego rządu przełożyła się na wzrost sondażowego poparcia dla partii premier Frederiksen.
Czytaj więcej
Prezydent USA chciał przekształcić północnego sąsiada w 51. stan Ameryki. Stało się odwrotnie: ka...
Stine Bosse, europarlamentarzystka Moderaterne mówi, że Dania, w związku ze sprawą Grenlandii, doświadczyła najtrudniejszej od wielu lat sytuacji na arenie międzynarodowej. – Rząd zareagował na to w najlepszy możliwy sposób. Zachowali chłodną głowę, gorące serce i zaprezentowali najwyższy poziom profesjonalizmu – dodaje.
W przeprowadzonym między 20 a 22 stycznia sondażu ośrodka badania opinii publicznej Megafon, przeprowadzonym na reprezentatywnej grupie 1 012 Duńczyków, Socjaldemokracja Danii uzyskała 22,7 proc. poparcia, co przełożyłoby się na 41 miejsc w parlamencie. Tymczasem jeszcze na początku grudnia w sondażu tej samej pracowni partia Frederiksen uzyskała poparcie o pięć punktów procentowych niższe pozwalające jej na zdobycie 32 mandatów.