Po rekonstrukcji rządu politycy i dziennikarze zadają sobie pytanie: Co z władzą będą teraz robić prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki? I jaki będzie sam PiS? Politycy partii rządzącej powtarzają te same formułki o zmianach w mediach i w sądownictwie. Wskazują na konieczność podziału Mazowsza. Ale w obliczu wyzwań globalnej pandemii, które widać silnie w ostatnich dniach, te pomysły schodzą na drugi plan. Wyborcy tandemu Kaczyński–Morawiecki zmieniali się już wcześniej, ale pandemia jest katalizatorem przyspieszenia.

Jak mówi Jacek Dukaj, pandemia zmieniła dekady w miesiące. Plan do 2023 roku i na kolejne kadencje musi być nowy. Jak zauważył w niedawnym wywiadzie dla OKO.press strateg Tomasz Karoń, Polska poprzez pandemię wkroczyła w XXI wiek, a politycy muszą w tej chwili sprostać nowym czasom i nowym wyzwaniom.

Premier Mateusz Morawiecki przyznał w ubiegły piątek, podczas wystąpienia na gali Kongresu Polska Wielki Projekt, że świat ulega gwałtownej, radykalnej przebudowie, a pandemia była „gamechangerem” w jego historii, nawet jeśli są spory o to, jak sobie z nią radzić.

Morawiecki zaprezentował też szkic odpowiedzi, w tym przebudowy kapitalizmu i systemu gospodarczego jako takiego w trzech głównych sferach, jakimi są praca, środowisko naturalne i pieniądze. Morawiecki mówił o tym, że to solidarność ma być podstawą polityki gospodarczej i społecznej, krytykował czysto neoliberalne podejście.

Ten swoisty nowy plan Morawieckiego został pokazany bardzo ogólnie, ale PiS już teraz zaczyna go etapami realizować. Jak na przykład zmiana Polski powiatowej poprzez ustawę o ochronie zwierząt. W tym akurat przypadku Kaczyński ma wsparcie Lewicy i Koalicji Obywatelskiej.

Jednocześnie widać też, że w PiS kształtuje się podział ról. Morawiecki ma swoje plany modernizacyjne i inwestycyjne, a Jarosław Kaczyński „podciąga tabory” w twardym elektoracie oraz pilnuje koalicjantów. Zwłaszcza w sferze europejskiej ten podział ról zaczyna być czytelny, co pokazują np. bardzo ostre słowa prezesa PiS o Unii Europejskiej i potencjalnym wecie dla budżetu.

PiS chce bronić swojej politycznej tożsamości w oczach swojej politycznej bazy wyborczej, ale bez pieniędzy z unijnego planu odbudowy nie ma co liczyć na restart gospodarki w 2021 roku. To wszystko sprawia, że czasy są i będą naprawdę bardzo ciekawe.