Pusić nie podała żadnych liczb, stwierdziła jednak, ze wszyscy o których wiedza władze chorwackie wspierają regularne, uznane przez władze w Kijowie oddziały, natomiast nie ma informacji o angażowaniu się Chorwatów w nieregularnych jednostkach paramilitarnych. Dodała, że w miare dokbrą wiedzę o Chorwatach przebywających na wschodniej Ukrainie mają służby specjalne (SOA).
Minister sprawiedliwości Orsat Miljenić potwierdził, że Zagrzeb nie ma zamiaru wprowadzać kar za służbę wojskową w obcych armiach. W ubiegłym roku zakaz taki wprowadziły inne państwa bałkańskie: Albania, Bośnia i Herzegovina, Kosowo, Macedonia, Czarnogóra i Serbia. Głównym powodem wprowadzenia zakazu było ograniczenie wyjazdów muzułmanów na wojnę do Syrii i Iraku (w szeregach Państwa Islamskiego może służyć nawet kilkuset Albańczyków i Bośniaków, Chorwatów może być najwyżej kilku).
Chorwackie media donosiły niedawno, ze grupa chorwackich ochotników przyłączyła się do ukraińskiego batalionu „Azow" i wzięła udział w obronie Mariupola. Minister Miljenić stwierdził, że władze nie mają powodów, by karać ludzi chcących pomóc państwu będącego ofiara agresji. Przypomniał, że byłoby to niezrozumiałe akurat w przypadku Chorwacji, która w czasie Wojny Ojczyźnianej (jak Chorwaci nazywają wojnę w latach 1991-1995) była wspomagana przez ochotników z wielu państw świata.