Rz: Czy akcja ratownicza jest organizowana inaczej wtedy, gdy dochodzi do katastrofy z udziałem głowy państwa i najważniejszych ludzi w kraju?
Przemysław Guła:
Za organizację akcji ratowniczej odpowiadają służby ratownicze, przede wszystkim straż pożarna z lotniska, bo to właśnie w okolicach lotnisk zdarza się blisko 90 proc. katastrof. Mają one bardzo duże doświadczenie, są wyposażone w ciężki sprzęt pożarniczy, gotowe do reakcji nie w ciągu kilku minut, ale kilkunastu sekund. Z informacji, które do nas docierają, że także służby smoleńskie zareagowały bardzo szybko. To standardowe zachowanie w czasie akcji ratowniczej. Natomiast wtedy, gdy leci samolot określany jako VIP-owski, stosuje się ponadstandardowe zabezpieczenie.
Np. większą liczbę karetek?
Tak, wynika to z większego ryzyka związanego z podróżą głowy państwa. Środki bezpieczeństwa są ustalane dla każdej podróży oddzielnie, i są to ustalenia między dwoma państwami.