Reklama

Pilot zeznaje inaczej niż kontroler?

Wieża w Smoleńsku podała Tu-154, by zszedł na wysokość zaledwie 50 m – informują "Wiadomości" TVP 1

Publikacja: 29.06.2010 21:49

Zdaniem mec. Rafała Rogalskiego, pełnomocnika rodzin pięciu ofiar, nowe informacje budzą wątpliwości

Zdaniem mec. Rafała Rogalskiego, pełnomocnika rodzin pięciu ofiar, nowe informacje budzą wątpliwości co do wiarygodności stenogramu z czarnych skrzynek Tu-154

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

Wieża w Smoleńsku podała pilotom prezydenckiego Tu-154, gdy dolatywał do lotniska: „zejdźcie do 50 metrów”. Tak wynika z zeznań pilota jaka-40, porucznika Artura Wosztyla, złożonych w prokuraturze, które ujawniły „Wiadomości”.

Jak-40 z dziennikarzami na pokładzie wyleciał z Warszawy 10 kwietnia przed prezydencką maszyną i wylądował w Smoleńsku ok. godz. 7.20.

Zeznania Wosztyla istotnie różnią się więc od tego, co powiedział w prokuraturze Paweł Plusnin, kontroler lotów w Smoleńsku. Miał on stwierdzić, że zabronił schodzić pilotom prezydenckiego samolotu poniżej 100 m. Na tej wysokości piloci i wieża mieli ewentualnie podjąć decyzję, czy kontynuować lądowanie.

– Gdyby się okazało, że te informacje są prawdą, to są to bardzo istotne zeznania – ocenia mecenas Rafał Rogalski, pełnomocnik rodzin pięciu ofiar katastrofy. – Z ujawnionego stenogramu zapisu z czarnych skrzynek wynika bowiem jednoznacznie, iż piloci otrzymali komendę, by nie zniżać się poniżej 100 metrów. Gdyby więc wieża wydała komendę o zniżaniu do 50 metrów, to powstaje radykalna sprzeczność, która będzie miała wpływ na ustalenie przyczyny katastrofy i roli kontrolerów lotu.

Zdaniem Rogalskiego te informacje budzą także „poważne wątpliwości co do wiarygodności stenogramu z czarnych skrzynek, który został przekazany przez stronę rosyjską”.

Reklama
Reklama

Ze stenogramu wynika, że wieża alarmowała pilotów

Tu-154 o konieczności poderwania samolotu, dokładnie, gdy znalazł się na wysokości 50 m.

Skąd Wosztyl wiedział, jakie polecenia kontrolerzy wydawali załodze prezydenckiej maszyny? Miał włączone radio, więc słyszał rozmowę prowadzoną w języku rosyjskim. Miał też słyszeć, że pilotom Tu-154 podano widoczność na lotnisku 400 m.

Z naszych informacji wynika również, że Wosztyl, który zeznania w warszawskiej prokuraturze wojskowej składał 21 kwietnia, mówił także o wysokości lotu rosyjskiego iła. Ta maszyna miała wylądować w Smoleńsku przed polskim Tu-154 (ostatecznie odleciała na inne lotnisko).

Wosztyl miał zeznać, że widział, jak ił przelatywał nad lotniskiem Siewiernyj na wysokości około 30 – 40 m. Jednak rozmowy wieży z załogą nie słyszał, ponieważ miał wtedy wyłączone radio. Nie słyszał więc również, na jaką wysokość zejścia umówił się kontroler z załogą rosyjskiego samolotu.

– Nie mogę udzielać żadnych informacji na temat moich zeznań w prokuraturze – powiedział „Rz” porucznik Wosztyl.

Reklama
Reklama

Z prokuraturą nie udało nam się wczoraj skontaktować.

– Trudno na podstawie takiego jednego szczegółu wyciągać jakiekolwiek wnioski – mówi wdowa po prezesie IPN Zuzanna Kurtyka, jedna z inicjatorek stowarzyszenia skupiającego rodziny ofiar – „Katyń 2010”. Wczoraj stowarzyszenie zaapelowało o podjęcie działań na rzecz przekazania Polsce wraku samolotu Tu-154, który rozbił się pod Smoleńskiem.

Tymczasem prokuratura ogłosiła, że ma „część zegarka” takiej samej marki, jaki należał do zmarłego w katastrofie prezesa NBP. To reakcja na wczorajszą informację „Dziennika Gazety Prawnej” o tym, że wdowa po Sławomirze Skrzypku złożyła zawiadomienie o zaginięciu złotego zegarka i spinek męża.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama