Reklama

Omnibus nie jest odwrotem od zrównoważonej transformacji

Pomimo poluzowania dyrektyw dotyczących zrównoważonego rozwoju presja inwestorów i instytucji finansowych nadal będzie wymuszać na firmach zbieranie i udostępnianie danych ESG, które pozwalają na lepszą ocenę ryzyka.
Uczestnicy debaty „Krajobraz po Omnibusie” dyskutowali o skutkach wprowadzonych zmian, a także o prz

Uczestnicy debaty „Krajobraz po Omnibusie” dyskutowali o skutkach wprowadzonych zmian, a także o przyczynach silnego oporu biznesu, który wymusił znaczące poluzowanie kluczowych regulacji ESG

Niedawne przyjęcie przez Radę Europy finalnej wersji Pakietu Omnibus, która jeszcze bardziej złagodziła wymogi dotyczące raportowania zrównoważonego rozwoju i należytej staranności w tym zakresie (dyrektywy CSRD i CSDDD), było mocnym punktem wyjścia do debaty „Rzeczpospolitej”, podczas której ocenialiśmy „Krajobraz po Omnibusie”. Zastanawialiśmy się nad skutkami wprowadzonych zmian, a także nad powodami silnego oporu i obaw biznesu, które wymusiły na Komisji Europejskiej znaczące poluzowanie kluczowych regulacji ESG.

Reklama
Reklama

Jak podkreślał Piotr Glen, dyrektor Centrum Zrównoważonego Rozwoju w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, cały proces stojący u podstaw wprowadzania dyrektyw CSRD, CSDDD, a także standardów raportowania zrównoważonego rozwoju (ESRS), już na wstępie źle „sprzedano” komunikacyjnie. Zbyt rzadko komunikowano biznesowi, że liczy się rzetelne, odpowiedzialne podejście do wdrażania zasad zrównoważonego rozwoju i szereg płynących z niego korzyści, a samo raportowanie kwestii ESG jest „wisienką na torcie”, finałem tego złożonego procesu.

Kij zamiast marchewki

– Zbyt rzadko też przekonywano firmy i biznes, że jest to budowanie przewagi konkurencyjnej, szansa na pozyskanie tańszego kapitału, w tym szczególnie „zielonego” kapitału od instytucji finansowych, albo że daje to możliwość poprawy efektywności kosztowej, ograniczając też ryzyko wypadnięcia z łańcuchów dostaw – wyliczał Piotr Glen. Przypominał także, że obowiązki związane z raportowaniem ESG pokazywano najczęściej jako kolejne obciążenie administracyjne, pomijając pozytywne aspekty zmian.

Zdaniem eksperta SGH błędem było też narzucenie zbyt szybkiego tempa wdrażania nowych regulacji i zbyt duża skala wprowadzanych przez nie zmian. – Dla dużej części biznesu problemem nie był kierunek zmian, bo on pozostaje ten sam, ale krótkie terminy wdrożenia CSRD czy ESRS. Firmy miały dość mało czasu na przygotowania – zaznaczał, podkreślając też brak proporcjonalności wymagań wobec MŚP w łańcuchach dostaw dużym firm.

Reklama
Reklama

Dlatego też tak ważnym krokiem było przyjęcie i opublikowanie VSME – dobrowolnego europejskiego standardu raportowania zrównoważonego rozwoju, przeznaczonego dla małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP) oraz mikroprzedsiębiorstw, które nie są notowane na giełdzie. Zdaniem Piotra Glena tylko w ten sposób można zachęcić mniejszy biznes do zrobienia pierwszego kroku w kierunku zrównoważonego rozwoju.

Jak jednak zwracała uwagę Ewa Sowińska, biegła rewident i członkini rady nadzorczej Orlenu, istotnym elementem nowych regulacji było założenie, że to duże firmy – świadome znaczenia ESG – będą edukowały swoich dostawców, jednocześnie ucząc się także od nich. Ona również zwracała uwagę na błędy w komunikacji – oceniając, że to podkreślanie negatywnych aspektów nowych regulacji było w dużej mierze problemem przy ich wprowadzaniu.

Pytanie o audyt

Zdaniem Roberta Adamczyka, głównego specjalisty środowiskowego w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOiR) oraz członka zarządu Forum Odpowiedzialnego Biznesu (FOB), poza błędami w komunikacji dyrektyw problemem było też obarczanie ich winą za wzrost cen energii i kosztów firm. – Tak podkreślana przy ogłoszeniu Pakietu Omnibus kwota 12 mld euro, jakie europejski biznes na zaoszczędzić na ograniczeniu i złagodzeniu obowiązków raportowania ESG, jest w zasadzie nieistotna, choćby na tle kosztów wojny w Ukrainie czy konfliktu na Bliskim Wschodzie – zaznaczał Adamczyk, dodając, że wkrótce to Chiny będą raportować więcej danych niefinansowych niż Europa. Komentując błędy przy wprowadzaniu CSRD, Robert Adamczyk oceniał, że jednym z nich było połączenie nowych regulacji z obowiązkiem audytu sprawozdań ESG. – Powinniśmy dać firmom co najmniej dwa lata na oswojenie się z dyrektywą, zanim wprowadzimy audyt, który spowoduje dodatkowe koszty i wywoła panikę wśród części firm – podkreślał ekspert EBOiR.

Jak jednak przypominała Ewa Sowińska, kontrola przeprowadzona przez Polską Agencję Nadzoru Audytowego pokazała, że biegli rewidenci byli dobrze przygotowani do atestacji i uchronili wiele firm przed podawaniem nieprawdziwych informacji. Co więcej, ceny za audyty raportów zrównoważonego rozwoju też nie były wysokie.

Potrzebne dane ESG

Robert Adamczyk zaznaczał, że pomimo poluzowania zasad wdrażania CSRD i CSDDD dane z obszaru ESG nadal są wymagane przez instytucje finansowe. Co więcej, nawet 95 proc. tych danych – poza dotyczącymi transformacji energetycznej – większość firm już ma. Praktycznie każda, nawet mała firma ma dane dotyczące BHP czy HR. – Mamy więc dane, które zwykle nie są jednak zebrane w jednym miejscu i uporządkowane w taki sposób, by mogły służyć różnym instytucjom finansowym, w tym bankom, a także podmiotom administracji państwowej – zaznaczał ekspert. Jak przypominał, zarówno bankom, jak i ubezpieczycielom oraz administracji publicznej potrzebne są – i będą – rzetelne, sprawdzone, porównywalne informacje z firm, co miały teraz zapewnić jednolite standardy ESRS. Instytucjom finansowym zależało też na tym, aby raporty ESG były na tyle rzetelne, by uniknąć potrzeby i kosztów przygotowania drugiego raportu specjalnie pod emisję obligacji czy zaciąganie kredytów.

Piotr Glen podkreślał, że globalny kapitał, banki, fundusze, a także wielcy kontrahenci i tak wymagają danych ESG. – Paradoksalnie wejście w życie dyrektywy CSRD zwiększyłoby konkurencyjność europejskich firm – oceniał ekspert SGH, dodając, że za kilka, może za trzy–pięć, nie będą nawet potrzebne regulacje, gdyż wymaganie danych ESG od partnerów biznesowych czy w przetargach będzie naturalnym procesem.

Reklama
Reklama

Jak oceniał Łukasz Gutowski, przedstawiciel Polskiego Krajowego Punktu Kontaktowego OECD ds. odpowiedzialnego biznesu, funkcjonującego w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej (MFiPR), Pakiet Omnibus może przyczynić się do większej elastyczności w wykonywaniu obowiązków raportowych przez duże podmioty, a także do lepszego dostosowania wewnętrznych procesów firm do struktury działalności czy łańcuchów dostaw.

Natomiast z perspektywy KPK OECD ważne jest, aby uproszczenia w regulacjach ESG nie prowadziły do osłabienia istoty odpowiedzialnego biznesu, czyli zasady należytej staranności, która jest absolutnym fundamentem międzynarodowych standardów, w tym wytycznych OECD dla przedsiębiorstw wielonarodowych, które w tym roku obchodzą 50-lecie.

Kluczowa należyta staranność

– Wydaje mi się, że dyskusje o ESG nadmiernie koncentrują się na raportowaniu, podczas gdy jest to ostatni element w zrównoważonej działalności przedsiębiorstw – mówił Łukasz Gutowski. Zwracał też uwagę, że uproszczenia regulacji i dłuższy okres przejściowy to czas dla przedsiębiorstw, by przygotować swoje procesy wewnętrzne do wdrażania należytej staranności.

Odniósł się też do zleconego przez KPK OECD badania, którego założenia zostały przygotowane we współpracy z uczelniami, mającego na celu sprawdzenie, na ile przedsiębiorstwa znają zasady RBC (Responsible Business Contact) i wdrażają proces należytej staranności.

Okazało się, że chociaż należyta staranność kojarzy się firmom z identyfikacją i monitorowaniem ryzyk, to już odpowiedzialność w łańcuchu dostaw czy kwestie związane z mechanizmami skarg i naprawą negatywnych skutków działalności nie są postrzegane jako elementy tego procesu. Co czwarte przedsiębiorstwo nie rozumie też procesu należytej staranności. – Dlatego tak ważna jest edukacja i komunikat, że okres przejściowy to dodatkowy czas dla przedsiębiorstw na przygotowanie się do tego procesu – podkreślał Gutowski.

Robert Adamczyk zaznaczał, że chodzi o przygotowanie firmy na potencjalne ryzyka, które długoterminowo wpływają na ich konkurencyjność, w tym koszty energii, wody czy ryzyka związane z pochodzeniem komponentów i surowców – i z reputacją firmy jako pracodawcy. Dlatego też dla instytucji finansowych, inwestorów ważne są nie tyle wyniki firmy w przeszłości, ile jej perspektywy w przyszłości.

Reklama
Reklama

Również Piotr Glen podkreślał, że kluczową informacją w raporcie dotyczącym zrównoważonego rozwoju powinna być odpowiedź na pytanie, czy firma wie, co ją czeka w perspektywie pięciu–dziesięciu lat; czy zidentyfikowała swoje ryzyka i czy umie nimi zarządzić?

Marta Ostrowska-Chałupa, zastępca dyrektora w Departamencie Zrównoważonej Gospodarki w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, przypomniała fakt, że dyrektywa CSDDD została przyjęta w 2024 r. I zanim została wdrożona do porządku krajowego, Komisja Europejska w lutym 2025 r. postanowiła wprowadzić w niej zmiany, uznając, że stawia przedsiębiorstwom zbyt duże wymagania i obejmuje swym zakresem zbyt dużo podmiotów. Decyzję KE ogłoszono w trakcie polskiej prezydencji w Radzie UE, więc jako Polska byliśmy w dość trudnej roli, starając się wziąć pod uwagę ryzyka i problemy sygnalizowane przez polskich przedsiębiorców, którzy inne doświadczenia w obszarze procesu należytej staranności niż firmy z Niemiec czy Francji, gdzie związane z nią polityki są ugruntowane w przepisach.

W efekcie prac polskiej prezydencji, dokończonych przez duńską prezydencję, pewne kwestie w CSDDD uproszczono, a niektóre terminy zostały odroczone. - Zanim to się zadziało, na wielu spotkaniach z firmami padały pytania, czy mogą nic nie robić – skoro ostatecznie dyrektywa CSDDD ich nie obejmie –wspominała Marta Ostrowska – Chałupa, która również krytycznie oceniła niekorzystny PR wokół Pakietu Omnibus. Sprzyjało to wyciąganiu nieprawdziwych wniosków o zmierzchu zrównoważonego raportowania i o tym że można likwidować działy ESG w przedsiębiorstwach.

Tymczasem nawet jeśli firma nie jest bezpośrednio objęta regulacjami ESG, to współpracujący z nią podmiot może na pewnym etapie poprosić o dodatkowe informacje z tego obszaru – przypominała ekspertka MRiT. Warto więc zadbać, by procesy i polityki firmy spełniały określone standardy.

Świadomość zarządów

Zorganizowane przez MRiT prekonsultacje w kontekście transpozycji CSDDD do porządku krajowego i warsztaty z przedsiębiorstwami pokazały, że na poziomie operacyjnym firmy mają dużą wiedzę, ale wyzwaniem jest świadomość zarządów. – Bez świadomości i wiedzy w zarządach oraz bez odpowiedniego wsparcia dla właściwej realizacji tych polityk zasada należytej staranności nie zadziała – podkreślała Marta Ostrowska-Chałupa.

Reklama
Reklama

Zdaniem Ewy Sowińskiej wprawdzie wiele spółek ma zarządy i rady nadzorcze świadome znaczenia ESG, lecz w sporej części firm nic się nie zmieniło. Tymczasem bardzo ważny jest sposób podejmowania decyzji przez osoby zasiadające w gremiach nadzorczych i zarządczych, które powinny mieć szersze spojrzenie na zrównoważony rozwój i regulacje w tym obszarze.

Tymczasem właśnie wtedy, gdy zarządy zaczęły sobie uświadamiać znaczenie raportowania, szukać doradców i szkoleń, ogłoszono Pakiet Omnibus i wiele firm wycofało się z planowanych wcześniej działań. Widać to szczególnie w spółkach, które miały przystąpić do raportowania za 2025 r., i widać też w rekrutacjach do zarządów czy rad nadzorczych, gdzie kwestie związane ze zrównoważonym rozwojem są zbyt mało podkreślane.

– Omnibus przyszedł w trudnym czasie i w fatalnym momencie, w którym nadal jesteśmy – oceniała Ewa Sowińska, zwracając uwagę na wyzwania związane z wdrożeniem do polskiego prawa CSRD przy uwzględnieniu zmian wprowadzonych w Pakiecie Omnibus. W ich wyniku część spółek, objętych wcześniej CSRD, może być zwolniona z obowiązku raportowania. Nie wiadomo jednak, czy w kwietniu, gdy spółki giełdowe powinny opublikować raporty, regulacje będą na tyle zaimplementowane, by spółki mogły skorzystać z nowych przepisów. Zostawia się tę decyzję zarządom, radom nadzorczym i audytorom. Dlatego też platforma Audytorzy JZP przy Pracodawcach RP, wspólnie z innymi organizacjami, zaapelowała do Ministerstwa Finansów o efektywne wprowadzanie zmian w raportowaniu ESG. Nie można zostawić spółek samym sobie z podjęciem decyzji, czy raportować, czy nie.

Jak zaznaczała Ostrowska-Chałupa, podobny problem jest z wprowadzonymi przez KE uproszczeniami do Taksonomii UE; firmy nie wiedzą, czy mają raportować zgodnie z wcześniejszymi czy z obecnymi wytycznymi. Ewa Sowińska zwracała też uwagę, że wprawdzie nowe standardy ESRS ograniczają liczbę kwestii, które spółki muszą ujawnić, lecz nic ich nie zwalnia z odpowiedzialności za rzetelny obraz organizacji. W efekcie wiele spółek, które będą w najbliższym czasie raportowały, nie skorzysta na razie ze skróconych ESRS.

Presja inwestorów

– Najważniejsze z perspektywy dużych firm jest to, że inwestorzy nie odpuszczają i zadają bardzo konkretne pytania. Jeśli spółka ma wpisane do strategii pewne założenia, cele, to pytają, w jaki sposób chce je osiągnąć, skoro nie widać tego w detalicznym celu członka lub członkini zarządu? – wyjaśniała Sowińska.

Reklama
Reklama

Jak oceniał Piotr Glen, największym ryzykiem wynikającym z Omnibusa jest to, że część członków zarządów i rad nadzorczych poczuje, że teraz może sobie odpuścić kwestie ESG, a niektórzy stwierdzą, że nie ma sensu się w nie angażować. – Jedyną nadzieją są więc partnerzy zewnętrzni – inwestorzy, instytucje finansowe – którzy bez względu na regulacje i tak będą od zarządów i rad nadzorczych wymagać określonych działań – podkreślał Glen.

Rolę inwestorów, instytucji finansowych podkreślał także Robert Adamczyk, przypominając, że inwestorzy we Francji, w Wielkiej Brytanii czy USA od dawna zwracali uwagę na dane dotyczące kwestii społecznych i środowiskowych. Natomiast w Polsce, poza spółkami z WIG20, tych danych praktycznie nie ma. Jeśli taka sytuacja się utrzyma; jeśli polskie firmy nie będą miały danych ESG, na które patrzą inwestorzy międzynarodowi i firmy ubezpieczeniowe, to bardzo szybko okaże się, że tym firmom będzie bardzo trudno uzyskać kapitał na ekspansję – ostrzegał Robert Adamczyk, który wiąże duże nadzieje z uproszczonymi i łatwiejszymi w użytku standardami zrównoważonego raportowania (ESRS). Powinny być ostatecznie zatwierdzone w tym roku, lecz zanim to jednak nastąpi, warto, by firmy wykorzystały stare ESRS – jako wytyczne, które pomogą im oszacować, jakie kwestie, w tym jakie ryzyka, są dla nich istotne.

Jak zaznaczał ekspert EBOiR, od dostępności takich danych zależy nie tylko konkurencyjność polskiego przemysłu w Europie, ale także pozycja Polski, w tym Warszawy, w odbudowie Ukrainy. Jego zdaniem Warszawa mogłaby się stać centrum finansowym i konsultingowym tej odbudowy, lecz musimy nadrobić zaległości informacyjne, które mamy w porównaniu z Niemcami czy Francją. Trzeba więc przekonać do tego polskie firmy. Jak to zrobić?

Marta Ostrowska-Chałupa zapowiedziała, że Ministerstwo Rozwoju i Technologii w najbliższym czasie będzie pracować nad doborem właściwych instrumentów i środków wsparcia dla przedsiębiorstw i podmiotów, które powinny budować procesy należytej staranności i procesy związane ze zrównoważonym rozwojem i jego raportowaniem. Resort planuje też debatę strategiczną z udziałem przedstawiciela kierownictwa MRiT a także członków zarządu i rad nadzorczych spółek, które potencjalnie będą objęte CSDDD. – Chcemy rozmawiać przede wszystkim o procesie należytej staranności, który powinien być ugruntowany w planowaniu strategicznym i w zarządzaniu przedsiębiorstwem – wyjaśniała ekspertka.

Pokazać zyski z ESG

Jak zaznaczał Łukasz Gutowski, w badaniu KPK OECD firmy nie tylko narzekały na nadmiar regulacji, ale także na brak narzędzi, które umożliwiłyby ich wdrożenie. Wskazuje to na potrzebę szkolenia zarządów i kadry kierowniczej.

Reklama
Reklama

Zdaniem Roberta Adamczyka warto też zwracać firmom uwagę, że raportowanie ESG jest i będzie, bo dyrektywy nie zostały anulowane. Pozostają też wymagania informacyjne, gdyż firmy, które raportują, będą wymagały danych ESG od swoich dostawców. Co więcej, inwestorzy, w tym zwłaszcza długoterminowe fundusze emerytalne, uważnie patrzą na różne aspekty ryzyka środowiskowego i społecznego, bo przecież wszyscy chcemy, by nasz fundusz emerytalny był wypłacalny za 30 czy 40 lat. Jak zwracała uwagę Ewa Sowińska, eksperci tworzący regulacje są otwarci na krytyczne głosy przedsiębiorstw, które mogą być partnerem w dyskusji. Niestety, spora część polskich spółek sprzeciwia się regulacjom dla zasady, nawet nie zapoznając się z nimi, co wynika też z braku kompetencji we władzach firm. Dlatego tak ważna jest różnorodność wiedzy, wykształcenia i kompetencji w zarządach, a zwłaszcza w radach nadzorczych spółek, gdzie obok kobiet niedoreprezentowane jest środowisko biegłych rewidentów.

Zdaniem Ewy Sowińskiej ostatni rok, gdy duże spółki giełdowe raportowały już zgodnie z CSRD, pokazał problemy ze zrozumieniem pewnych kwestii. Audytorzy zwracali np. uwagę, że część firm jako przykład pozytywnego wpływu wskazywała działania, które miały minimalizować ich negatywny wpływ.

Waluta przyszłości

Spółki, w tym ich działy komunikacji, mają też lekcję do odrobienia, by właściwie określać swoje działania (m.in. te związane z ograniczeniem ryzyka) i uniknąć greenwashingu, który jest ogromnym zagrożeniem dla firm. Dlatego też tak ważna jest edukacja władz spółek, w tym zwrócenie ich uwagi na kwestie społeczne. – Jeżeli się zadba o ludzi, o odpowiednie procedury i o należytą staranność, to wszystkie inne rzeczy przyjdą w naturalny sposób, bo firma będzie miała inną kulturę, inną świadomość i inne wartości – podkreślała Sowińska. Przypominała, że coraz częściej mamy dane pokazujące konsekwencje i koszty zaniechania potrzebnych działań. Nie brakuje też przykładów, że dzięki inwestycjom związanym z ESG firmy mogą dużo zaoszczędzić.

Piotr Glen przypominał zaś jeden z finalnych wniosków ubiegłorocznego raportu SGH i Chapter Zero Poland na temat budowania konkurencyjności polskiej gospodarki na podstawie strategii zrównoważonego rozwoju: dane ESG są walutą przyszłości, a firmy, które ich nie mają, staną się niewidzialne dla inwestorów.

Łukasz Gutowski zwracał uwagę, że w badaniu KPK OECD aż 94 proc. spośród ponad 300 dużych przedsiębiorstw wskazało, że zasady Responsible Business Contact mają dla nich istotne znaczenie w działalności. Ponad 50 proc. tych przedsiębiorstw ma też jakieś polityki środowiskowe czy w zakresie praw człowieka i komunikuje takie oczekiwania wobec swoich partnerów biznesowych i kontrahentów. Natomiast zaskakująca dla niego była informacja, że aż 67 proc. badanych przedsiębiorstw nie odczuwa ze strony rynku – klientów i kontrahentów – presji na zrównoważoną transformację. Zdaniem eksperta KPK OECD wyniki badania wskazują, że polskie przedsiębiorstwa widzą korzyści z odpowiedzialnego rozwoju, który nie tylko oznacza obniżenie ryzyka, ale także korzyści w postaci mniejszych kar administracyjnych, postępowań sądowych, przestojów czy niższych kosztów pozyskania kapitału.

Jak oceniał Piotr Glen, w przypadku zrównoważonego rozwoju przechodzimy z początkowej fazy – idealistycznej i deklaratywnej – do fazy bardziej pragmatycznej i strategicznej. Do przekonania, że zrównoważony rozwój jest nie tylko projektem środowiskowym czy klimatycznym, ale jest ściśle powiązany z naszym bezpieczeństwem energetycznym, z bezpieczeństwem rozwoju przemysłu.

Zdaniem Roberta Adamczyka musimy zmienić narrację, zwracając uwagę, że w ESG nie chodzi o Zielony Ład, a o bezpieczeństwo i konkurencyjność Polski i Europy. – Możemy debatować, czy postawić na atom, czy na gaz, ale musimy przeprowadzić transformację energetyczną, bo bez niej nie będziemy konkurencyjni. To samo dotyczy ludzi – jeśli będziemy ich źle traktować, to nikt nie przyjedzie tu do pracy – podkreślał Adamczyk, przypominając, że przejrzystość i dostępność informacji o tym, co spółki robią, nie tylko pozwala ocenić ich działania, ale jest też podstawą demokracji. Porównał też obecne podejście do ESG do dawnego traktowania BHP, które dzisiaj – szczególnie w firmach przemysłowych – jest jednym z głównych tematów dla zarządów i rad nadzorczych. Kluczowe jest więc zintegrowanie różnych aspektów zrównoważonego rozwoju ze strategią firmy i z obowiązkami każdego członka zarządu.

Również Marta Ostrowska-Chałupa porównywała zasadę należytej staranności do BHP organizacji. Jak wyjaśniała, w ESG chodzi o higienę i bezpieczeństwo pracy przedsiębiorstwa w całym ekosystemie – w relacjach z otoczeniem i w procesach wewnętrznych. – Podobnie jak pracodawca jest odpowiedzialny za BHP pracownika, tak też członkowie zarządu czy rady nadzorczej są w określonym prawem zakresie odpowiedzialni za działania przedsiębiorstwa i potencjalne negatywne skutki, które powoduje ono w otoczeniu – podkreślała ekspertka MRiT.

Jak zaznaczała Ewa Sowińska, państwo powinno tworzyć takie warunki funkcjonowania biznesu, żeby był on konkurencyjny na tle innych krajów, ale musi też patrzeć na biznes z perspektywy obywatela – dbając o to, by działał i się rozwijał, nie szkodząc ludziom. Jeśli więc biznes nie będzie się przekształcał w zrównoważony, zeroemisyjny sposób, to koszty publiczne i społeczne będą tak rosły, że przełoży się to na wzrost podatków.

Łukasz Gutowski podkreślał, że niezależnie od regulacji unijnych działalność zgodnie z międzynarodowymi standardami odpowiedzialnego biznesu jest po prostu korzystna i opłacalna dla przedsiębiorstw. Zwracał też uwagę, że wraz z napływem pracowników z zagranicy coraz ważniejsza w działalności przedsiębiorstw i w łańcuchach dostaw staje się należyta staranność w zakresie praw człowieka.

„Musimy zmienić narrację, zwracając uwagę, że w ESG nie chodzi o Zielony Ład, ale o bezpieczeństwo i

„Musimy zmienić narrację, zwracając uwagę, że w ESG nie chodzi o Zielony Ład, ale o bezpieczeństwo i konkurencyjność Polski i Europy”

Foto: Robert Adamczyk, Główny specjalista środowiskowy w EBOiR, członek zarządu FOB

„Zbyt rzadko komunikowano biznesowi, że liczy się odpowiedzialne podejście do zrównoważonego rozwoju

„Zbyt rzadko komunikowano biznesowi, że liczy się odpowiedzialne podejście do zrównoważonego rozwoju”

Foto: Piotr Glen, dyrektor Centrum Zrównoważoneg o Rozwoju w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie

„Jeśli nawet firma nie jest objęta regulacjami ESG, to współpracujący z nią podmiot może na pewnym e

„Jeśli nawet firma nie jest objęta regulacjami ESG, to współpracujący z nią podmiot może na pewnym etapie poprosić o informacje z tego obszaru”

Foto: Marta Ostrowska-Chałupa, Z-CA dyrektora w Departamencie Zrównoważonej Gospodarki w Ministerstwie Rozwoju i Technologii

„Uproszczenia regulacji i dłuższy okres przejściowy to dla przedsiębiorstw czas, by przygotować swoj

„Uproszczenia regulacji i dłuższy okres przejściowy to dla przedsiębiorstw czas, by przygotować swoje procesy do wdrażania należytej staranności”

Foto: Łukasz Gutowski, przedstawiciel Polskiego KPK OECD ds. odpowiedzialnego biznesu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej

Jeżeli się zadba o ludzi, o procedury i o należytą staranność, to inne rzeczy przyjdą w naturalny sp

Jeżeli się zadba o ludzi, o procedury i o należytą staranność, to inne rzeczy przyjdą w naturalny sposób, bo firma będzie miała inną kulturę i wartości

Foto: Ewa Sowińska, biegła rewident i członkini rady nadzorczej Orlenu

Biznes odpowiedzialny w Polsce
Szekspirowska klasyka wciąż żywa
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Biznes odpowiedzialny w Polsce
Jaka będzie przyszłość raportów ESG?
Biznes odpowiedzialny w Polsce
OZE to już nie przyszłość, lecz codzienność biznesu
Biznes odpowiedzialny w Polsce
Przełomowy rok dla Grupy Enea: nowa strategia i wdrażanie ESG
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama