Reklama
Rozwiń
Reklama

Koniec śledztwa CASY

Oskarżeni w sprawie katastrofy zapewne trafią na salę sądową

Publikacja: 27.04.2011 03:55

Pomnik w Mirosławcu upamiętnia ofiary wypadku, w którym trzy lata temu zginęło 20 osób

Pomnik w Mirosławcu upamiętnia ofiary wypadku, w którym trzy lata temu zginęło 20 osób

Foto: Fotorzepa, bartosz jankowski Bartosz Jankowski, BARTOSZ JANKOWSKI BARTOSZ JANKOWSKI, Bartosz Jankowski

– Zamknęliśmy śledztwo w sprawie katastrofy samolotu CASA. O dalszych decyzjach poinformujemy w czwartek podczas konferencji prasowej – mówi ppłk Sławomir Schewe, rzecznik prasowy Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Wówczas okaże się, czy do sądu trafi akt oskarżenia.

Z ustaleń „Rz" wynika, że najpewniej tak właśnie się stanie.

Zarzuty w tej sprawie usłyszały dwie osoby – por. Adam B., były kontroler zbliżania i precyzyjnego podejścia na lotnisku w Mirosławcu, i ppłk Leszek L., ówczesny dowódca 13. Eskadry Lotnictwa Transportowego w Krakowie.

Mieli się oni dopuścić błędów i zaniedbań podczas sprowadzania samolotu na ziemię i doboru załogi. Grozi im kara odpowiednio trzech i dwóch lat więzienia. Podejrzani nie przyznają się do winy.

Wcześniej prokuratura zarzucała por. Adamowi B. nieumyślne sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym. Śledczy złagodzili zarzuty w lutym tego roku.

Reklama
Reklama

Wiele wskazuje na to, że prokuratura jako przyczynę katastrofy poda błędy ludzi i fatalną pogodę, nie zaś ewentualne usterki techniczne. Zapytany o to ppłk Schewe uchyla się jednak od odpowiedzi. – Poczekajmy do czwartku – ucina.

Do przebiegu śledztwa zastrzeżenia ma Andrzej Smyczyński, brat tragicznie zmarłego pilota CASY. – Jeden z członków zespołu eksperckiego mówił o oblodzeniu samolotu. Z tego co wiem, ten wątek został zlekceważony – opowiada.

Do katastrofy CASY doszło 23 stycznia 2008 r. Samolot rozbił się przy podchodzeniu do lądowania na lotnisku wojskowym w Mirosławcu. Zginęło 20 osób – 16 wysokich rangą oficerów Sił Powietrznych i czterech członków załogi.

Przyczyny katastrofy badała Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Raport w tej sprawie opublikowano pod koniec marca 2008 r. Wynika z niego, że do wypadku doszło na skutek zbiegu kilku czynników – fatalnej pogody, błędów załogi oraz błędów obsługi lotniska.– Badania przyczyn katastrofy samolotu CASA pokazały skalę nonszalancji w polskich Siłach Powietrznych – podkreślał wówczas szef MON Bogdan Klich.

Na jego wniosek pięciu wojskowych zostało zdymisjonowanych i przeniesionych do rezerwy kadrowej. Wśród ukaranych znalazła się dwójka, która potem usłyszała prokuratorskie zarzuty. Inni to kontroler lotniska, komendant Wojskowego Portu Lotniczego w Mirosławcu i starszy dyżurny Centrum Operacji Powietrznych.

Dlaczego pozostałych trzech uniknie odpowiedzialności karnej? – Nie zawsze uchybienia dyscyplinarne przekładają się na zarzuty karne – tłumaczy ppłk Schewe.

Reklama
Reklama

Prokuratura, prowadząc śledztwo, posiłkowała się ustaleniami Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Sama jednak wystąpiła o opinię do innego zespołu ekspertów.

– Znowu dobitnie widać, że karę ponoszą jedynie ludzie z najniższych szczebli. Tymczasem po katastrofach CASY i Tu-154M wyraźnie widać, że cały system szkolenia pilotów wojskowych jest zły – uważa kapitan Robert Zawada, były pilot wojskowy i ekspert sejmowej podkomisji ds. badania szkolenia w lotnictwie wojskowym. Dodaje, że wysocy dowódcy odpowiedzialni za ten stan mają się nadal dobrze. – Dopóki to się nie zmieni, nie ma co mówić o jakiejkolwiek naprawie sytuacji – przekonuje.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama