Reklama

Jutro decyzja o blokadzie Narodowego

Firmy budujące Stadion Narodowy złożyły w sądzie wniosek o upadłość. Podwykonawcy, którym dotąd nie zapłacono, negocjują z NCS

Publikacja: 05.06.2012 01:56

Jutro decyzja o blokadzie Narodowego

Foto: Fotorzepa, Adam Burakowski

Budowa stadionów i autostrad na Euro 2012 zamiast być znakomitą inwestycją okazała się źródłem poważnych problemów. PBG i jej spółki zależne Hydrobudowa oraz Aprivia – wykonawcy Stadionu Narodowego – złożyły wczoraj do sądu wnioski o upadłość układową (tzn., że zapłacą swoim wierzycielom tylko część pieniędzy).

– Bezpośrednią przyczyną były przeciągające się rozmowy z bankami w sprawie uzyskania kredytu pomostowego w wysokości 200 mln zł – mówił Krzysztof Woch, rzecznik Hydrobudowy, która przy budowie Narodowego była głównym wykonawcą.

Firma utraciła płynność finansową. Grupa podała, że trudna sytuacja jest m. in. konsekwencją realizacji kontraktów drogowych i budowy Stadionu Narodowego.

Załamani są przedsiębiorcy, którym firma zalega pieniądze za prace wykonane przy budowie Narodowego. Może chodzić nawet o 100 mln zł.

– Ta wieść nas dobiła – mówi „Rz" jeden z właścicieli dużej firmy zajmującej się pracami wykończeniowymi. – Podobny numer przerabiałem na innej inwestycji. Na 99 proc. jest to wybieg wykonawcy, żeby nie zapłacić nam wszystkich pieniędzy – dodaje inny.

Reklama
Reklama

Niespłaceni podwykonawcy zapowiadali wczoraj, że sprawy tak nie zostawią. – Zablokujemy stadion, kamery zagranicznych stacji już się pod nim ustawiają – mówi nam jeden z nich.

Daria Kulińska, rzeczniczka Narodowego Centrum Sportu, twierdzi, że żadna firma oficjalnie nie zagroziła blokadą stadionu.  Pytana o to, co wniosek o upadłość grupy PBG oznacza dla dokończenia inwestycji na Stadionie Narodowym odpowiada: – Na razie nic, będziemy obserwować sytuację.

Zdaniem Kulińskiej nie ma groźby straty gwarancji bankowych, jakie dała Hydrobudowa. Chodzi o 157 mln zł. Twierdzi, że to z tych pieniędzy mogłyby zostać zaspokojone roszczenia podwykonawców. – Musimy jednak sprawdzić, czy one się im rzeczywiście należą – deklaruje.

Wczoraj wieczorem odbyło się spotkanie części podwykonawców z prezesem NCS Robertem Wojtasiem. Jak wynika z informacji „Rz" prezes zobowiązał się na nim, że do środy do godz. 14 na piśmie przedstawi gwarancje spłaty podwykonawców wraz z konkretnymi terminami. – To nie jest przełom, ale dostaliśmy ustne zobowiązanie, że prezes NCS wywiąże się z tej deklaracji. Nie wyjdę z jego gabinetu bez tego pisma – mówi jeden z podwykonawców. Deklarują, że decyzję o proteście pod stadionem odłożyli do środy.

Hydrobudowa twierdzi, że problemu podwykonawców by nie było, gdyby NCS zapłacił jej za wszystkie dodatkowe prace na stadionie. – Do dzisiaj wykonawca przedłożył wnioski cenowe na kwotę niespełna 30 mln zł, z których pełną, wiarygodną dokumentację posiadają wnioski o wartości 5 mln zł – odpowiada Kulińska.

– Nas te wzajemne roszczenia już nie interesują. Grozi nam bankructwo tylko dlatego, że uczciwie budowaliśmy stadion – dodaje właściciel firmy, której nie zapłacono.

Reklama
Reklama

Zaniepokojeni całą sytuacją są parlamentarzyści. – Jestem w szoku, ta upadłość może wywrócić także kilka innych inwestycji, m.in. na autostradach A1 i A2, gdzie wykonawcą były te spółki. Pokazuje też ogromną skalę upadku dużych firm, które realizowały inwestycje związane z Euro 2012 – mówi poseł PiS Jerzy Polaczek.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama