Reklama
Rozwiń
Reklama

Sucha Wisła kosztuje

Brak pieniędzy i protesty ekologów skazują Warszawę na problemy z niskim stanem rzeki

Publikacja: 19.09.2012 00:26

Susza jest taka, że w Porcie Czerniakowskim łodzie osiadły na dnie

Susza jest taka, że w Porcie Czerniakowskim łodzie osiadły na dnie

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński

Odwracająca się twarzą do Wisły stolica wyda wkrótce od 123 do 176 mln zł na przebudowę nadrzecznych bulwarów. Tymczasem rzeka jak na złość  wysycha. Wczoraj poziom wody wynosił zaledwie 56 cm.

Warszawiacy żartują, że wody jest tak mało, bo wlewa się w dziurę pod tunelem na Wisłostradzie. Ale sytuacja wesoła nie jest. Takie susze oznaczają np., że trzeba zawiesić kursy statków wycieczkowych, że pojawią się problemy z uprawianiem sportów wodnych, nie mówiąc już o tym, że wypieszczone nabrzeża, jak te, którymi miasto ma nadzieję się wkrótce cieszyć, po prostu stracą urok.

Zapowiada to kłopoty dla drobnego biznesu – nabrzeżnych barów czy wypożyczalni sprzętu – ale też np. dla deweloperów. W Porcie Praskim ma przecież powstać wielkie osiedle kuszące mieszkańców m.in. mariną dla jachtów.

Co zrobić ze schnącą rzeką? – Dyskutujemy nad tym – zapewnia rzeczniczka stołecznego ratusza Agnieszka Kłąb. – Na pewno np. poprawimy drożność Wisły, planujemy też usunięcie kamieni z koryta.

– Nie mamy wpływu na poziom wody – przyznaje kierownik Nadzoru Wodnego „Żerań" Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej Mirosław Lisowski. – Nie dysponujemy zbiornikami retencyjnymi mogącymi ją zatrzymać.

Reklama
Reklama

Lisowski przypomina niedawny projekt, by zbudować próg wodny na wysokości Tarchomina, co ustabilizowałoby poziom wody. Ale o takim rozwiązaniu nie chcą nawet słyszeć ekolodzy, bo wzdłuż Wisły legowiska mają chronione ptaki.

Innym pomysłem jest stworzenie schodów wodnych, czyli systemu mniejszych zapór zatrzymujących wodę. Funkcjonują one m.in. w Krakowie. Decyzja o ich budowie wzdłuż Wisły musiałaby zapaść na szczeblu centralnym. Tym bardziej że musiałyby być zsynchronizowane (przez to, że w pobliżu zapory we Włocławku nie ma żadnej innej tamy, dno się coraz bardziej zamula i gromadzi nieczystości). Koszty szłyby w miliardy – w kryzysie trudno myśleć o takich wydatkach.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama