Rz: Justyna Kowalczyk otwarcie przyznała, że od ponad roku ma zdiagnozowane stany depresyjne. Myśli pani, że to wyjście do ludzi z chorobą może być tu pewną formą terapii?
Katarzyna Selwant:
Justyna jest zawodniczką, która nie dzieli się wszystkim z dziennikarzami, więc traktowałabym to jako dowód ogromnej odwagi z jej strony. Skoro podjęła decyzję, by podzielić się z nami tą informacją, to znaczy, że w tym momencie akurat tego potrzebowała. Osoba, którą wszyscy znamy i kochamy, pokazuje nam drugą stronę tego medalu: ile wyrzeczeń wymaga odniesienie sukcesu w sporcie i jak wiele trudności można napotkać po drodze. Wielu sportowców przeżywa lub przeżywało podobne trudne momenty w swojej karierze.
Co zazwyczaj jest tego przyczyną?
Sportowcy zmagają się z dużą presją wewnętrzną, którą sami sobie narzucają, ale także z presją zewnętrzną, czyli z oczekiwaniami kibiców. Chcemy, by wygrywali, by byli najlepsi, byśmy mogli być z nich dumni. Oni muszą cały czas stawiać czoła wielkim oczekiwaniom, co powoduje duże napięcie psychiczne.
Chodzi więc o porażki, że nie spełnia się oczekiwań, nie zadowala się wszystkich?
Nie chodzi o porażki, bo to napięcie jest często niezależne od wyników. Po prostu zmaganiom sportowców towarzyszą wielkie emocje, a stres jest z nimi praktycznie bez przerwy. Nie każdy potrafi sobie z tym poradzić. Pytanie tylko, czy zawodnikowi, który temu nie podoła, będzie potrafił ktoś pomóc. Problem w tym, że wielu zawodników jest 300 dni w roku poza domem, co na pewno nie wpływa pozytywnie na budowanie ich relacji z otoczeniem innym niż sportowe.
Mówi pani o problemach w trakcie kariery, a czy po zakończeniu jej też mogą pojawić się kłopoty?
Do zakończenia kariery oczywiście można się przygotować psychicznie, ale to zakończenie może też przyjść nagle. Gdy sportowiec łapie kontuzję, daje z siebie wszystko, by z nią wygrać, ale czasami niestety mu się to nie udaje. W tej sytuacji, gdy nie dostanie wsparcia od najbliższych, może mieć trudności, by odnaleźć się w nowej sytuacji.
Po zakończeniu kariery mogą być więc dobrymi pracownikami?
Wręcz są uznawani za najlepszych pracowników, bo są niezwykle rzetelni, ambitni i potrafią się niezwykle angażować w pracę. To często poziom zaangażowania nieosiągalny dla osób, które nigdy nie uprawiały sportu na poważnie. Sportowcy całą karierę bardzo mocno angażują się w osiąganie stawianych przed sobą celów, więc po zakończeniu kariery też często szukają podobnego zajęcia.