Budka był pytany o oczekiwania jeśli chodzi o kolejne dni, po tym jak wyniki badań exit poll i late poll realizowanych przez Ipsos wskazały, że Koalicja Obywatelska wraz z Trzecią Drogą i Nową Lewicą ma 248 mandatów w Sejmie, co zapewni im stabilną większość w parlamencie.
- Czekamy na oficjalne wyniki, potem spotkanie liderów demokratycznej opozycji i konkretne propozycje dla prezydenta - zapowiedział Budka.
Czytaj więcej
Inwestorzy z dużą ulgą przyjęli wyniki niedzielnych wyborów parlamentarnych w Polsce. Kursy walut poleciały w dół.
Wybory 2023: Borys Budka liczy, że prezydent Andrzej Duda "uszanuje wynik wyborów"
- Mam nadzieję, że pan prezydent, który mówi że ceni demokrację, wykona zobowiązanie jakie wyborcy nałożą na niego i uszanuje wynik, a nie będzie próbował być częścią obozu Jarosława Kaczyńskiego, bo od głowy państwa oczekuje się decyzji niezależnych - dodał.
To że pan prezydent poudaje, że to jest jego decyzja, nie zmienia faktu, że konstytucja mówi, że premierem zostaje kandydat, który uzyska w Sejmie 231 głosów
To prezydent wskazuje w tzw. pierwszym konstytucyjnym kroku kandydata na premiera rządu, który ma zostać wyłoniony w nowym parlamencie. Dotychczas zazwyczaj misję taką prezydent powierzał przedstawicielowi największego ugrupowania w Sejmie (badanie exit poll i late poll wskazują, że jest to PiS), choć głowa państwa nie ma takiego obowiązku.
- Ustrój parlamentarno gabinetowy polega na tym, że premier musi mieć większość w Sejmie. To że pan prezydent poudaje, że to jest jego decyzja, nie zmienia faktu, że konstytucja mówi, że premierem zostaje kandydat, który uzyska w Sejmie 231 głosów - zauważył Budka.
- Mam nadzieję, że prezydent uszanuje werdykt wyborców - dodał.
Wybory 2023: Borys Budka mówi, że "suweren dał czerwoną kartkę PiS-owi"
Szef klubu PO mówił też, że "jeśli prezydent będzie próbował przekonywać, że werdykt wyborców jest inny, będzie się ośmieszał". - Prezydent Andrzej Duda wielokrotnie odwoływał się do woli suwerena. Suweren - wszystko na to wskazuje - dał czerwoną kartkę PiS-owi, a jednocześnie mandat demokratycznej opozycji do utworzenia nowego rządu - stwierdził