W jaki sposób Trzecia Droga może pomóc w zdobyciu większości bezwzględnej PiS?

Jak ujawnił Onet wewnętrzne sondaże dają PiS powody do optymizmu i nadzieję na bezwzględną większość w przyszłym Sejmie, ponieważ wynika z nich, że progu wyborczego może nie przekroczyć Trzecia Droga, startująca jako koalicyjny komitet wyborczy, dla którego próg jest wyższy niż dla zwykłego komitetu i wynosi 8 proc. W jaki sposób klęska Trzeciej Drogi mogłaby pomóc PiS?

Publikacja: 01.10.2023 08:07

Szymon Hołownia

Szymon Hołownia

Foto: PAP, Artur Reszko

Kalkulacje PiS-u wynikają z faktu, że w związku z istnieniem w ordynacji progu wyborczego wybory do Sejmu nie są idealnie proporcjonalne – tzn. procentowy udział w mandatach w Sejmie nie pokrywa się z procentowym poparciem dla partii w wyborach. Gdyby wybory były idealnie proporcjonalne wówczas do zdobycia bezwzględnej większości w Sejmie trzeba byłoby zdobyć co najmniej 50 proc. oddanych w wyborach głosów i jeszcze jeden głos dający większość. W sytuacji, w której obowiązuje próg wyborczy już poparcie nieco wyższe niż 40 proc. daje większość ponieważ partie, które weszły do Sejmu „dzielą się” głosami ugrupowań, które nie przekroczyły progu.

Czytaj więcej

Wewnętrzne sondaże dają PiS trzecią kadencję. Będą emocje, nie program

Wybory z 2015 roku: 37,58 proc. głosów daje większość w Sejmie. Dlaczego tak się stało?

Wybory w 2015 roku pokazały jednak, że możliwa jest sytuacja, w której PiS-owi bezwzględną większość dało zaledwie 37,58 proc. głosów. Stało się tak ponieważ liczba głosów „do podziału” między ugrupowania, które przekroczyły próg, była wyjątkowo duża ze względu na to, że do Sejmu nie weszła Zjednoczona Lewica startująca jako koalicyjny komitet wyborczy, która uzyskała 7,55 proc. głosów (dodatkowo progu nie przekroczyła partia KORWiN, która zdobyła również dość duży odsetek głosów – 4,76 proc. oraz Razem z poparciem 3,62 proc.).

Kalkulacje PiS dotyczące Trzeciej Drogi dotyczą powtórzenia takiego scenariusza – w przypadku bowiem, gdy któreś ugrupowanie nie przekroczy progu wyborczego zdobywając stosunkowo dużą liczbę głosów, największym beneficjentem takiej sytuacji, w związku z obowiązującą w Polsce ordynacją wyborczą opartą o system d’Hondta staje się zwycięska partia.

Dlaczego? System d’Hondta premiuje w podziale mandatów największe ugrupowania, ponieważ o podziale mandatów decydują w nim wyniki dzielenia uzyskanych przez partie głosów przez kolejne liczby naturalne. Z uzyskanej w ten sposób grupy ilorazów wybiera się tyle najwyższych ilorazów ile mandatów jest do rozdzielenia. W alternatywnym systemie Sainte-Lague’a wynik dzieli się przez nieparzyste liczby naturalne, co premiuje ugrupowania mniejsze.

Jak to działa w praktyce pokazuje np. przykład okręgu nr 11 w wyborach z 2015 roku. Zjednoczona Lewica zdobyła w nim 8,18 proc. głosów i – gdyby w skali całego kraju przekroczyła próg wyborczy – brałaby udział w podziale mandatów. Sytuacja wyglądałaby wówczas tak:

W rzeczywistości jednak mandat, który zdobyłaby w tym okręgu Lewica, trafił do PiS, ponieważ 13 najwyższy iloraz został uzyskany przez tę partię.

Wybory 2023: Czy scenariusz z 2015 roku może się powtórzyć?

W przypadku Trzeciej Drogi PiS liczy właśnie na taki scenariusz – trzeba jednak zastrzec, że aby powtórzyła się sytuacja z 2015 roku samo nieprzekroczenie progu przez Trzecią Drogę zapewne by nie wystarczyło (choć poprawiłoby wynik PiS). Aby PiS zdobył większość bezwzględną przy poparciu poniżej 40 proc. wynik w granicach 3-4 proc. musieliby uzyskać Bezpartyjni Samorządowcy albo progu wyborczego musiałaby nie przekroczyć Lewica bądź Konfederacja – dopiero wówczas bowiem pula głosów na partie nie uczestniczące w podziale mandatów byłaby zbliżona do tej w 2015 roku. Trzeba bowiem pamiętać, że nie jest tak, że tylko zwycięzca wyborów w skali całego kraju "konsumuje" nieobsadzone przez partie, które nie przekroczyły progu mandaty - mandaty rozdziela się w okręgach, więc w tych, w których to KO uzyska lepszy wynik niż PiS (np. na zachodzie kraju), to Koalicja Obywatelska może na tym skorzystać. 

Kalkulacje PiS-u wynikają z faktu, że w związku z istnieniem w ordynacji progu wyborczego wybory do Sejmu nie są idealnie proporcjonalne – tzn. procentowy udział w mandatach w Sejmie nie pokrywa się z procentowym poparciem dla partii w wyborach. Gdyby wybory były idealnie proporcjonalne wówczas do zdobycia bezwzględnej większości w Sejmie trzeba byłoby zdobyć co najmniej 50 proc. oddanych w wyborach głosów i jeszcze jeden głos dający większość. W sytuacji, w której obowiązuje próg wyborczy już poparcie nieco wyższe niż 40 proc. daje większość ponieważ partie, które weszły do Sejmu „dzielą się” głosami ugrupowań, które nie przekroczyły progu.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Wybory
Wybory samorządowe 2024: Oficjalnie: Jacek Sutryk musi walczyć w II turze
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Wybory
Wybory samorządowe 2024: PiS w siedzibie partii świętuje sukces. Na scenie pojawił się Jacek Kurski
Wybory
Wybory samorządowe 2024: PiS wygrywa w kraju, ale traci władzę w województwach
Wybory
Wybory samorządowe 2024. Jarosław Kaczyński: Nasze zwycięstwo to zachęta do pracy, a chcieli nas już chować
Wybory
Wybory samorządowe 2024: Frekwencja do godziny 17 niższa niż pięć lat temu
Wybory
Łukasz Mejza dostał się do Sejmu. Za jego sukcesem miała stać siatka fikcyjnych kont w internecie