Podpisanie umów o współpracy wojskowej Turcji z obu państwami zostało uznane przez część rosyjskich ekspertów za „kolejną cegłę w fundamencie budowanego już Imperium Osmańskiego 2.0".

Powołując się na tureckie media – prawda, niezbyt znaczące – w Moskwie mówią o próbie stworzenia przez Turcję „Armii Wielkiego Turanu". Taki sojusz wojskowy miałby objąć wojska krajów już od 2009 roku wchodzących w skład Rady Współpracy Państw Języka Tureckiego: Azerbejdżan, odwiedzane przez ministra Hulusi Akara Kazachstan i Uzbekistan, Kirgizję oraz Uzbekistan. Do Rady nie wszedł jednak turkojęzyczny Turkmenistan (zgodnie ze swą polityką neutralności), znalazła się tam natomiast Kirgizja, której większość ludności nie jest tureckiego pochodzenia.

Obecnie zaniepokojenie w Moskwie zwiększają sukcesy sojuszu azersko-tureckiego na wojnie w Górskim Karabachu. – Szczególnie chcę podkreślić, że jeśli o takich projektach zbyt dużo się mówi, nim powstaną odpowiednie warunki do ich realizacji, to może to przeszkodzić. Ale kiedy walka o Karabach osiągnie swój cel, to wywoła ogromną motywację w świecie tureckim – powiedział w „Turkiye Gazetesi" prof. Kürşad Zorlu.

Rosyjscy eksperci od razu wskazali, że gazeta „jest dość marginalna", ale z drugiej strony „na terenie Rosji mieszka 28 narodów tureckich (nie wszyscy są muzułmanami). Dlatego dla nas to skrajnie niebezpieczne pomysły". Przypomniano wypowiedź tureckiego prezydenta Recepa Erdogana na dorocznym spotkaniu Rady Współpracy w Azerbejdżanie w 2019 roku: „Do tej pory mówiliśmy »Jeden naród – dwa państwa«. Teraz oświadczyłem, że staliśmy się jednym narodem, pięcioma państwami".

Ankara zainwestowała już wiele we współpracę z tymi krajami. W ciągu ostatnich 20 lat przyznano 26 tys. stypendiów studenckich ich obywatelom na studiowanie w wyższych uczelniach Turcji lub ich filiach na miejscu. Od współpracy kulturalnej do sojuszu wojskowego droga jednak daleka. Ale rosyjscy wojskowi przypomnieli, że już w 2018 roku na poligonie w Uzbekistanie ćwiczyły wspólnie oddziały gospodarzy, Turcji oraz Pakistanu.

– Jakoś wszyscy zapominają, że kraje Azji Środkowej same ze sobą mają nie najlepsze stosunki. Przede wszystkim mam na myśli Dolinę Fergańską, gdzie stykają się granice Uzbekistanu, Tadżykistanu i Kirgizji – zauważył wojskowy ekspert Jurij Lamin.

Turkolog Wiktor Nadein-Rajewski stwierdził, że ewentualna realizacja idei „Wielkiego Turanu" może objąć też Ujgurów mieszkających w Chinach. – Pekin jest wyjątkowo niezainteresowany we wzmacnianiu wpływów Ankary w regionie, a tamtejsze kraje gospodarczo są bardziej związane z Chinami (i Rosją) niż Turcją – dodał Lamin.