Szykuje się mała rewolucja w wydawaniu interpretacji prawa podatkowego. Pięć izb skarbowych wydających je w imieniu ministra finansów ma się wyspecjalizować w poszczególnych zagadnieniach, o które pytają podatnicy. Ministerstwo uzasadnia te zmiany chęcią poprawy jakości interpretacji.
Dziś, gdy ktoś chce uzyskać interpretację indywidualną w interesującej go sprawie podatkowej, kieruje wniosek do jednej z izb: w Bydgoszczy, Katowicach, Łodzi, Poznaniu i w Warszawie. Nie ma przy tym znaczenia, czego dotyczy pytanie, ale gdzie mieszka wnioskodawca. Od 1 lipca o to, jak rozumieć przepisy fiskalne, trzeba będzie pytać nie tylko w zależności od tego, gdzie się mieszka, ale też od treści pytania.
Opolanin zapyta w trzech miejscach
Podatnicy z Mazowsza po staremu o wszystkie podatki będą mogli zapytać warszawską Izbę Skarbową. Ale już mieszkańcy Podkarpacia w sprawach PIT zwrócą się do Izby w Bydgoszczy, a w pozostałych sprawach do Izby w Katowicach. W jeszcze innej sytuacji będą podatnicy z Opolszczyzny. Pytania o PIT wyślą do Łodzi, o VAT do Poznania, a o CIT i inne podatki – do Katowic (zobacz tabela).
Jakie będą skutki tej zmiany?
– Może na początku będzie trochę zamieszania, którą izbę o co należy pytać, ale w dłuższej perspektywie taka specjalizacja to dobre rozwiązanie – przewiduje Magdalena Kucharska, doradca podatkowy w kancelarii Kamiński i Wspólnicy.
Zwraca ona uwagę, że jeśli urzędnicy pracujący nad interpretacjami wyspecjalizują się w konkretnych tematach, to zmniejszy się liczba interpretacji wadliwych, później obalanych w sądach administracyjnych.
– Może to też wpłynąć na szybkość ich wydawania, bo dziś zdarza się, że trzymiesięczny termin nie jest dotrzymywany – zauważa ekspertka.
Równocześnie zmieni się nieco formularz wniosku o wydanie interpretacji (ORD-IN). Opłaty pozostaną takie same – od każdego stanu faktycznego lub zdarzenia przyszłego rozpatrywanego przez izbę skarbową trzeba będzie zapłacić 40 zł.
Jakość w górę
Ministerstwo Finansów twierdzi, że wprowadzane zmiany przyczynią się do podniesienia stopnia jednolitości i prawidłowości interpretacji. A o to coraz trudniej, zwłaszcza że indywidualnych interpretacji wydaje się coraz więcej. W 2010 r. wydano ich niecałe 31 tys., a w 2014 r. – niemal 38 tys.