Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie są argumenty za budową portu Haller w pobliżu Elektrowni Jądrowej w Choczewie?
- Dlaczego obecnie brakuje ekonomicznego uzasadnienia dla inwestycji w nowy port ro-ro?
- Jakie wątpliwości zgłaszają eksperci?
Port Haller to koncepcja wykorzystania infrastruktury towarzyszącej budowanej Elektrowni Jądrowej (EJ) „Lubiatowo-Kopalino” w gminie Choczewo, kilkadziesiąt kilometrów na zachód od Gdyni, do budowy terminala ro–ro, czyli takiego, w którym będą przeładowywane ciężarówki, a nie kontenery.
„Na portowej mapie Polski brakuje wielkiego terminala ro–ro dedykowanego do wielkoskalowego tranzytu naczep drogowych – głównie do Skandynawii i na Wyspy Brytyjskie”, czytamy w prezentacji dotyczącej tej koncepcji. Pomysłodawcy, m.in. poseł Kacper Płażyński z PiS, wskazują, że na inwestycje pod infrastrukturę do elektrowni jądrowej państwo polskie i tak wyda ponad 4 mld zł, więc będą one lepiej wykorzystywane, jeśli w tym miejscu zbuduje się także port. Dlatego warto zbudować „czwarty pełnomorski port ro–ro”, po Gdańsku, Gdyni i Szczecinie-Świnoujściu.
Dyskusyjne walory bezpieczeństwa
Autorzy koncepcji wyliczają takie atuty tej inwestycji jak duża ilość dostępnego miejsca (mowa nawet o 300 ha) oraz fakt, że „port znajdzie się w obszarze działania bazy antyrakietowej w Redzikowie i poza zasięgiem haubic dalekiego zasięgu z Obwodu Królewieckiego”.
Czytaj więcej
Środowe wodowanie Delfina, drugiego z serii okrętów rozpoznania radioelektronicznego, to kolejny...