Ani związkowcy z Vereinigung Cockpit, ani przedstawiciele zarządu przewoźnika nie mają nadziei, na powodzenie rozmów ostatniej szansy, bo stanowiska obu stron są zbyt od siebie oddalone.

Protest zacznie się w minutę po północy z czwartku 1 września na piątek 2 września i zakończy na minutę przed północą z piątku na sobotę. Jak podaje Lufthansa, z tego powodu ucierpi ponad 130 tysięcy pasażerów, a z odwołaniem rejsów trzeba się liczyć już we czwartek wieczorem oraz przez cały nadchodzący weekend. Data protestu wypada w szczycie przewozowym, bo właśnie kończą się wakacje szkolne w większości krajów Europy i na koniec tego tygodnia przypada największa fala powrotów. Lufthansa ze swojej strony obiecuje, że dołoży wszelkich starań, aby pasażerom, którzy ucierpią z powodu strajku, jak najszybciej zaoferować alternatywne trasy bądź daty podróży. Ucierpią także rejsy cargo.

Czytaj więcej

Rosną straty 3 największych przewoźników w Chinach

Rozmowy ostatniej szansy załamały się we czwartek, 31 sierpnia wieczorem, a pierwsze groźby strajku pojawiły się w połowie tego lata. LH I LH Cargo zatrudniają łącznie ponad 5 tysięcy pilotów.

Lufthansa ze swojej strony zapewnia, że zrobi wszystko, aby zminimalizować zakłócenia w podróży, ale wobec tak masowej akcji jest praktycznie bezradna i zachęca pasażerów do sprawdzania statusu lotu na stronie internetowej Lufthansy.

Michael Niggemann, który jest szefem personelu w Lufthansie, nie ukrywa, że firma „absolutnie nie jest w stanie zrozumieć” decyzji o strajku, ponieważ pilotom przedstawiono „bardzo korzystną i społecznie zrównoważoną ofertę i to w sytuacji trwającego kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa i pełnymi niepewności prognozami dla przyszłości światowej gospodarki”.

Czytaj więcej

China Airlines zamawia dreamlinery Boeinga

— Chcemy rozwiązać problem przy stole negocjacyjnym, a oferta stanowi doskonałą podstawę do kontynuowania rozmów — mówił Niggemann. Ujawnił jednocześnie, że zarząd zaproponował porozumienie obowiązujące przez 18 miesięcy, które zakłada rozłożoną na dwa etapy podwyżkę wynagrodzenia bazowego dla wszystkich pilotów o 900 euro miesięcznie. Jest to rozwiązanie, które byłoby szczególnie korzystne dla osób dopiero zaczynających pracę w kokpicie. Dla nich oznaczałoby to zwiększenie podstawowego zarobku aż o 18 proc. miesięcznie przez cały czas obowiązywania umowy. Dla kapitanów z długim stażem taka oferta oznaczałaby zwiększenie płacy o 5 proc.

Jednocześnie Lufthansa wyjaśnia, że wzrost wynagrodzenia o 5,5 proc. do końca tego roku dla wszystkich oraz dodatkowe podwyżki od stycznia 2023 oznaczałyby dla LH i LH Cargo ogólny wzrost wynagrodzeń o 16 proc. w ciągu dwóch lat. Negocjatorzy zarządu wskazują jednocześnie, że propozycja VC stworzenia całkowicie nowego systemu płac z podwyżką kwoty bazowej i wyższych wypłat w okresie, kiedy pilot jest chory, odbywa szkolenia, bądź jest na urlopie oznaczałoby zwiększenie wydatków płacowych, oprócz wcześniej wnioskowanych 16 proc. jeszcze dodatkowe 25 proc. „Nawet jeśli nie weźmiemy pod uwagę wpływu Covidu na nasze finanse, takie rozwiązanie jest niemożliwe do zaakceptowania. Oznaczałoby to wzrost kosztów wynagrodzeń kokpitu z obecnych 2,2 mld euro o 900 mln euro, czyli ok. 40 proc. w ciągu najbliższych 2 lat”— czytamy w oświadczeniu zarządu LH.

Ale związkowcy z Vereinigung Cockpit są innego zdania. — Lufthansa musi poprawić swoją ofertę. W tej chwili nasze stanowiska są od siebie zbyt oddalone. Bo oprócz wyrównania strat wywołanych przez inflację, którego potrzebujemy natychmiast, jest jeszcze sprawa wieloletniego rozwiązania kwestii wynagrodzeń we wszystkich grupach zawodowych — tłumaczy Marcel Groels, który przewodniczy negocjacjom ze strony VC. A rzecznik pilotów, Matthias Baier, rzecznik VC uważa, że odmowa przyznania wnioskowanej podwyżki jest dla związkowców „otrzeźwiająca” i jednocześnie utraconą okazją” dla Lufthansy.

Ostatni strajk — personelu naziemnego zorganizowanego przez związek Ver.di spowodował odwołanie 1000 lotów Lufthansy, a przywracanie rozkładu trwało kilka dni.

I nie jest to jeszcze koniec kłopotów niemieckiego przewoźnika. Za strajkiem opowiedzieli się również koledzy pilotów z niskokosztowej linii w Grupie LH — Eurowings. Nie zamierzają jednak na razie przyłączyć się do kolegów, bo chcą nadal negocjować.